STRONY

piątek, 1 stycznia 2016

Podsumowanie 2015 roku i przemyślenia noworoczne



Witam Noworocznie! :)


Rok 2015 był dla mnie bardzo intensywnym rokiem. Wiele się działo, podjęłam się realizacji dwóch ważnych i dużych postanowień noworocznych. Były to: pójście do szkoły językowej oraz prawo jazdy. Na ten rok miałam zaplanowane zdecydowanie za dużo, by wszystko było możliwe do zrealizowania. Sama szkoła trwała od marca do końca października. Nauka niemieckiego i uczęszczanie na zajęcia zajmowało mi sporo czasu. Jednakże bardzo się zawzięłam i uzyskałam certyfikat znajomości języka na poziomie B1 z wynikiem 156/165 punktów. Byłam jedną z trzech najlepszych osób w 20 osobowej grupie. W drugiej połowie listopada w końcu zapisałam się na kurs prawa jazdy. Wyjeździłam w sumie 21 godzin i zdałam egzamin teoretyczny na 100%! Teraz muszę przerwać naukę na około miesiąc, ale i tak jestem taka dumna z siebie. Powoli zaczynam osiągać to co sobie zaplanowałam. Nie przeszkadza mi w ogóle to, że zajmuje mi to więcej czasu, niż myślałam. Niestety niektóre rzeczy mogę realizować w Polsce, a inne w Niemczech. Dlatego nie mogę zrobić wszystkiego naraz, bo się nie rozdwoję. Pomimo tego, że życie naprawdę mi dowala, a może raczej mojemu mężowi, ale skoro jesteśmy małżeństwem, to uderza w nas oboje, to starałam się mieć zawsze uśmiech na twarzy. Dzięki mojemu życiu w Niemczech i mojemu mężowi, który boryka się z wieloma problemami, bardzo dojrzałam. Wiem już, że w życiu nikt niczego nie dostaje ot tak. Na wszystko trzeba zapracować, do wszystkiego trzeba dążyć samemu. Trzeba pracować i walczyć o swoje marzenia. I przede wszystkim nie można się poddawać. Wielokrotnie w tym roku miałam ochotę rzucić wszystko, bo najzwyczajniej w świecie miałam po prostu dość. Wielokrotnie siedziałam z załamanymi rękoma, płacząc i krzycząc w powietrze dlaczego to właśnie mnie los tak wypróbowuje. Ale za każdą taką próbę, za każdy problem, za każdą przeszkodę dziękuję, bo co nas nie zabija to nas wzmacnia. Nie poddawałam się, bo równolegle do wszystkich problemów, które na nas spadały, starałam się realizować to co sobie zaplanowałam. Wręcz przeciwnie to wszystko było dla mnie motywacją do tego, żeby być lepszą. Bo wiem, że w życiu może być lepiej tylko wtedy kiedy sami o to zawalczymy. I ja walczę. Moim celem jest ukończenie kolejnych dwóch kursów języka niemieckiego, dokończenie kursu prawa jazdy i zdanie egzaminu, zakup auta i wyprowadzka z Berlina, jak najdalej. To nie jest dobre miasto. Nie dla naszego dalszego życia. Wszystko jest takie trudne. Czasami zastanawiam się co mi tak przeszkadzało w byciu nastolatką i po co tak bardzo chciałam być już dorosła. Jedną rzeczą, która mnie bardzo doświadczyła, był osobisty problem mojego męża. To była duża próba naszego małżeństwa, ale jak to jest: "w zdrowiu i w chorobie, na dobre i na złe", pomogłam, wspierałam, byłam obok i walczyłam. I dzięki temu nasza relacja jest jeszcze trwalsza i mocniejsza. Bardzo przykrym wydarzeniem była śmierć mojego Pradziadka, który w sierpniu odszedł w wieku 99 lat. Oczywiście ten rok nie był przepełniony samymi problemami. Było mnóstwo wesołych chwil. Jak zawsze mnóstwo spacerów, zdjęć, spotkań z rodziną i przyjaciółkami. Bardzo polubiłam ludzi z mojej szkolnej grupy. Uwielbiałam chodzić na zajęcia i w ogóle ich nie opuszczałam. Podczas zajęć było kupę śmiechu i zabawy. Pół roku spędziłam w Berlinie, do Poznania wyjeżdżałam tylko 2 razy i to na parę dni. W Polsce na dłużej byłam dopiero w wakacje, bo byłam aż 5 tygodni - 3 tygodnie w lipcu i 2 tygodnie w sierpniu, z czego tydzień nad morzem w Sarbinowie. Wakacje były obfite w różne wypady i spacery. Byliśmy parę razy na basenie, nad jeziorem, w kinie, w poznańskich parkach. Wszędzie oczywiście robiłam zdjęcia, żeby każdą tę dobrą, pozytywną i wesołą chwilę uchwycić i zapamiętać. Drugi raz przyjechałam do Poznania 1 listopada i tak jestem do teraz. Do Berlina wracam 10 stycznia. Najtrudniejsza dla mnie w minionym roku była chyba strata mieszkania. W chwili obecnej nie mamy swojego własnego. Od września pomieszkujemy u rodziny męża. Niestety w Berlinie jest okropny problem ze znalezieniem mieszkania. Czasami brakuje mi już sił na jeżdżenie na spotkania do kolejnych spółdzielni. Dlatego tak bardzo zależy mi na wyprowadzeniu się stamtąd. Chciałabym wyjechać gdzieś w centralne Niemcy. O powrocie do Polski nie chcę nawet myśleć, ponieważ wiem, że mieszkając tam, łatwiej będzie mi zrealizować swoje cele. Ludzie wyobrażają sobie, że życie na obczyźnie jest takie łatwe i proste. Mało kto patrzy na problemy, z którymi trzeba się tam borykać. Na to jak bardzo doskwiera brak najbliższych osób. Każdemu wydaje się, że wszystko jest takie łatwe. Łatwo mają tylko ludzie, którzy wszystko mają podstawiane pod nos i ułatwiane przez innych członków rodziny. My tak nie mamy i bardzo dobrze, bo za parę lat będę mogła powiedzieć, że do wszystkiego doszłam sama i wszystko co osiągnęłam zawdzięczam swojej własnej pracy. Bardzo się cieszę, że tamten rok już minął i mam tylko ogromną nadzieję na to, że 2016 w końcu będzie lepszy. Bo naprawdę pragnę normalnego życia. Najbardziej cieszę się z tego, że wszystkie życiowe lekcje nie odebrały mi wewnętrznej radości z życia. Cieszę się, że jestem zdrowa, może nie w 100%, ale jestem. Cieszę się, że tak mocno kochamy się z moim mężem i jesteśmy ze sobą szczęśliwi pomimo wszystkiego i wszystkich. Cieszę się, że oboje mamy tak wspaniałe rodziny. Cieszę się, że mam kochane i cudowne przyjaciółki. Cieszę się, że mam mojego kochanego kocurka, do którego uwielbiam się przytulać kiedy jest mi źle. Cieszę się, że mam ukochaną pasję, fotografię. Chociaż w tym roku fotografowanie zostało mocno ograniczone na rzecz szkoły i mój rozwój niestety obecnie stoi w miejscu. Myślę, że jak zrealizuję wszystko to co powinnam w tym nowym roku, to może uda mi się w lutym 2017 roku zapisać na studium fotografii, tak jak to planuję już od kilku lat. Chciałabym tego, bardzo. Podsumowując: rok 2015 był dla mnie i dobry i niedobry, ale bardzo się cieszę, że mam go już za sobą. Wraz z nowym rokiem pojawiają się nowe nadzieje i plany. Trzeba się zawziąć i przeć do przodu :)



Co do zdjęciowego podsumowania, nie będzie wyszczególniania konkretnych dni. Zrobiłam 4 kolaże, dwa z Berlina i dwa z Poznania, w których zebrałam wszystkie ulubione zdjęcia z tamtego roku. Opiszę w kilku zdaniach każdy kolaż :) Najpierw Berlin :)


Pierwsza połowa zdjęć. Zaczynając od początku: w styczniu mieliśmy z mężulkiem pierwszą "papierową" rocznicę naszego ślubu, oboje podarowaliśmy sobie coś związanego z papierem. W lutym odwiedziły nas moja mamą z siostrą. Ich pobyt trwał tydzień, który spędziłyśmy na spacerach i zakupach w centrum Berlina. W marcu rozpoczęłam naukę w szkole językowej. W kwietniu była Wielkanoc z rodziną Bąbelka. Oprócz tego było mnóstwo spacerów, spotkań z rodziną i selfiaków, kilka wyjazdów do Szczecina do kina, w tym najważniejszy lutowy, na "Pięćdziesiąt twarzy Greya" :) 



Druga połowa zdjęć. W kwietniu w końcu zrealizowaliśmy jeden z punktów naszej listy dotyczącej poznawania zakątków Berlina. Weszliśmy na szczyt "Aniołka", czyli Kolumny Zwycięstwa znajdującej się w środku Tiergarten. W maju, w prezencie urodzinowym od mężulka, zrobiłam sobie makijaż permanentny brwi. Pod koniec maja wzięłam udział w szkolnym pikniku. W sierpniu mężulek miał 33 urodziny, które spędziliśmy nad rzeką, popijając piwko. W październiku pisałam egzamin z języka niemieckiego i zrobiłam Kurs Orientacyjny o polityce i życiu w Niemczech, który zakończył się testem zdanym przeze mnie na 32/33 punktów. Na sam koniec października było Halloween spędzone z rodziną Bąbelka :) Oprócz tego było mnóstwo polnych spacerów z psami.



Poznań i nie tylko. Pierwsza połowa zdjęć. Błędnie wstawiłam tutaj zdjęcie z premiery Greya. W kwietniu była 18stka mojego kuzyna Adriana. W maju kilka dni przerwy w szkole wykorzystałam na przyjazd do Poznania. Wybraliśmy się do poznańskiego ZOO. W lipcu spędziliśmy tydzień nad morzem w Sarbinowie, podczas którego mieliśmy fantastyczną, ciepłą i słoneczną pogodę. Poza tym spotkałam się kilkakrotnie z przyjaciółkami, zobaczyłam się z rodziną, byłam nad kilkoma jeziorami, na działce, na basenie, w parkach na spacerach.



Druga połowa zdjęć. W sierpniu byliśmy dwa razy u mojej teściowej na ogrodzie, gdzie była cała rodzina Boberków. W listopadzie zaczęłam naukę prawa jazdy. Spotkałam się z przyjaciółkami, byłam na wielu spacerach, pozałatwiałam kilka swoich spraw. Byliśmy z mężulkiem kilka dni w mieszkaniu jego mamy. W grudniu ponownie pojechaliśmy tam na parę dni. Odbył się Festiwal Rzeźby Lodowej na Starym Rynku. Były święta obfite w upominki. I świetny Sylwester, z którego nie ma zdjęć w poniższym kolażu. I standardowo było kilka spacerów po znanych zakamarkach Poznania.




A na koniec chciałabym Wam powtórzyć życzenia noworoczne, które napisałam bazując na swych własnych zeszłorocznych doświadczeniach:

Szczęśliwego Nowego Roku, aby 2016 rok był lepszy od minionego 2015, żeby każdy dzień przesycony był miłością, radością, szczęściem, uśmiechem i zdrowiem. Życzę Wam zrealizowania wszystkich swoich planów, marzeń i postanowień. Żeby problemy i troski trzymały się od Was z daleka. Życzę żebyście przez cały rok, niezależnie od pory roku, od pogody, od aktualnych wydarzeń potrafili znaleźć w głębi siebie radość i miłość oraz przede wszystkim siłę do stawiania czoła kolejnym sprawom zaplanowanym dla Was przez los. Życzę też żeby na Waszej drodze, w Waszym otoczeniu pojawiali się i przebywali tylko ludzie bliscy Waszym sercom, ludzie pozytywni, ciepli, szczerzy i radośni. I pamiętajcie, że jeśli mamy rodzinę, przyjaciół, zdrowie i miłość to tak naprawdę mamy wszystko co jest nam potrzebne do szczęścia. Nie oczekujcie zbyt wiele, bo tak naprawdę nigdy nie wiecie co przyniesie Wam życie. Lepiej oczekiwać mniej i pozytywnie się zaskoczyć, niż mieć wygórowane pragnienia i mocno się rozczarować. Pracujcie na to o czym marzycie, bo tylko własną pracą można osiągnąć wszystko. Dbajcie o swój rozwój, zainteresowania i pasje. Dbajcie o rodzinę i przyjaźń. Czerpcie radość z każdej chwili i miejcie uśmiech na twarzy codziennie. Wszystkiego dobrego! :*

Pozdrawiam Was i post ten kończę moim wczorajszym, sylwestrowym zdjęciem ;)

4 komentarze:

  1. wszystkiego dobrego w Nowym Roku ! By 2016 był lepszy niż poprzedni :)

    OdpowiedzUsuń
  2. W tym roku nawet nie planowałam podsumowywania - ani na blogu, ani w zyciu. Doszłam do wniosku, że to nie ma sensu - w końcu najwazniejsze jest to, co dopiero przed nami :)
    Najlepszego!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja lubię sobie tak wszystko podsumować i zamknąć cały rok :) Wszystkiego dobrego! :)

      Usuń

Dziękuję za każdy komentarz i odwiedziny :)