STRONY

wtorek, 18 lutego 2014

Lawendowy Zakątek, Termy i moje zdanie o Walentynkach.

Hej moi drodzy czytelnicy! :)

Nazbierało mi się trochę zdjęć i wspomnień, które chciałabym tutaj upamiętnić. Sama nie wiem od czego zacząć, więc chyba zastosuję się do chronologii :) 

Wizyta w "Lawendowym Zakątku".



Poznaniakom serdecznie polecam ten uroczy i przytulny salonik fryzjerski. Od wejścia czuć ciepło zarówno płynące od wszystkich tych cudnych fioletowo-lawendowych dekoracji, jak i od osoby Ani, kochanej, zdolnej fryzjerki oraz mojej przyjaciółki, która od przeszło 8 lat zajmuje się moimi włosami. Salonik ten jest moim ulubionym, co chyba nie dziwi nikogo :D W końcu "fiolet, wszędzie fiolet"! :) Jeśli chcecie dowiedzieć się gdzie znajduje się ten salon i jakie są ceny, wystarczy kliknąć w zdjęcie. Ania ma bardzo delikatne ręce i zawsze szczerze doradzi co jest właściwe dla konkretnej osoby i konkretnych włosów. Mnie zaserwowała kurację ze specjalnej maski i zdecydowanie widzę różnicę w moich włosach. Odżyły, są mięciutkie i takie delikatne. 

W "Lawendowym Zakątku" byłam razem z mamą, bo Ania to nasza wspólna przyjaciółka, jeśli można to tak określić. Zrobiłyśmy sobie babskie Walentynki, bo był 14 luty. Kupiłyśmy serduszkowe babeczki, którym oczywiście zrobiłam kilka zdjęć oraz niezwykle pyszne ciasto bananowe. To była taka nasza babska rozpusta. 




Zdjęcia w trakcie i po układaniu włosów. 




Strasznie podobam się sobie w takiej długości włosów. Nie mogę się doczekać kiedy moje mi tak odrosną.



Wypad na Termy z mamą, ojczymem i siostrą.

Wewnątrz.
Na zewnątrz.

Termy Maltańskie to jedna z atrakcji w Poznaniu, którą naprawdę trzeba zaliczyć. Mnie jakoś nie rajcują zjeżdżalnie, raczej wolę poleżeć sobie w bąbelkach lub solance, bo jest to niesamowity relaks i odprężenie dla organizmu. Irytujące mogą być tłumy ludzi, w ostatnią sobotę z tego co widziałam, do zjeżdżalni były ogromne kolejki i w basenach sporo ludzi. W każdym razie wszyscy znajdą coś dla siebie. Są zjeżdżalnie dla dorosłych o różnych stopniach trudności, zewnętrzne i wewnętrzne, są zjeżdżalnie dla dzieci, są baseny o różnych głębokościach, z różnymi atrakcjami, jest jacuzzi, zwykle pełne ludzi, basen z solanką, basen w którym o pełnych godzinach są fale jak nad morzem, no i baseny zewnętrzne, na które warto przejść kiedy jest zimno, fajnie wygląda para unosząca się nad wodą. Są też sauny, na które trzeba wykupić osobny bilet oraz część sportowa, gdzie można zapisać się na nauki pływania.

My spędziliśmy tam trzy godziny, kolejny raz wypróbowując mój wodoodporny kompakt, relaksując się, odpoczywając i miło spędzając, rodzinnie czas.


Walentynki z mężem. Moje zdanie o tym dniu.

Tak wyglądałam jadąc do Berlina.
Pierwszy raz sama doczepiałam włosy i byłam zadowolona z efektu :) Mąż również :))

Ponieważ 14 lutego byłam jeszcze w Poznaniu, a do Berlina wróciłam 16 lutego, nasze Walentynki opóźniły się o dwa dni. Nie jestem zagorzałą zwolenniczką tego święta, jednak lubię je obchodzić. Najbardziej śmieszą mnie nieudane związki, które w ten dzień są takie pełne miłości i tak uroczyście go obchodzą. Wiem co piszę, bo sama byłam kiedyś w takim związku. Na co dzień niedobrze, ale Walentynki musiały być podkreślone. Z perspektywy czasu wiem jaka to żenada.

Na szczęście ja i mój mąż okazujemy sobie nasze uczucie każdego dnia mówiąc sobie "kocham Cię" na dzień dobry i na dobranoc. Doceniamy każdy uśmiech, każde miłe słowo, każdy wspólny spacer i każdy seks. Mój mąż często wraca z pracy z upominkami dla mnie. I nie, nie są to rzeczy drogie. Tylko rzeczy, które trafiają do mojego serca, które wywołują łzy, jak np: ulubione danonki czy monte, ulubiona kawa, róża lub mały bukiet kwiatów, bombonierka czy kinderki ^^ Tak samo kiedy podczas wspólnych zakupów ja zawsze pamiętam o Skitllesach i czekoladzie Milce z orzechami, bo on je uwielbia lub przygotowując obiad wiem, że on szczerze się ucieszy kiedy zobaczy ulubione klopsy, przytuli mnie i powie tym swoim tonem: "boże, jak ja cię kocham". Może jesteśmy tacy szczęśliwi, bo umiemy cieszyć się z wszystkiego co robimy dla siebie nawzajem, a może dlatego że wiemy co lubimy i to jest takie piękne? Najważniejsze jest to, żeby pamiętać o sobie i o swoich nawykach podczas zwykłej codzienności. Doceniać siebie nawzajem, pokazywać jak bardzo jesteśmy dla siebie ważni robiąc razem zakupy, śpiąc obok siebie, żegnając do pracy, będąc na spacerze, blisko i na odległość, rozmawiając ze sobą na tematy proste i trudne, dochodząc do kompromisów, troszcząc się o siebie nawzajem. Wtedy taki dzień jak Walentynki zacznie mieć sens, bo będzie to jeden z wielu pięknych dni. 

I w naszą Walentynkową niedzielę było prawie jak w zwykły dzień, jednak bardziej wyjątkowo. Kiedy Piotr wprowadził mnie do mieszkania, kazał czekać w drugim pokoju i po kilkunastu minutach zawołał mnie do siebie, byłam oczarowana. Widok kilkudziesięciu zapalonych świeczek, kilkudziesięciu karteczek przyklejonych do ścian i on, stojący po środku pokoju, szczerze uśmiechnięty, z tą rozbrajającą niepewnością w oczach (spodoba jej się, czy nie spodoba) w bukietem kwiatów w jednej ręce i czekoladkami w drugiej wprawił mnie w osłupienie i spowodował łzy w oczach. Nic nie było wymuszone, wszystko było spontaniczne. Takie proste i takie piękne. Na karteczkach napisane słowa, jak: "moje kochane serduszko", "Żona Bąbelkowa", "moja mufa" itd. Słowa, po przeczytaniu których uśmiech na mojej twarzy był coraz szerszy, bo nikt nigdy nie mówił do mnie tak pięknie i z takim uczuciem jak mój cudowny mąż. 





Na koniec wkleję Wam to co napisałam na facebooku:

"Pamiętajcie kochani, że miłość trzeba czuć, okazywać i pielęgnować każdego dnia, w każdej minucie, w każdym miejscu. Walentynki to tylko taki serduszkowy dodatek w całym roku pięknych dni. No, przynajmniej ja mam takie zdanie o tym dniu.

Życzę Wam żebyście przez cały rok czuli się kochani przez bliskie dla Was osoby. Nie ma nic piękniejszego od prawdziwej, szczerej miłości. Wiem co piszę :)"

A najlepiej podsumowuje to Wiaderko Szczęścia.


16 komentarzy:

  1. Świetna niespodzianka :)
    I przyznaję rację :) walentynki mają sens, kiedy obchodzimy je z osobą, którą szczerze kochamy :)

    Całuski :*
    P.S. Zdjęcie w dłużych włosach to na tle ze szkła(?) jest wspaniałe ! Super wyglądasz w takich włosach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to taka szklana ściana :) Dziękuję bardzo! :*

      Usuń
  2. Nigdy nie lubiłam wizyt na basenie (woda, woda wszędzie... nie przepadam za jej 'obecnością' na mojej twarzy, brrr), więc termy też raczej nie byłyby dla mnie. Ale każdy lubi co innego :)
    A takie walentynkowe ciastka sama chętnie bym zjadła - chociaż nie pochwalam jedzenia słodyczy, to Walentynki są tylko raz w roku, prawda? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nie przepadam, bo nie umiem pływać. Woda mnie przeraża. Nigdy się nie zanurzyłam, chyba że kilka razy przypadkiem, wtedy najadłam się strachu. Na Termach lubię właśnie te baseny solankowe czy te z falą, bo w nich się tylko siedzi :) W głębszych basenach zawsze trzymam się mamy, żeby przypadkiem ktoś mnie nie potrącił czy coś.
      Hehe ja tam jestem uzależniona od słodkiego i w życiu nie umiałabym przejść na dietę :P

      Usuń
  3. Ależ się Mąż postarał :)
    Długość włosów super, też marzę żeby moje odrosły...
    Pobyt w Poznaniu udany na full :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, szkoda że nie można tak pstryknąć palcami, żeby od razu była taka długość :P
      Bardzo udany :)

      Usuń
  4. hej :) wg mnie te dłuższe włosy wyglądają super :):) bardzo twarzowe :) a Termy to znakomity pomysł na takie chłodne dni...mozna się zrelaksować i odprężyć..fajna sprawa :) też uważam że walentynki są trochę przereklamowane..tak jakby na siłę chciano wszystkich uszczęśliwić..mają sens tylko gdy mamy koło siebie ukochaną osobę :) fotki są super :) pozdrowionka :) Robert.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I pomyśleć, że kiedyś miałam prawie identyczną długość i tak głupio je sobie zniszczyłam, że musiałam ściąć... Dziękuję bardzo, pozdrawiam! :)

      Usuń
  5. Świetny salon! Mam zamiar tam się wybrać :D no i świetnie wyglądasz w tych włosach :*
    Na termach byłam, ale jako że ja nie przepadam za pływaniem to niezbyt mi się podobało, praktycznie cały czas siedziałam w jednym miejscu xD
    Co do walentynek, to myślę podobnie do Ciebie, ale mimo wszystko lubię to święto, bo ja w ogóle lubię chyba wszystkie święta xD A prezent od Bąbla... Cudo :D Słodko i romantycznie, uwielbiam takie zaskoczenia ;) Łukciu niestety nie za często mnie tak zaskakuje, ale stara się xD (zbyt domyślna jestem xDD)
    No to tyle xD

    buźka :**

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję kochana :*** Wybierz się tam, bo Ania naprawdę potrafi zrobić cuda z włosami :)
      Hehe ja też na termach przesiaduję głównie w dwóch basenach, bo przecież nie umiem pływać, więc dla mnie te głębokie baseny to żadna frajda :P
      Haha :D Po coś te wszystkie dni wymyślono, żeby można je obchodzić :) Z tą niespodzianką ja też wiedziałam, że coś będzie, ale nie wiedziałam do końca. Niby nic bardzo szczególnego, ale byłam strasznie miło zaskoczona :))

      Usuń
  6. Ładnie się tam w tych termach bawicie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na nudne popołudnie to naprawdę fajna sprawa :)

      Usuń
  7. Kochana co do walentynek to zgadzam się w 100%, bardzo dobrze to napisałaś i mam takie samo podejście :) Cudowną niespodziankę zrobił Ci Twój mąż i muszę przyznać, że tworzycie taką parę jak na filmach - aż się chce o tym czytać i oglądać, bo samej mi to sprawia uśmiech! :* Salonik fryzjerski wygląda naprawdę obiecująco i zauważyłam, że idealnie do niego pasujesz (przez ten kolor fioletowy!) A w tej długości włosów jesteś jeszcze piękniejsza! Kurczę, tyle tych pozytywnych emocji wywołują Twoje wpisy, że to aż do mnie nie podobne! Ale dziękuję Ci za to <3 Buziaki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A u mnie uśmiech wywołują takie komentarze jak Twój :)) :** Cieszę się, że widać po nas, że my naprawdę się tak kochamy i jesteśmy szczęśliwi, a nie jest to udawane :) Hehe w tym saloniku czuję się jak w domu :D Fiolet niesamowicie mnie uspokaja, dlatego chcę mieć sypialnię w tym kolorze :) Dziękuję Tobie za miłe słowo, czuję się piękniejsza w takich włosach i zdecydowanie bardziej pewna siebie :) Strasznie się cieszę, że czujesz takie emocje podczas czytania moich postów. Buziaki! :*:*:*:*

      Usuń
    2. W tym przypadku to ja Tobie powinnam dziękować! Kurczę tak się cieszę, że trafiłam kiedyś na Twojego bloga i napisałam komentarz, bez ciebie i Twojego fioletu, było by bardzo pusto w tym niby wielkim blogowym świecie! ♥

      Usuń
    3. Bardzo, bardzo mi miło kiedy piszesz takie rzeczy ♥ :)) Kiedy wiem, że jest ta garstka osób, które lubią tu zaglądać, wtedy ten blog ma dla mnie większy sens :) Ja też się cieszę, że tu kiedyś wpadłaś, bo też bardzo polubiłam Twojego bloga i Ciebie :)) :***

      Usuń

Dziękuję za każdy komentarz i odwiedziny :)