STRONY

czwartek, 12 lutego 2015

"50 twarzy Greya" - premiera dziś w nocy i coraz więcej hejtów.

Rozumiem, że nie wszystkim musi się podobać "Pięćdziesiąt twarzy Greya". Rozumiem, że nie każdy musi lubić taki typ literatury lub filmu, albo lubi, ale akurat ten twór ocenia jako słaby gniot. Rozumiem krytykę na pisarkę, jej styl pisania, czy dobraną obsadę do filmu. NIE rozumiem wyśmiewania historii opisanej w książce, że jest nierealna, idiotyczna. Ja pier....! We wszystkich książkach (oprócz tych opartych na faktach) treść jest fikcją, bardziej lub mniej niedorzeczną! Po co analizować to czy bdsm jest przedstawiony prawidłowo czy nie? Nagle wszyscy są ekspertami w tej dziedzinie? Nagle każdy odkrył w sobie psychiatrę, pisarza, polonistę i seksuologa? Po co stwierdzać, że to nierealne, żeby mega przystojny milioner zakochał się w szarej, zwyczajnej, biednej dziewczynie? Przecież to jest książka! W książkach i filmach wszystko jest możliwe. 




NIE rozumiem hejtu na osoby, które lubią tę historię, film i obsadę. Czytając wypowiedzi na stronach i forach poświęconych "Pięćdziesięciu twarzom Greya" dowiedziałam się, że albo jestem niedoruchaną kurą domową, albo nastolatką, albo niezadowoloną z życia głupią babą, bo przecież tylko takie czytają tę książkę i idą na film. W takim razie nie dość, że ja jestem niedoruchana i niezadowolona z życia, to w dodatku zmuszam mojego "beznadziejnego i przeciętnego" męża do obejrzenia filmu razem ze mną. A co tam. Niech dobrze się przyjrzy mojemu ideałowi Greyowi, bo przecież od kiedy skończyłam czytać tę trylogię nie potrafię przestać marzyć o szarookim milionerze :D A prawda jest taka, że mam cudownego męża (który sam nie może się doczekać filmu, bo spodobała mu się ta opowieść) i oboje jesteśmy szczęśliwi i zadowoleni z życia.

Historia Any i Christiana jest fikcją, którą powinno czytać się z przymrużeniem oka. Te osoby, które doszukują się drugiego dna, czy głębszego sensu mają jakiś problem ze sobą. Trzeba umieć rozróżniać fikcję od rzeczywistości. Aż mi się odechciewa zaglądać na strony i newsy dotyczące "Pięćdziesięciu twarzy Greya", bo im bliżej premiery tym więcej hejtu i jadu rozlewającego się po internecie na fanów. Wkurza mnie to niezmiernie! Brak mi słów i ręce opadają. Nie musimy wszyscy lubić tego samego. Nie każdemu musi przypaść do gustu ta sama rzecz. Ale powinniśmy się szanować! Ja też nie lubię wielu rzeczy. Jednak nie wyżywam się w internetach na ludziach lubiących to czego ja nie lubię. Nie wyśmiewam tego czego nie lubię. Niby jaki miałoby mieć to sens? Nikt normalny nie obraża innych ludzi, których nawet nie zna! I to z takiego debilnego powodu jakim jest premiera ekranizacji romansu z pieprzykiem! :D

Na fejsie czy filmwebie w komentarzach wrze. Oczywiście wśród tych, co nienawidzą "Pięćdziesięciu twarzy Greya". Nie lubisz, nie podoba się, rozumiem. Po co jednak się wzajemnie nakręcać i rozwlekać długie dyskusje o tym co działo się w książce? Bawi mnie to, bo skoro się czegoś nie lubi to się o tym nie rozmawia, nie analizuje, nie traci na to czasu. A odnoszę wrażenie, że ludzie, którzy negatywnie oceniają tę historię poświęcają jej więcej uwagi niż fani. Więcej dystansu ludzie! Naprawdę nie macie poważniejszych spraw na głowie? W tej chwili na myśl przychodzi mi tylko ten mem: 



Pozdrawiam Was serdecznie, ja niezadowolona z życia kura domowa! ;) Za 2 dni wybieramy się z mężulkiem na seans do kina w Szczecinie. Taka jestem zdesperowana, że specjalnie jadę do Polski, żeby obejrzeć ten żałosny film. Niestety wiem już teraz, że po wyjściu z kina moje niezadowolenie osiągnie szczyt i wtedy zapewne się pochlastam, bo zrozumiem jak bardzo moje życie jest beznadziejne :D 

12 komentarzy:

  1. Nie czytałam żadnej z części, więc nie czuję się zobligowana do wypowiedzi na temat fabuły i jakości powieści. Ale... sugerując się opisem filmu na Filmwebie, według mnie dwoje głównych aktorów mogłoby być nieco bardziej interesujących. To taka moja skromna opinia :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja czytałam dwukrotnie wszystkie książki i uważam właśnie, że aktorzy są dobrani świetnie :) Ale każdy ma swoje własne gusta ;)

      Usuń
  2. @Bąbelkowa - nic dodać, nic ująć, świetnie podsumowałaś kwestie hejterstwa i to nie tylko w/w filmu ale ogólnie, samego zjawiska. Nie czytałam książki - tak wyszło, nie wiem, czy pójdę na ten film do kina, jednak i mnie dziwi podejście rzekomych "znawców" negujących fikcję, czyli rzeczywistość UMOWNĄ! Kto wie, jakimi pomyjami internauci oblaliby "Pretty woman", gdyby jej premiera miała miejsce w czasach wszech panującego netu :)
    Takie historie o miłości, pożądaniu to bajki dla dorosłych - nie widzę w nich nic złego, nie pojmuję - tak jak Ty - "dziwnych ludków" żyjących w sieci jako "eksperci od wszystkiego".
    I wiesz co? Skoro całe "stada baranów" mówią, że to beeeee, to może pójdę do kina, w końcu to tylko "barany", więc się nie znają :) :)
    Udanego seansu - napisz parę zdań o filmie, z chęcią przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe świetnie podsumowane :) Film bardzo mi się podobał, był taki jak oczekiwałam. Dobrze zekranizowano książkę, fabuła spójna z treścią książki, aktorzy świetnie poradzili sobie z odegraniem ról głównych bohaterów, niewiele różnic, sceny erotyczne nakręcone ze smakiem i zmysłowością. Teraz pozostaje mi tylko czekać na drugą część :)

      Usuń
  3. Nie oglądałem i nie zamierzam,nie moje klimaty :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Powiem Ci tak, nie czytałam, nie przeczytam, filmu tez nie obejrzę.... Ale podoba mi się sposób w jaki Bronisz swojego zdania. Pewność siebie to podstawa. :))))))

    OdpowiedzUsuń
  5. Przeczytałam, nie moje klimaty. O ile mogę krytykować książkę, to nie widzę powodu, aby krytykować i obrażać ludzi, którym się takowa podoba.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się. Na temat danych pozycji książkowych czy filmowych można, a nawet trzeba, wyrażać krytykę. Jednak ludzi nie powinno się obrażać za to co lubią i co im się podoba :)

      Usuń
  6. Czytałam, fabuła całkiem ale styl pisarki mnie strasznie razi. O gustach się nie dyskutuje. I już. Też nie rozumiem hejtu rozlewającego po Internecie. To dopiero sfrustrowani ludzie obrażają innych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie bardzo podoba się sama historia i sylwetki psychologiczne postaci. Co do stylu pisarki też mam co nie co do zarzucenia. Niektóre rzeczy są całkiem niepotrzebnie napisane. Ale poza nimi to jedna z moich ulubionych książkowych historii :)

      Usuń

Dziękuję za każdy komentarz i odwiedziny :)