STRONY

czwartek, 28 lipca 2016

Łeba - dzień 1 i 2 (17.-18.07.2016)



Tydzień nad morzem w Łebie minął bardzo szybko. To były najlepsze wakacje z mężulkiem ♥ Łeba okazała się wspaniałym miasteczkiem z mnóstwem świetnych i ciekawych atrakcji. Właściwie w każdą pogodę jest tam co robić. To miasto jest teraz u mnie na pierwszym miejscu z wszystkich nadmorskich miejscowości, w których dotychczas byłam :) Na drugim miejscu są Międzyzdroje. Co do pogody to nam udała się fantastyczna. Było słonecznie, ale nie upalnie. Codziennie dużo chodziliśmy, tak więc każdego wieczora o 22 padaliśmy ze zmęczenia. Ale warto było. Uwielbiam zwiedzać i poznawać nowe miejsca, a jeśli robię to z mężem, to tym bardziej jest fantastycznie. Nieważne gdzie, ważne że razem ♥

Zrealizowałam w te wakacje wszystko co miałam w zamiarze. Naturalnie kąpiel w morzu i plażowanie, lody świderki, gofry, rybka, kukurydza, ruchome wydmy, zachód słońca, rejs statkiem na jeziorze Łebsko, rejs statkiem na morzu, wejście na latarnię, spacer brzegiem morza, przejażdżka diabelskim młynem, kupno kilku książek ♥

Zdjęcia z wakacji podzieliłam na 4 posty. Głównie robiłam je telefonem. Byłam i jestem przeszczęśliwa, że mam ten telefon. Robi genialne zdjęcia ♥

***

Pierwszy dzień - 17 lipca - O 6:34 ruszyliśmy pociągiem z Poznania, a ok, 14 byliśmy w Łebie. Przywitała nas wspaniała, słoneczna pogoda. Zostawiliśmy w hotelu swoje rzeczy, odświeżyliśmy się po podróży, przebraliśmy i poszliśmy "przywitać się" z morzem. Byliśmy też coś zjeść, a wieczorem przeszliśmy się na spacer wzdłuż promenady prowadzącej do portu. Wieczór był chłodniejszy i zachmurzony.

Radocha w pociągu :)

Przesiadka w Sopocie

Nasz hotel "Latarnik"








Zawsze muszę mieć takie zdjęcie :)



Drugi dzień - 18 lipca - W południe poszliśmy na plażę i kilka godzin relaksowaliśmy się i wygłupialiśmy w wodzie. Później poszliśmy do pokoju odświeżyć się i przebrać, a następnie do restauracji KOGA na obiad. Po obiedzie przeszliśmy się spacerkiem drugą stroną promenady kierując się do Diabelskiego Młyna, którego zauważyliśmy wcześniej z okna pokoju. Nie mogłam odmówić sobie przejażdżki. Był to nasz pierwszy raz :) Od tej pory postanowiłam sobie, że w każdym miejscu, w którym będę, i w którym będzie Diabelski Młyn, muszę go "zaliczyć". Wieczorem byliśmy na zapiekance obok naszego hoteliku :)


Nasze ulubione piwka :)




Lubię to ;)



Restauracja KOGA


Port



Diabelski Młyn

Było świetnie :)


Wieczorne wygłupy :D


Tak wyglądały pierwsze dwa dni naszego "łebskiego" wypoczynku :)
Pozdrawiam ciepło! :*

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za każdy komentarz i odwiedziny :)