STRONY

piątek, 12 sierpnia 2016

Łeba - dzień 5 i 6 (21.-22.07.2016)




21 lipca - Piątego dnia mieliśmy najlepszą pogodę na plażowanie. Było bardzo upalnie i słonecznie. Wybraliśmy się na plażę i dostaliśmy szoku widząc ogromną ilość plażujących ludzi. Na plaży jak i we wodzie prawie nie było miejsca, żeby swobodnie przejść, a co dopiero się rozłożyć. Dlatego przeszliśmy prawie 3 km brzegiem morza, aż znaleźliśmy fajną plażę. Leżeliśmy na słońcu i wygłupialiśmy się ponad 5 godzin. Późnym popołudniem wróciliśmy do domu, odpoczęliśmy chwilę i poszliśmy na jedzonko do knajpki "U Gruchy". Zjedliśmy wyśmienite pierogi i pizzę. 




Po tylko dniach w końcu zjadłam kukurydzę :D

Zabawa na całego :D




Murzyn :D


Oczekiwanie na żarełko :D

"U Gruchy" :)


22 lipca - Szósty dzień naszych wakacji rozpoczęliśmy na słodko. Od początku miałam upatrzoną kawiarnię "Zakątek Klary". Wystrój mnie zachwycił, deser trochę mniej, ale kawa była pyszna :) Po kawce wybraliśmy się na wycieczkę do Latarni Stilo. Jechaliśmy busem z bardzo narwanym kierowcą, przez którego odezwała się moja choroba lokomocyjna. Niewiele brakowało, a zwymiotowałabym. Aby dostać się do latarni trzeba było przejść kawałek lasem pod górę. Żałowałam, że miałam na sobie sandałki. Widok z latarni był wspaniały, w oddali widać było morze. Niestety pochmurne niebo i lekka mgła utrudniały widoczność. Na zakończenie dnia wybraliśmy się w rejs statkiem "Gryf" o zachodzie słońca. Dopóki nie znalazłam się na pokładzie, nie zdawałam sobie sprawy ze strachu, który mnie opanował. Miałam obawy czy nie będę miała choroby morskiej, skoro mam lokomocyjną. Nie spodziewałam się, że będzie aż tak bujać. Byłam przerażona :D Statkiem kołysało na wszystkie strony, momentami tak bardzo, że nie dało się stać bez trzymania. Było mi niedobrze, serce mi łomotało, a ręce drżały, więc byłam wkurzona, bo nie mogłam robić zdjęć. Mimo wszystko cieszę się, że zrealizowałam coś co planowałam od wielu lat. 


Słodkie rarytasy :)




W drodze do Stilo :)








Patrząc na morze :)



Przed rejsem :)

Wakacje nie mogły się obejść bez świderków :D

Zaciesz przed rejsem. Po moich oczach już widać, że się boję :D



Udaję, że się nie boję :D Jedyne ładne zdjęcie z zachodem w tle :P

Piękne zdjęcie zrobione przez mężulka, bo ja nie byłam w stanie :D


Hahaha ;D Tak to mniej więcej wyglądało przez cały rejs :D 45 minut kurczowego trzymania burty z przerażoną miną :D

Ulga, bo wracamy :)

Według Piotrusia było zajebiście :D

To już przedostatni post z naszych wakacji w Łebie. Następny będzie podsumowaniem 7 i 8 dnia, a w kolejnym przedstawię zbiór krajobrazów zrobionych podczas tych wakacji :)

Pozdrawiam serdecznie! :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za każdy komentarz i odwiedziny :)