STRONY

środa, 5 marca 2014

Zakupy Bąbelkowej part 1

Hej! ;)

Postanowiłam sobie, że raz na miesiąc będę wstawiała tutaj post z rzeczami, które kupiłam w ostatnich 30 dniach. Wiem, że sporo blogerek wstawia posty, w których opisują rzeczy, które nabyły, tak więc pomyślałam "Czemu nie?" ;) 

W dzisiejszym poście pokażę Wam rzeczy, które kupiłam w lutym i na początku marca. Zdjęcia nie są zbyt ciekawej jakości, bo robiłam je kompaktem, a w pokoju nie było zbyt jasno. 

Postanowiłam powoli kompletować garderobę na wiosnę. Mam jeszcze sporo do kupienia. M.in. wiosenną kurteczkę i czarne, sportowe buty oraz kilka cienkich, długich sweterków i tunik za pupę. Poniżej zobaczycie co wyhaczyłam w sklepach tym razem.. Szału te ciuchy nie robią, muszę sobie odłożyć pieniądze i przyjechać do Poznania na prawdziwe zakupy. Nie lubię sieciówek i bardzo, bardzo rzadko chodzę do sklepów typu H&M czy np. Reserved. W Poznaniu mam kilka upatrzonych sklepów, w których nie ma markowych ubrań, ale zawsze znajdę w nich coś ciekawego. Wszystkie znajdują się na/w okolicy ul. Półwiejskiej. W Berlinie jak na razie nie trafiłam na sklep w stylu, który lubię. Oczywiście jest tutaj Primark, w którym jest mnóstwo ciuchów, ale jak dla mnie zbyt duży tam bałagan i za dużo ludzi. Czasem po zakupach, wychodzę stamtąd bardzo zirytowana, bo przez pchające się z każdej strony kobiety ciężko jest w spokoju coś obejrzeć i wybrać.



Jakość ubrań tutaj jest dużo gorsza od tych, które kupuję w Poznaniu. Chodzi mi głównie o ubrania z Primarku i KiKi. Bluzki po praniu często kurczą się lub robią jak szmaty, podczas gdy te z Polski trzymają się cały czas swej początkowej jakości. Dlatego mój plan na kwiecień to odłożyć trochę kaski i przy okazji odwiedzin u mamy, pojechać do miasta i rozejrzeć się za wiosennymi ciuszkami.

No, a teraz zapraszam do obejrzenia co kupiłam w ostatnich dniach.

DEICHMANN - 25e

KIK- 10e

DEICHMANN - 5e

Ciuszki, które szczegółowo przedstawię poniżej.

KAUFLAND - 10e! Niezła promocja się trafiła :)

EUROSHOP: Pudełka na pierdołki -  po 1e.
WOOLWORTH: Piękna skarbonka - chyba 3e. Pojemnik na suchą karmę dla kota - 3e.

POCO DOMANE: Dywaniki łazienkowe - 5e w promocji, Frytownica - 29e.
Firanki i lampka są z innego sklepu, ale kompletnie nie pamiętam nazwy, ani cen (ok. 5-10e)

Czarny sweterk TALLY WEIJL - 5e.
Bluzka/tunika KIK - 8e.

Legginsy WOOLWORTH - 6-7e.

Spodnie dresowe KIK - ok. 8e.

Sukienki KIK - 8-11e.

Piżamka WOOLWORTH - ok. 10e.

Oprócz tego kupiłam sobie jeszcze 4 materiałowe staniki w TK MAXX. A do domu maszynkę do mielenia mięsa itd., za zaledwie 10e (nie pamiętam nazwy sklepu). Okrągłe pojemniki do żywności, 4 w zestawie, za 5e (POCO DOMANE) i fioletowy pojemnik na mydło w płynie wraz z kubeczkiem do szczoteczek za 2e (EUROSHOP). 


Jestem całkiem zadowolona z tych zdobyczy. Najwięcej radości daje mi kupowanie rzeczy do domu :P
Pozdrawiam serdecznie! :)

28 komentarzy:

  1. Baaaaaaaaletki <3 sliczne saaa!! Siora

    OdpowiedzUsuń
  2. Też nie przepadam za kupowaniem w sklepach sieciowych. Źle się tam czuję; nawet, jeśli naprawdę uda mi się znaleźć podobające mi się ciuchy, samo przebywanie w sieciówkach i oglądanie ubrań pośród ludzi typu I wear only clothes made for Bershka nie jest dla mnie komfortowe. Wolę bardziej kameralne sklepy, te prywatne, no name, a nawet ciucholandy :D
    Podoba mi się dżinsowa (?), niebieska sukienka - jak dla mnie jest wprost idealna na lato :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie o to samo mi chodzi! Nie znoszę tłumów w tych sklepach. Natomiast to co wymieniłaś, czyli: kameralne sklepy, prywatne, no name i ciucholandy uwielbiam! ♥ Najlepsze ciuszki można w nich znaleźć :) Tak to dżinsowa sukienka, kupiłam ją z myślą o lecie, choć na mnie nie do końca mi się podoba, ale wiem że w lipcu czy sierpniu będę z niej zadowolona :)

      Usuń
    2. Dziewczyny - w ciucholandach to nieraz takie perełki wy haczyłam, że szok! Mam taką kuzynkę, która zawsze mówi, że brzydzi się lumpeksami, nigdy do żadnego nie weszła, jednak twierdzi, że są tam same przepocone, brudne szmaty, natomiast gdy pokazuję jej jakąś nabytą "perełkę", twierdzi, że usiłuję ją wrobić, że takich rzeczy nie ma w lumpeksach.

      Usuń
    3. Oczywiście każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie rozumiem ludzi, którzy oceniają coś czego nie poznali na własnej skórze. No bo skoro "nigdy do żadnego nie weszła" to skąd wie jakie są tam rzeczy? :) Ja chodzę do ciucholandów, ale niestety nie mam daru do znajdywania perełek, a bywają takie, a jakże. Moja ciocia za to jak wejdzie do takiego to obojętnie co chwyci w ręce, okazuje się to być super ciuchem. Nie fair, zdecydowanie. Co do określenia "przepocone, brudne szmaty", obojętnie czy śmierdzą czy nie zawsze rzeczy z lumpków się pierze przecież :))

      Usuń
  3. super zakupy ;D fajny pomysł z takim postem ;D
    ja lubię chodzić po każdym rodzaju sklepów. :P
    najbardziej podoba mi się ten cały zestaw "dresowy"! i piżamka z kapciami :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :D
      No ja właśnie w ogóle nie lubię za bardzo chodzić po sklepach, chyba że są to sklepy z pierdołkami do domu ^^
      Cieszę się, że Ci się podoba :) :**

      Usuń
  4. baletki mają śliczny kolor ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego je kupiłam, od razu przyciągnęły mój wzrok :)

      Usuń
  5. Też wolę sklepy NO NAME bo są tam niepowtarzalne rzeczy. I nie wyglądam jak połowa społeczności.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się. U mnie to też jeden z kilku powodów, dla których wolę takie sklepy :) Czasem można znaleźć prawdziwe perełki.

      Usuń
  6. Odpowiedzi
    1. Właśnie ten kolor zdobył moje uznanie, dlatego je kupiłam :)

      Usuń
  7. Piżama - śliczna, bluzy również wpadły mi w oko - kupiłabym bez zastanowienia :) Lubię takie luźne, wygodne, a jednak sexy (odkryte ramię) bluzki. Baletek nigdy w życiu nie nosiłam - nie czuję się w nich dobrze, ale kolor Twoich - cudo :)
    Na zakupy wiosenne chyba wyskoczę w przyszłym tygodniu - musimy odebrać znajomą z lotniska, więc z czystego pragmatyzmu zrobię je w stolicy, pewnie Mokotów, bo jest tam spokojniej niż w Tarasach.
    W sieciówkach robię zakupy, gdy są promocje - często tuż przed ich zakończeniem za grosze mogę nabyć fajne rzeczy w moim rozmiarze - najmniejszym z najmniejszych :) Ten rozmiar to problem, gdy kupuję ciuchy, wszystko wisi, za to przy promocjach te najmniejsze sztuki są na ogół najbardziej przeceniane :)
    Kiedyś miałam ogromną awersję do zakupów, aż w końcu zrozumiałam, w czym tkwi problem. Przestałam robić zakupy np. zimowe jednorazowo (wcześniej w jednym dniu kupowałam kurtkę, buty, swetry, etc. ), tylko rozkładam to w czasie i z ciężkiej pracy zrobiła się przyjemność :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Staram się kupować głównie takie bluzy, bluzki, swetry, tuniki, z jednej strony dlatego że je lubię, a z drugiej dlatego, że ze względu na moją wadę kręgosłupa w ten sposób maskuję krzywą sylwetkę. Baletki są dla mnie idealne, bo zazwyczaj noszę legginsy. I taki zestaw mi odpowiada :)
      Zazdroszczę w takim razie najmniejszego rozmiaru z najmniejszych. Ja mam 38, czyli najbardziej powszechny i czasem ciężko jest dostać fajny ciuszek w tym rozmiarze. Masz rację z tymi przecenami, też to zauważyłam, że przy promocjach najwięcej jest małych rozmiarówek.
      No ja nawet jak rozkładam w czasie, to nie przepadam za zakupami :P Unikam zwłaszcza wielkich galerii, po godzinie jestem zniechęcona.

      Usuń
    2. Nie wiem, czy jest czego zazdrościć w związku z tym małym rozmiarem :/ Przed wypadkiem tj. ponad cztery lata temu miałam klasyczne S i byłam zadowolona. Ból, stres etc.spowodowały spadek wagi - trwały (w dodatku ciągle muszę uważać, bo mam skłonność do chudnięcia - od zawsze - a szkieletor nie jest zbyt sexy, prawda?)- i teraz mam problem - szczególnie kupno spodni, bo bluzki, czy sukienki mogą być luźne.
      Lubię zakupy - ale tylko te, gdy kupuję rzeczy do wyposażenia wnętrz, czy też wszelakie rośliny do mojego ukochanego ogrodu :) A w księgarni mogłabym zamieszkać!

      Usuń
    3. To rzeczywiście nie ma powodu, myślałam, że z natury jesteś taka drobniutka... O wypadku czytałam w poście "Gdyby kózka nie skakała...". To przykre, że Cię to spotkało. Nigdzie nie można być bezpiecznym, zwłaszcza w pobliżu ulic, bo zbyt dużo imbecyli ma prawo jazdy. Jeżdżą szybko i nierozważnie. Szczerze współczuję :*
      Co do szkieletora. Masz rację, wiem coś o tym, bo od dziecka, przez cały okres nastoletniego życia byłam okropnie chuda, 45kg, rozmiar 34/36. A jadłam za trzech. Przytyłam jak zaczęłam brać tabletki antykoncepcyjne. I teraz apetyt mam zdecydowanie mniejszy, jem o wiele mniej, a ważę o 15kg więcej niż wtedy.
      Spodnie pewnie musisz kupować w takich sklepach jak np: "5 10 15" lub innych z dziecięcymi ubraniami. Najlepiej kupować w takich, tylko po prostu największe rozmiary :)

      Usuń
  8. Najbardziej ratuje mnie allegro - zdarza mi się tam znaleźć coś małego. Jak tylko robi się cieplej wskakuje w leginsy i nie martwię się "luzami" w spodniach :) Do tego jakieś buciory, albo tenisówki i jest dobrze. Na "lepsze" okazje wskakuję w kieckę i moje ukochane szpilki (klasyka włoska). W ogóle w szpilkach czuję się bardzo pewnie (wynik kilkunastu lat pracy w galowym stroju i wysokich butach) - ale nieraz patrzę, jak kobiety chodzą w baletkach i zastanawiam się, czy noga się nie męczy, bo tak zupełnie płasko ? Przyznam, że zrobiłaś mi trochę apetyt tymi baletkami w cudnym kolorze....Hmmmm...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja głównie noszę legginsy, po prostu tak mi najwygodniej :) Szpilek nigdy nie nosiłam, w przeciwieństwie do Ciebie czuję się w nich niepewnie, jakbym miała skręcić nogę :D Natomiast baletki wiosną noszę już od kilku lat i jestem najbardziej zadowolona :)

      Usuń
  9. Wczoraj spędziłam cztery godziny na zakupach - MASAKRA! Chciałam odświeżyć szafę na wiosnę, a wyszło na to, że nie kupiłam sobie nawet skarpetek :) Za to nabyłam kilka ładnych bluzek siostrze, trochę kosmetyków dla paru osób, parę kosmetyków, gadżetów i przysmaków dla zwierzaków, no i oczywiście pięć nowych powieści. Jak pomyślałam o tym, że miałabym coś przymierzać, to już czułam zmęczenie :) Zakupy zakończyłam wizytą w sowie, gdzie nabyłam pół ulubionego tortu. Byłam strasznie zmęczona tymi zakupami, chyba za bardzo przyzwyczaiłam się do zakupów przez allegro. Jutro robię drugie podejście, tym razem w Bydgoszczy i będzie mi towarzyszył Mężczyzna. Gdy marudzę na propozycje przymierzenia fajnego ciuszka, on potrafi mnie zmobilizować sprytnie przemyconym komplementem :) A więc mam całkiem spore szanse, by nie wrócić do domu z niczym :)
    P.S. Na pewno przymierzę baletki - to przez Ciebie i Twoje zakupy :) I zajrzę do Big Stara, widziałam super skóropodobne dżinsy, może mnie trochę "pogrubią" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście masakra, po czterech godzinach nogi bolałyby mnie okropnie. Nie wiem dlaczego, ale jakoś tak mam, że chodzenie po sklepach zdecydowanie bardziej mnie męczy niż np: pięć godzin spaceru po parku.
      Jesteś dobra, tyle chodzenia i nic nie kupiłaś dla siebie. No, ale mam nadzieję, że w tej Bydgoszczy ostatecznie się obkupiłaś po namowach i komplementach Mężczyzny :) No i mam nadzieję, że znalazłaś jakieś miłe, wygodne baletki. Ja z tych powyższych jestem bardzo zadowolona, nie czuję że mam buty na nogach :)

      Usuń
  10. super meliski :) rewelacyjny kolorek taki łososiowy :) tez takich szukalam tego lata ale nie znalazlam w Poznaniu:) a te sportowe butki szare? brak słów, relewa! co do dodatków do mieszkania, sypalni, uwielniam takie rzeczy :) sama tez kocham dekorować mieszkanko, takie pierdółki sa swietne:) widze fiolecik dominuje i super :) swietne dodatki do sypialni, ladnie beda wygladac w polaczeniu z biela :) romantycznie a zarazem elegancko ;) całuski :* :* :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie dlatego je kupiłam, bo ten kolorek mnie urzekł :) Fiolecik dominuje i nawet Piotrowi udzielił się ode mnie, wszędzie znajduje coś fioletowego :P Tak, już nie mogę się doczekać kiedy sypialnia będzie skończona ^_^ Buziaki! :**

      Usuń

Dziękuję za każdy komentarz i odwiedziny :)