STRONY

czwartek, 27 lutego 2014

Mieszkaniowe marzenia...

Witajcie! 

W ostatnim czasie brak mi natchnienia na pisanie, dlatego nie pojawiały się żadne posty. Nie bardzo miałam humor i być może to jest powodem. Nie sądziłam, że tak trudno będzie znaleźć mieszkanie tutaj. Myślałam, że wystarczy szukanie ofert na stronach internetowych z ogłoszeniami i bardzo szybko coś wpadnie. Niestety jeśli już znajdę coś co spełnia moje oczekiwania, to albo nie można się dodzwonić do biura, albo w parę dni jest już wynajęte komuś innemu. Normalnie jakiś horror. Dowiedziałam się, że najlepszym sposobem byłoby odwiedzenie kilku różnych spółdzielni i popytanie o konkretne oferty lub zostawienie odpowiednich formularzy. Niestety ja z moim brakiem znajomości języka odpadam na starcie, a Piotr codziennie pracuje po kilkanaście godzin i nie ma możliwości wyjścia w środku dnia... Być może od przyszłego tygodnia będzie wychodził w jeden dzień o 12 żebyśmy mogli konkretniej się rozejrzeć.


Jedyne na co w tym roku czekam z wielką niecierpliwością i utęsknieniem to zmiana mieszkania. Nie dam rady dłużej mieszkać tu gdzie mieszkamy. W okropnym standardzie za tyle pieniędzy. Ze współlokatorem, którego oboje mamy serdecznie dosyć. Gdzie głównym wynajemcą jest szef męża, przez którego nie może zmienić pracy. Gdzie kuchnia jest tak uboga, że rzygać mi się chce na samą myśl o gotowaniu, a przecież tak to lubię. Gdzie łazienka ma przerdzewiałe rury, woda jest okropna i wszędzie coś gdzieś cieknie. Gdzie są stare okna, okropne podłogi i białe, znienawidzone przeze mnie ściany. Gdzie są brzydkie meble, nic ze sobą nie współgra i nic do siebie nie pasuje. Gdzie tuż przy balkonie rosną wielkie drzewa i satelita z polską telewizją nie odbiera sygnału, za którą płacę co miesiąc, choć jest nieużywana od wielu miesięcy. Niemiecka rzeczywistość, nie ma co. Jedynie nasz pokój wygląda w miarę, zresztą całe mieszkanie wygląda zdecydowanie lepiej od kiedy się tu wprowadziłam (marne pocieszenie). Przede wszystkim jest porządek i wyrzuciłam 3/4 rzeczy, które się tu znajdowały. Kupiłam mnóstwo drobiazgów i najpotrzebniejszych rzeczy, ale to i tak nie zmieni tego jak mi tu źle. 

Tak, dzisiaj sobie trochę ponarzekam, bo moja głowa aż eksploduje od nadmiaru negatywnych myśli. Mieszkam w tym syfie od 21 października 2012 roku i mam dość. Tak wiem, że mam i tak zdecydowanie więcej niż wielu ludzi, ale nic nie poradzę na to, że pragnę o wiele, wiele więcej. 

Wiecie jakie mam marzenia? Nie chcę wypasionego mieszkania, bo takie tutaj kosztują od 800e wzwyż za miesiąc. Chcę po prostu dwupokojowego mieszkanka, z nowymi oknami, ładnymi podłogami, wyremontowaną łazienką w płytkach, z wanną, kuchnią z kafelkową podłogą, balkonem z przestronnym widokiem, na tyle żeby satelita złapała sygnał, z możliwością posiadania kota. O, tak, bo tutaj mają takie wymogi, nawet koty trzeba zgłaszać właścicielowi budynku i trzeba dostać specjalne pozwolenie. Chcę mieć panele w każdym pomieszczeniu, oprócz kuchni i łazienki. Chcę mieć ładną, funkcjonalną kuchnię. Przytulną łazienkę. Piękną biało-fioletową sypialnię. I ładny, wygodny pokój dzienny. Na balkonie stolik i dwa krzesła, doniczki z kwiatami. Piękne firany w oknach. Ładne kolory ścian: w sypialni fioletowe, w łazience jakieś pastelowe beże, w kuchni sama nie wiem, coś delikatnego, w pokoju dziennym ciepłe odcienie pomarańczy, na korytarzu jakiś spokojny odcień. Wszystko mam już poukładane w głowie. Nawet meble mniej więcej wybrane. Wiem jak wszystko byłoby poustawiane, w jakich kolorach. 

Już teraz wiem, że największą frajdę w urządzaniu mieszkania będą mi sprawiać drobiazgi, elementy dekoracyjne. Chciałabym mieć wiele zdjęć w różnych ciekawych ramkach na ścianach. Podobają mi się ramki na kilka, kilkanaście zdjęć. W sypialni miałabym nad łóżkiem nasze zdjęcie ślubne, w dużym powiększeniu. Uwielbiam świeczki i różne szklane, ozdobne świeczniki, dlatego też i tego byłoby sporo. Poza tym uwielbiam porządek, jestem pedantką, wszystko musi mieć u mnie swoje miejsce, posegregowane. Nie lubię bałaganu, graciarnii, niepotrzebnych rupieci i pierdół zagracających przestrzeń. Dlatego też bardzo do mnie trafiają różne ciekawe pudełka i pojemniki do przechowywania. Ostatnio regularnie przeglądam różne strony internetowe i oglądam takie drobiazgi. Samo patrzenie daje mi dużo radości, a co dopiero kupowanie! Ależ będę szczęśliwa, kiedy w końcu ten dzień nadejdzie. Moim celem jest stworzenie cudownego, przytulnego, schludnego Bąbelkowego gniazdka. Chciałabym, żeby każdy kto wejdzie do tego mieszkania czuł się dobrze, żeby każdy zauważał od wejścia ciepło bijące z każdego pomieszczenia. 

Lista rzeczy, które będziemy musieli kupić jest przerażająco długa i zastanawiam się ile czasu zajmie nam urządzanie. Wiadomo, że od razu wszystkiego nie kupimy, ustaliłam, że co miesiąc dwie rzeczy z listy. Najgorzej będzie na początku, bo od razu trzeba będzie kupić meble kuchenne i sypialniane, które są najdroższe. Szkoda, że nie mam bogatej ciotki, która sypnęłaby kilka tysięcy ^^ 


A teraz pokażę Wam kilka rzeczy/mebli, które wpadły mi w oko i które być może znajdą się w Bąbelkowym mieszkanku :)

Sypialnia - na 100% kupimy ten zestaw mebli. Duża, pojemna szafa, która po obu stronach ma taki sam rozkład półek, dokładnie tyle samo miejsca. Jedna strona byłaby moja, druga Bąbelka, a środek wspólny ;) Do tego piękne łóżko, z dwoma materacami oraz dwie szafki nocne. Na zdjęciu meble pokazane są z czarnymi wstawkami, ale my kupiliśmy te z fioletowymi, niestety nie znalazłam zdjęcia. Z tego zestawu najdroższa jest szafa i materace. Dwie rzeczy do sypialni już kupiłam! Są to fioletowe lampki nocne i jasnofioletowe firanki-sznurki :D Do tego zestawu dołączyłabym tylko dwa identyczne fioletowe dywaniki na podłogę po obu stronach łóżka i telewizor na ścianie naprzeciw łóżka.

Kuchnia - serce domu. Tak samo dla mnie ważna jak sypialnia. Chciałabym zestaw mebli, w którym byłoby dużo szafek i conajmniej dwie duże szuflady. Kolor mebli, raczej ciemny z dodatkami srebrnymi. W tym kolorze miałyby być: kuchenka, czajnik elektryczny, mikrofala, chlebak itd. Nie mam żadnej wybranej, ale wiem na pewno, że kupię ją z ebaya, ponieważ w sklepach są okropnie drogie. Takie jak mi się podobają to koszt powyżej 2000euro. Na ebayu dostanę taką za 800euro. Stąd taki wybór. Pokażę Wam kilka kuchni, które mi się spodobały, a które właśnie są dostępne na niemieckim ebayu. Przedłużyłabym tylko blat pod jedną ze ścian, oparty na drewnianej/metalowej nodze, pod nim znajdowałby się zamykany śmietnik, wiadro z ziemniakami oraz pojemnik do segregacji na puste kartony i plastikowe butelki. 

Moja faworytka.
Ta jest tylko na wzór, bo ani kolor, ani połysk mi nie odpowiadają.


Pokój dzienny - miałby się składać z wygodnego narożnika, z funkcją spania, małego stolika kawowego, zestawu mebli na telewizor i inne sprzęty, regału na książki oraz małego biurka schowanego gdzieś w kącie. Wybrałam zdjęcia z tutejszego sklepu meblowego. Na zdjęciach kolorystycznie nic do siebie nie pasuje, ale chodziło mi oto, żeby mniej więcej pokazać Wam jaki typ mebli mnie interesuje.


Łazienka - tutaj łazienki w mieszkaniach są strasznie wąskie, nie wiem dlaczego, ale taki mają typ budownictwa. Chyba, że mieszkania są wielkie i mega drogie, wtedy wszystkie pomieszczenia są duże i wszystko bez problemu się mieści. Podejrzewam, że oprócz szafek pod i nad umywalką oraz małego, wąskiego regału nic więcej nie zmieszczę w tym pomieszczeniu. Jednak jeśli dopisałoby nam szczęście i znaleźlibyśmy mieszkanie z łazienką średniej wielkości, to wstawiłabym do niej meble takie jak poniżej na zdjęciu i pralkę, reszta to tylko dodatki, które miałyby być w kolorze fioletowym: pojemnik do mydła w płynie, kubek na szczoteczki, ręczniki, dywaniki itd. 

Chodzi o cały komplet.


A przeglądając meble wpadła mi w oko jeszcze taka komoda, którą umieściłabym na korytarzu.


Zapomniałam jeszcze o trzecim członku naszej rodziny. Naszym kocie. Dla niego też planujemy w późniejszym czasie zakupić nowy drapak. Dokładnie taki.



I tak sobie marzę, i marzę, i marzę... Ale wiem, że wszystko jest do spełnienia. Wszystko jest możliwe. Powiedziałam sobie, że stworzę idealne mieszkanie i dokonam tego, choćbym miała je urządzać przez najbliższe 2 lata ;) 

Najważniejsze jest teraz zmobilizować męża i szukać, szukać, szukać! Już ponad pół roku temu mieliśmy się przeprowadzić i nic z tego nie wyszło, skończyło się na obietnicach. W tym roku obietnice zmienią się w realne fakty. I koniec! :)

12 komentarzy:

  1. Mam nadzieje że zrealizujesz swój plan. Trzymam kciuki. A nie myślicieli o tym aby wynająć mieszkanie juz umeblowane? Zawsze by wam troszkę kosztów odeszło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Umeblowane zdecydowanie odpada. Właśnie o to chodzi, że moim marzeniem jest każde pomieszczenie umeblować według własnego projektu :) Najważniejsze teraz jest to, żeby to mieszkanie w ogóle było. Potem mogę spać nawet na zwykłym materacu, a gotować na przenośnej kuchence, ale powoli krok za krokiem kupować kolejną rzecz z listy :)

      Usuń
  2. Idź do pracy, to będzie więcj kasy i lepsze warunki, a nie narzekasz i nic. Przecież nie jesteś ciężko chora czy niepełnosprawna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie zamierzam tłumaczyć się anonimom ;) Nie pracuję, bo NIE, po prostu, a narzekać mam prawo, bo to mój blog, moja strona. Nie podoba się, to nie czytać ;) Pozdrawiam!

      Usuń
  3. Tez już z moim Łukaszem szukamy mieszkań tutaj jest trochę łatwiej, ale na te marne pensje to i tak dużo.. Mam nadzieję, że w końcu nam się uda, bo chcemy już razem mieszkać! A Tobie życze w końcu abyście znaleźli to swoje babelkowe gniazdko ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I ja Wam życzę, żebyście szybko znaleźli swoje idealne mieszkanie! :))

      Usuń
  4. Mnie nie podobają się nowoczesne meble (najczęściej from Ikea, ale zdarzają się niekonwencjonalne egzemplarze - np. from Nomi). Uwielbiam za to stylistykę retro, a w kuchni... Piękne są meble wyglądające na wiejskie - jeśli byłaś kiedyś w jakimś skansenie, z pewnością domyślisz się, o co mi chodzi :) Oczywiście takie są przeważnie trudno dostępne - ani sieciowe, ani prywatne sklepy nie mają w asortymencie tego typu modeli, więc cena kuchni w tym stylu byłaby... ciekawa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja lubię meble takie "pół na pół" ani za nowoczesne, ani zbyt retro :) Te powyżej są takie zwyczajne. Co do IKEI niektóre meble mi się podobają, ale nie podoba mi się jak ich propozycje umeblowania wyglądaj niemal jak z muzeum nowoczesności :P Tego "Nomi" nie znałam nawet. Choć nie byłam w skansenie, to wiem o jakie meble Tobie chodzi, mnie akurat takie się nie podobają, ale każdy ma inny gust :) Domyślam się, że cena takich mebelków byłaby niemała ;)

      Usuń
  5. trzymam kciuki, żeby się wszystko udało i żebyś urządziła mieszkanko jak Ci się wymarzyło :*
    też bym tak chciała sobie według moich pomysłów urządzić swoje gniazdko, mam nadzieję, że kiedyś się to ziści ;D

    buzia :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję kochana :*:*
      Na pewno Wam się to spełni :* Też Wam tego życzę :)

      Buziaki! :*:*:**

      Usuń
  6. Aż przypomniał mi się pierwszy tydzień tu w Szwecji, kiedy czekaliśmy na nasz dom i mieszkałam w jednym pokoju w 3 osoby, kuchnia 1m x 1m, a łazienka wspólna na cały 'blok' czy jak to nazwać.. Dobrze, że to był tylko okres niecałego tygodnia, bo chyba bym oszalała! Mieszkanie to chyba jedno z najważniejszych miejsc w naszym życiu i powinno wywoływać ciepło w serduszku! Oby Wam się wszystko udało jak najszybciej, bo inspiracje i wyobraźnie masz świetne! Trzymam kciuki :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie dziwię się kochana, bo ja też w takich warunkach jak opisałaś, dostałabym na głowę :P Dokładnie, masz rację. Dlatego tak mi zależy na tym żeby to mieszkanie było ładne i urządzone przeze mnie :) Dziękuję! :*:*

      Usuń

Dziękuję za każdy komentarz i odwiedziny :)