STRONY

czwartek, 27 lutego 2014

Mieszkaniowe marzenia...

Witajcie! 

W ostatnim czasie brak mi natchnienia na pisanie, dlatego nie pojawiały się żadne posty. Nie bardzo miałam humor i być może to jest powodem. Nie sądziłam, że tak trudno będzie znaleźć mieszkanie tutaj. Myślałam, że wystarczy szukanie ofert na stronach internetowych z ogłoszeniami i bardzo szybko coś wpadnie. Niestety jeśli już znajdę coś co spełnia moje oczekiwania, to albo nie można się dodzwonić do biura, albo w parę dni jest już wynajęte komuś innemu. Normalnie jakiś horror. Dowiedziałam się, że najlepszym sposobem byłoby odwiedzenie kilku różnych spółdzielni i popytanie o konkretne oferty lub zostawienie odpowiednich formularzy. Niestety ja z moim brakiem znajomości języka odpadam na starcie, a Piotr codziennie pracuje po kilkanaście godzin i nie ma możliwości wyjścia w środku dnia... Być może od przyszłego tygodnia będzie wychodził w jeden dzień o 12 żebyśmy mogli konkretniej się rozejrzeć.

wtorek, 18 lutego 2014

Lawendowy Zakątek, Termy i moje zdanie o Walentynkach.

Hej moi drodzy czytelnicy! :)

Nazbierało mi się trochę zdjęć i wspomnień, które chciałabym tutaj upamiętnić. Sama nie wiem od czego zacząć, więc chyba zastosuję się do chronologii :) 

Wizyta w "Lawendowym Zakątku".


czwartek, 13 lutego 2014

Polecane 4: Kraina Lodu

Hej! ;)

Byłam dzisiaj z mamą i siostrą w kinie na bajce Disneya pt: "Kraina Lodu". Nie mogłam oprzeć się przed napisaniem posta o tym wyjściu, no i przede wszystkim o samej bajce.


poniedziałek, 10 lutego 2014

Dzień, który odmienił moje życie...

Postanowiłam opisać pewne zdarzenie, do którego doszło w lipcu 2012 roku, którego nie potrafię zapomnieć, a które każdego dnia odciska swoje piętno na moim teraźniejszym życiu. Zwłaszcza w takie piękne, słoneczne dni, jak dzisiaj. 

Moja mama od kiedy tylko zaczęłam dorastać i wychodzić samotnie na dwór powtarzała mi do znudzenia, żebym uważała na siebie, uważnie patrzyła na prawo i lewo przechodząc przez ulicę, nigdzie nie chodziła po ciemku, nie podchodziła do podejrzanych mężczyzn itd. Kiedy byłam już nastolatką i zaczęłam interesować się fotografią, wychodziłam z aparatem na samotne wędrówki, mama mówiła żebym nie zapuszczała się nigdzie sama, bo ładna, młoda dziewczyna w dodatku z drogim aparatem może kogoś skusić. 

Słuchałam ją uważnie, oczywiście, zanim weszłam w jakieś zaułki czy krzaki najpierw rozglądałam się wokół. Robiłam kilkanaście ujęć i wychodziłam na widok, do ludzi. Jednak nigdy nie sądziłam, że zagrożenie faktycznie jest realne. Mówiłam: "Mamuś, przesadzasz. Kto chciałby mnie zaatakować? Poza tym szybko biegam, w razie czego przywalę mu aparatem i ucieknę". Właściwie chyba byłoby mi żal aparatu, no ale tak mówiłam. 

niedziela, 9 lutego 2014

Portrety "z ręki", czyli potocznie "samojebki".

Hejka! ;)

Każdy z nas zna pojęcia "sweet focie, "z rąsi", "samojebki" itd., itp. Skłamałabym pisząc, że nie lubię robić sobie takich zdjęć. Chyba zawsze lubiłam. Zabrzmi to trochę egoistycznie, ale to za sprawą moich oczu. Jedyny element mej osoby, z którego naprawdę jestem dumna :) No dobrze, ale do czego zmierzam. 

Uważam, że jeśli już robić samej sobie zdjęcia, trzymając aparat, ewentualnie telefon, w dłoni, przeważnie prawej, to robić to z jakąś klasą. Starać się tak trzymać telefon/aparat, żeby nie było widać naszej wyciągniętej ręki. Kadrować tak, żeby zdjęcie było portretem. Unikać w kadrze widoku pokoju za nami. Chyba, że jest to pokój wysprzątany. Zabawne kiedy dziewczyna wstawia swoje zdjęcie, na którym widać za nią niemożliwy bałagan, najlepiej ciuchy walające się po podłodze i meblach :D Warto też znaleźć sobie takie miejsce w mieszkaniu gdzie jest pusta ściana, taki fragment ściany świetnie posłuży jako jednolite tło, ewentualnie można zainwestować w tło fotograficzne. Ostatnim ważnym punktem jest mimika naszej twarzy. Rozśmieszają mnie sweet focie dziewczyn, które zamiast normalnej twarzy mają jakiś dziwny kaczy dzióbek. Najlepiej być naturalną, uśmiechać się lekko lub w ogóle nie patrzeć w obiektyw.

czwartek, 6 lutego 2014

Schlosspark Charlottenburg (01.02.2014)

Witam wieczorową porą! :)

Dziś dalszy ciąg zdjęć z ostatniego spaceru w Schlosspark Charlottenburg. Tym razem pokażę Wam ten piękny park przykryty śnieżną kołderką. Będąc tam uświadomiłam sobie, że widziałam ten park o każdej porze roku. Inne zdjęcia z tego parku możecie zobaczyć TU, TU i TU.

Bardzo lubię tam spacerować. W niektórych zaułkach czuję się jak na poznańskiej Dębinie. Tylko ogromny pałac odróżnia te dwa miejsca i daje odczuć, że jestem w Berlinie. Po pierwsze na Dębinie nie ma żadnych zabudowań, po drugie zabytkowe budynki w Berlinie i Poczdamie prawie zawsze mają złote zwieńczenia, jest to dość charakterystyczne.

Dość pisania, zapraszam do obejrzenia zdjęć, które udało mi się ostatnio napstrykać. Przy niektórych pobawiłam się w Picasie, natomiast kilka innych powstało z efektu w aparacie. 

Schloss Charlottenburg - widok od ulicy.

wtorek, 4 lutego 2014

Zimowy spacer i kilka natrętnych myśli.

Hejka!

Dzisiaj mam dla Was kilka zdjęć z ostatniego Bąbelkowego spaceru oraz kilka myśli wyjętych prosto z mojej głowy. W najbliższym czasie wstawię posty z fajerwerkami z Pyronale, zdjęcia z tego samego spaceru, tylko że przedstawiające park oraz jeszcze jeden post ze ślubnymi zdjęciami :) Mam nadzieję, że wraz z nadejściem wiosny będzie tutaj więcej fotograficznych postów :)


sobota, 1 lutego 2014

Konkurs BlogRoku 2013 - etap II - głosowanie SMS

Hejka! :)

W pierwszej kolejności chciałabym podziękować za wszystkie komentarze pod poprzednim postem :) Jesteście kochani :** Odpisałam na te i na zaległe komentarze :) Natomiast od poniedziałku nadrobię zaległości na Waszych blogach. W ostatnim miesiącu byłam zaabsorbowana przygotowaniami do ślubu, a potem podekscytowana czasem po ślubie, także nie miałam kiedy do Was zajrzeć. Teraz korzystam z tych kilku ostatnich dni, które Bąbelek ma wolne od pracy, spędzając czas z nim na słodkim, małżeńskim lenistwie ;) Dziś wykorzystaliśmy piękną, słoneczną, zimową aurę i udaliśmy się do naszego ulubionego parku w Berlinie - Schlossgarten Charlottenburg. Oczywiście, jak zwykle, robiłam tam zdjęcia. Na szczęście tym razem bez przykrych niespodzianek - kupiłam nową kartę pamięci, więc wszystko działa bez zarzutu i nic mi się nie kasuje. Tak więc niebawem pojawi się post z całkiem świeżymi zdjęciami :) 

***

A teraz chciałabym Was zaprosić/poprosić/zachęcić do zagłosowania na mojego bloga w konkursie na blog roku 2013 :) Oczywiście traktuję to bardzo luźno, ponieważ wiem, że z tak słabą oglądalnością bloga nie mam szans z innymi. Jednak może dzięki temu ta oglądalność wzrośnie? :) No i będzie mi miło widząc nawet kilka głosów, bo to będzie oznaczało, że mam wiernych czytelników, dla których warto wciąż prowadzić i rozwijać tego bloga :) Już teraz jest mi bardzo miło, ponieważ mam 5 głosów :) Za każdy z nich bardzo dziękuję :))