STRONY

czwartek, 17 kwietnia 2014

Poznań miasto doznań, czyli mój ostatni pobyt ♥

Hej kochani!

Czas najwyższy dać znak, że żyję, w końcu nie było mnie na blogu już 17 dni! Moja nieobecność spowodowana była wizytą w Poznaniu. Byłam tam całe 2 tygodnie! Wyjazdu nie mogłam się doczekać, bo tu w Berlinie dostawałam już na głowę z nudów... Odliczałam dni i w końcu 1 kwietnia pojechałam. Choć 2 tygodnie to i tak za mało, żeby spędzić odpowiednio dużo czasu z rodziną i przy tym nacieszyć się znajomymi i przyjaciółkami. Tym razem sporo się działo, więc może opiszę wszystko :P

W pierwszy dzień od razu po przyjeździe poszłam z mamą odebrać siostrę ze szkoły :) To nasza pierwsza fotka:



A w domu czekał na mnie ślubny album wykonany przez naszą fotografkę. Jestem z niego bardzo zadowolona. 


Następnego dnia odebrałam dowód z nowym nazwiskiem :D


Dzień później natomiast wybrałam się do wspaniałej Marity zrobić nowe pazurki. Później spotkałam się z Asią, z którą byłam zrobić potrzebne zakupy w aptece, a następnie w KFC na małym b-smarcie.



Kolejnego dnia spotkałam się znów z Asią, z którą pojechałam do miasta na małe ciuchowe zakupy.

Tutaj na Półwiejskiej :)

A po powrocie byłam na spacerze z Magdą i jej małym, słodkim Aleksem :)




W sobotę 5 kwietnia była 4. rocznica śmierci Dziadka. Oczywiście byłyśmy na cmentarzu uporządkować nagrobek i zapalić znicze. Jak zwykle kupiłam fioletowe ;)


W niedzielę natomiast wraz z mamą, Wiki i Rafałem postanowiliśmy skorzystać z ładnej pogody i wyszliśmy na mały spacer po osiedlu. A jeszcze wcześniej, przed południem kibicowałyśmy maratończykom, którzy trasę biegu mieli za blokiem, w którym dawniej mieszkałam. 


W poniedziałek wybrałam się z Wiki na spacer nad Wartę. Kolejny raz ubolewałam bardzo, że nie mam lustrzanki, ponieważ zaobserwowałam wiewiórkę i mnóstwo różnych ptaków. Po południu widziałam się znów z Magdą, jednak nie robiłyśmy zdjęć :P


We wtorek spotkałam się z Madziulą. Widziałyśmy się tylko godzinkę, ale zrobiłyśmy kilka fotek. Uwielbiam tę pogodną, wesołą dziewczynę ♥ 




A późnym popołudniem moja siostra miała lekcję pokazową na basenie, byłam razem z mamą i Rafałem zobaczyć jej postępy. Byłam pod wrażeniem, bo Wiki bardzo oswoiła się z wodą i można powiedzieć, że już prawie pływa. Świetnie sobie radzi z wodą :) Po basenie pojechaliśmy do KFC na prawdziwą wyżerkę :)


W środę byłam u kochanej Aniuli w Lawendowym Zakątku. Ania podcięła mi trochę końcówki włosów, wypiłyśmy kawkę, pogadałyśmy chwilę i musiałam się zbierać, bo byłam umówiona z mamą w centrum. Razem z nią przeszłam się Półwiejską i znów kupiłam sobie kilka ciuchów :D Nie robiłam zdjęć, bo za bardzo nie było okazji. Wieczorem przyjechał mój mąż z naszym Kicajem. Zrobiłam fotkę na powitanie :P


Następny dzień, czyli czwartek, nie robiłam niczego szczególnego, dzień spędziłam z mężem w domku na leniwieniu się w łóżku :P A w piątek byliśmy w Mosinie odwiedzić brata męża, jego żonę i dzieciaczki :)


Kicajek leżący na mężu :)
W sobotę 12 kwietnia od rana zabraliśmy moją siostrę nad Wartę na spacer i plac zabaw. Przy okazji zobaczyliśmy otwarcie sezonu motocyklowego. Przez miasto przejechało kilkaset motorów, my staliśmy w jednym z wielu fragmentów trasy. Zrobiłam kilka zdjęć i nakręciłam filmiki. 




Wieczorem była imprezka urodzinowa mojej mamusi! Miała 40stkę! :D Było super! Bawiliśmy się do trzeciej nad ranem, muzyka głośno grała, większość hitów z lat 90. Obecni byliśmy ja i mój mąż, mama i Rafał oraz Paweł, Natalia i nasza kochana Aniula :)

Najpiękniejsza 40stka! ♥

W niedzielę rano poszłyśmy z mamą do sklepu i po drodze zrobiłyśmy sobie kilka zdjęć. W domku strzeliłam sobie kilka selfie :D a potem przyjechała rodzina. 




W poniedziałek nie robiłam żadnych zdjęć, a we wtorek niestety musieliśmy już wracać :( Pogoda po drodze była taka jak mój nastrój... Wciąż mijaliśmy wielkie chmury, ulewy, słońce i znów chmury, deszcz itd...


Pierwszy raz miałam takiego doła spowodowanego powrotem tutaj. Nie lubię tu być. Nie cierpię Niemiec, Berlina i naszego mieszkania. Jestem tutaj tylko dlatego, że mąż tu jest. Jeden gest z jego strony, jedno słowo o powrocie do Poznania i pakuję cały nasz dobytek w pięć sekund :P Tam zawsze coś się dzieje, zawsze z kimś się spotkam, pójdę na spacer itd. Tam są wszystkie moje kochane dziewuszki ♥ I brakuje mi ich prawie każdego dnia. Mam ogromną nadzieję, właściwie to jest moje największe marzenie, że w ciągu najbliższych trzech lat wrócimy na stałe do Poznania. Nie wyobrażam sobie spędzić tutaj całego swojego życia, bo już za 15 lat będę zrezygnowana, nieszczęśliwa i zgorzkniała. Czuję to, wiem o tym, jestem tego pewna! :P No, ale dość narzekania. Na razie muszę stawić czoła codziennej, szarej rzeczywistości. 

Za jakiś czas zrobię post z kategorii: "Zakupy Bąbelkowej', bo mam sporo ciuszków do pokazania :)

Pozdrawiam serdecznie! :**

8 komentarzy:

  1. Ile się działoooo :D Już nie mogę się doczekać Twojego kolejnego przybycia :D
    Za drugim razem nie robiłyśmy fotek w sumie to dziwne... xD
    A na wszystkich wyglądasz kwitnąco! :*

    buzia :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nie mogę się doczekać :* Zwłaszcza, że będzie się robić coraz cieplej :)
      No właśnie dziwne :P A obie fajnie wtedy wyglądałyśmy :D
      Dziękuję :*:*:*:*

      Usuń
  2. kolejny odwiedziny Poznania kiedy w planach!!!??? mam propozycję, wsiadasz w pociąg, 20 km, wysiadasz w Mosinie i wpadasz do mnie, Twoja energia jest zabójcza(tak wnioskuje) ...;))))))))))))) super fotki ColonialHarbour.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Następne albo w połowie maja, albo dopiero w połowie czerwca... :(
      Miło mi, że masz o mnie takie zdanie, które wyrobiłaś sobie zaledwie po czytaniu moich postów :))
      Co do Mosiny mam tam szwagra z rodziną :) Dziękuję za zaproszenie, może jak będziemy w Mosinie z mężem, on będzie u brata, a ja wpadnę do Ciebie na herbatkę ;) Pozdrawiam serdecznie! :)

      Usuń
    2. zapraszam serdecznie!! ;)))

      Usuń
  3. Piękne zdjęcia, tyle w nich życiowej radości, energii :) Oglądałam z bananem na ustach :)
    Rozumiem Twoją tęsknotę - co prawda ja byłam tylko trzy miesiące kiedyś, dawno temu, w Dortmundzie - ale strasznie tęskniłam za swoimi ludźmi i miejscami :/ Teraz to tylko wspomnienia - na szczęście. Czego i tobie z całego serca życzę :) :) :)
    Ważne, że masz przy sobie na obczyźnie "drugą połówkę" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, bardzo mnie to cieszy :)
      Wierzę w to, że razem z moją drugą połówką wrócimy za jakiś czas. W końcu mam całe życie przed sobą i zamierzam powoli spełniać wszystkie swe marzenia. Na pewno nie poddam się i nie zamknę tutaj na świat :))

      Usuń

Dziękuję za każdy komentarz i odwiedziny :)