STRONY

piątek, 14 marca 2014

Nad rzeką Sprewą, okolice Treptower Park - 09.03.2014

Witajcie drodzy czytelnicy! :)

W pierwszej kolejności chciałabym zaprosić Was do polubienia mojej nowej strony na facebooku: Zuzanna Bober - fotografia plenerowa. Od dłuższego czasu miałam w planach założyć nową stronę, ponieważ niebawem zamierzam intensywniej zająć się tym co mi najlepiej w życiu wychodzi. Uważam, że czas "Ametystowej" i bezsensownego pstrykania się skończył, dlatego zapraszam serdecznie do polubienia. W najbliższym czasie będę tam wstawiała prace, które robiłam najwcześniej, czyli na początku 2012 roku, aż do aktualnych. Na tej nowej stronie znajdziecie głównie ludzi w moim obiektywie. Choć pojawi się tam również album "Świat wokół mnie", w którym będę wstawiała różne inne ujęcia.

Na blogu również można zauważyć zmiany. Zrobiłam nowy nagłówek, a także zmieniłam tytuł bloga. Pojawiła się także inna czcionka. To zdecydowany kres "Ametystowej". Poprzednia nazwa nie brzmiała poważnie, profesjonalnie. Od tego roku wolę pracować pod swoim imieniem i nazwiskiem.


***

Dziś przygotowałam dla Was post z całkiem świeżymi zdjęciami. W minioną niedzielę wybraliśmy się z mężem na spacer w rejon Berlina, w którym jeszcze nie byliśmy. Naszym celem pierwotnie był Treptower Park, jednak nogi poniosły nas wzdłuż rzeki, aż do opuszczonego parku rozrywki - Spreepark. Na opisanie i pokazanie Wam tego parku przeznaczyłam osobny post. Podczas spaceru sądziliśmy, że znajdujemy się w miejscu, które było naszym celem, jednak okazało się, że tereny nadrzeczne są od właściwego parku oddzielone dość ruchliwą ulicą. Przeszliśmy wzdłuż rzeki około 4km, więc na park nie starczyło nam już sił. Zostawiliśmy go sobie na zbliżający się weekend, niestety pogoda ma się pogorszyć, więc nasz kolejny wypad stoi pod znakiem zapytania. 

Aby dostać się do tego parku musieliśmy przejechać 4 stacje metrem (u-bahn) i 15 stacji koleją miejską (s-bahn). Tak więc całkiem spory kawałek drogi. Na szczęście S-bahn podjeżdża pod sam park, więc jak wysiedliśmy to byliśmy właściwie na miejscu. Najpierw jednak postanowiłam sfotografować ciekawy budynek, który zauważyłam z s-bahnu. Następnie uwieczniłam też bardzo wysoki budynek Allianza oraz figurę Molecule Man, która również należy do Allianza. I po tych ujęciach ruszyliśmy w stronę Spreepark. 

Zdecydowanie polecam to miejsce na spacer. Od momentu zejścia ze stacji s-bahnu rozstawione są budki z jedzeniem, lodami, napojami, piwem, jest także restauracja. Naprzeciw budek znajduje się "mini-port", w którym zacumowane są promy wycieczkowe. Niestety sezon na rejsy chyba się jeszcze nie rozpoczął, ponieważ bramki na pomosty były zamknięte. Wzdłuż rzeki prowadzi szeroki chodnik (nazwałam go promenadą, bo tak mi się skojarzyło z morzem), na którym można spotkać mnóstwo ludzi, dzieci, dorosłych, rowerzystów, spacerowiczów. W jednym miejscu jest także plac zabaw. Mniej więcej w połowie odległości znajduje się Biergarten, czyli ogród piwny. Jednak oprócz piwa można tam kupić też inne napoje (w tym szampana), białą kiełbasę grillowaną, a wewnątrz jest Burger King. Kilkadziesiąt metrów dalej jest most, który prowadzi na małą wysepkę, na której sporo ludzi oddawało się błogiemu odpoczynkowi na łonie natury. Z mostu jest świetny widok na całą rzekę. Kawałek za mostem jest restauracja na łodzi, a kilka metrów dalej wchodzi się do lasu i prawie od razu zaczyna się ogrodzenie Spreepark. Na tym kończę pisanie i zapraszam do oglądania zdjęć :)

To właśnie ten ciekawy budynek. Przyznajcie, że świetnie wyglądają te kwiaty. Fajna apteka :)



Wieżowiec Allianza.


Elsenbrücke.

Molecule Man. A w tle wieża - Fernsehturm.


Bardzo spodobały mi się te bloki.

A tam daleko, daleko, daleko widać zarys diabelskiego młyna z parku rozrywki.
Po prawej zacumowane promy.

To samo ujęcie w przybliżeniu.

Ten prom podobał nam się najbardziej.




Ogród piwny i w tle Burger King.




Wejście na most i zarazem na wysepkę.

Widok z mostu.


Trochę krzywo zrobiłam tę panoramę, niestety błąd zauważyłam dopiero w domu.

Na wysepce znajduje się ten budynek, a na dole kolejna restauracja.

Restauracja na łodzi.

Po lewej widać ogrodzenie i fragment jakiejś atrakcji z opuszczonego parku rozrywki.

A na koniec trochę parkowej wiosny ♥ Moje ulubione fioletowe krokusiki :)



4 komentarze:

  1. Galeria zachęcająca do odwiedzenia. Krokusy śliczne :) Życzę udanego "nowego" bloga :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Masz "dryg" do robienia zdjęć :) To określenie, którym moja zmarła, ukochana babcia takich , zastępowała słowo "talent".
    P.S. Ta apteka - cudeńko, uśmiech sam wpełza na twarz :) Szkoda, że nie ma więcej takich budynków np. w Polsce....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Tobie :) Miło mi kiedy ktoś mówi/pisze, że mam talent :)
      Dokładnie, to bardzo optymistyczny budynek :)

      Usuń

Dziękuję za każdy komentarz i odwiedziny :)