STRONY

poniedziałek, 6 stycznia 2014

Moja siostra ma już 7 lat!



Dzisiaj moja siostrzyczka ma urodziny, kończy 7 lat. Sama nie wiem kiedy ten czas tak zleciał. Pamiętam kiedy była taka malutka, że z łatwością mieściła się na moich rękach. 

Przypominam sobie ten wieczór, 6 stycznia 2007 roku, kiedy mamie odeszły wody i wszystko się zaczęło. Miałam wtedy 14 lat. Kiedy Wiktoria się urodziła i po trzech dniach przyjechały razem z mamą do domu, całe nasze życie się zmieniło. Wszystko było takie nowe. Niestety Wiktoria nie była typem dziecka z reklamy. Od maleńkości sporo płakała, bardzo dużo chorowała, bo idioci w szpitalu ją zarazili rotawirusem. Już w pierwszej połowie pierwszego roku życia leżała w szpitalu. W sumie do tej pory trafiła do szpitala pięć razy.


Od kiedy pojawiła się na świecie pomagałam mamie przy niej. Z biegiem czasu zaczęłam się zastanawiać nad tym jakie życie bez niej było puste. Mimo jej nieustającego płakania, mam z nią wiele miłych, zabawnych wspomnień. Byłam przy niej kiedy ząbkowała, kiedy stawiała pierwsze kroczki, kiedy poznawała nowe smaki, kiedy chorowała i kiedy się bawiła. Byłam z nią zawsze i wszędzie. Dzięki niej mam wprawę w opiece nad dzieckiem, ani płacze, ani choroby, ani przewijanie nie jest mi straszne. No może ubieranie przez główkę w pierwszych miesiącach życia mnie trochę niepokoi :P 

W 2011 roku skończyła 4 latka, była już na tyle duża, że zaczęłam zabierać ją na dłuższe spacery po parkach Poznania. Uwielbiała ze mną wychodzić. Pakowała sobie plecaczek z piciem, chrupkami, chusteczkami i suchym, czerstwym chlebkiem dla kaczek i była gotowa do drogi. Zawsze mówiłam jej co to za drzewo, co za ptaszek, co za kwiatek, uczyłam ją różnych nazw i starałam się, żeby to nie był tylko zwykły spacer. Przy tym wszystkim zawsze robiłam sporo zdjęć. A w lipcu 2011 roku dostałam lustrzankę i na dobre zaczęłam robić jej sesje. Na niej uczyłam się dobrze kadrować, ostrzyć i uzyskiwać piękne, rozmyte tło.

W 2012 praktycznie co dwa tygodnie gdzieś wychodziłyśmy. Wiktoria polubiła moje ulubione parki - Dębinę i Sołacz. Bardzo często chciała tam jeździć. Czasem robiłam jej niespodzianki i odbierałam ją wcześniej z przedszkola żeby gdzieś pojechać. Bardzo się wtedy cieszyła :)

W ostatnim kwartale 2012 roku związałam się z moim Bąbelkiem i wyprowadziłam z domu. Nie ukrywam, że bardzo to przeżyłam i wiem, że Wiki też cierpiała przez pierwszych kilka miesięcy. Kiedyś byłam z nią na co dzień, a od tamtego momentu widziałyśmy się co dwa miesiące. Było trudno. I chociaż czasem miałam dość zajmowania się nią, to po wyprowadzce zaczęło mi brakować naszych spacerów. Do teraz bardzo mi ich brakuje. 

Jednak przez te wszystkie lata nie tylko spacerowałyśmy. Oglądałyśmy też bajki, kolorowałyśmy, grałyśmy w gry. Robiłyśmy wszystko to co robią mamy ze swoim dzieckiem, z tym, że ja jestem siostrą :P No, ale wielokrotnie na ulicy ludzie myśleli, że to moja córka, a i Wiktoria czasem myliła się i przez pomyłkę powiedziała "mamo" zamiast "Zuza". Dlatego też wiem, że Wiktorii było ciężko kiedy nagle ją zostawiłam. Przez pierwsze pół roku miałam wyrzuty sumienia, że się wyprowadziłam. Jednak uważałam też, że mam prawo do ułożenia sobie życia. 

Za te wszystkie lata największą dla mnie pochwałą były słowa nauczycielki Wiktorii w szkole: "Widać, że sporo nauczyła ją siostra" :) Dumą napawa mnie także fakt, że Wiktoria często opowiada o mnie w szkole, mówi o naszych spacerach, albo kiedy coś robią, mówi "to robiłam z siostrą" itd. Wiem, że te wszystkie lata zajmowania się nią nie poszły na marne, ani dla niej, ani dla mnie :)

Na szczęście po mojej wyprowadzce, już po kilku miesiącach nadarzyła się okazja przyjazdu mamy, Wiki i jej taty do nas. Pierwszy raz odwiedzili mnie w marcu 2013. Bardzo się cieszyłam, że są znowu obok mnie. 

Niestety już w kwietniu 2013 roku Wiktoria trafiła do szpitala na 52 dni... Pojechaliśmy do niej w drugim tygodniu jej pobytu. Nie mogłam znieść widoku swojej zwykle radosnej i żywiołowej siostrzyczki, leżącej bez wigoru w szpitalnym łóżku, podłączonej do kroplówki, z siniakami po igłach na rączkach. A od tego widoku jeszcze bardziej nie mogłam znieść momentu kiedy panie pielęgniarki zmieniały Wiktorii wenflon... Najpierw wyglądała bardzo marnie, a później podjęto leczenie sterydowe. Wtedy stan Wiktorii zaczął się poprawiać, jednak jej nastroje bywały okropne. W końcu po tych 52 dniach wyszła ze szpitala. Niestety choroba, którą u Wiktorii wykryto już zawsze w niej będzie. Zawsze będzie nad nią wisiała groźba nawrotu... 

Już w lipcu mama z Wiki przyjechały do mnie na tydzień, żeby odpocząć po szpitalu. Zwiedziłyśmy kilka berlińskich miejsc. Było naprawdę fajnie, jednak ten tydzień bardzo szybko minął i musiały wracać. I tak się widujemy raz na 2 miesiące. Ja przyjeżdżam do nich częściej, ale im też udało się być u mnie w sumie trzy razy :) 

Mimo, że nie jest już tak jak kiedyś, że nie spacerujemy tyle i nie spędzamy ze sobą tak wiele czasu, to mogę stwierdzić, że byłam, jestem i będę blisko niej, nawet mimo odległości, która nas dzieli. Te zdjęcia zawsze będą wspomnieniem o tym jak dorastała przy mnie, a ja przy niej dojrzewałam do dorosłego życia.


A teraz zapraszam Was do obejrzenia pokazu zdjęć zrobionego w Picasie. Wiem, że robię je za każdym razem, jednak Wiktoria bardzo je lubi. Poza tym lubię pokazać wszystkie lata w kilku minutach za pomocą zdjęć, które robiłam :)

W tym filmiku zebrałam wszystkie zdjęcia, od momentu w którym Wiktoria pojawiła się na świecie. Niestety brak zdecydowanej większości zdjęć z 2009, 2010 i 2011 roku, ponieważ są uwięzione na uszkodzonym dysku. Piosenki, które wybrałam, należą do ulubionego repertuaru Wiktorii :)




No i na sam koniec przyszedł czas na życzenia. W tym roku mojej siostrzyczce życzę przede wszystkim dużo zdrowia, żeby nie trafiła więcej do szpitala. Dużo uśmiechu, radości i szczęścia. Życzę żeby jak najdłużej zachowała w sobie tę dziecięcą beztroskę. Życzę też żeby znalazła w sobie tę grzeczną Wiktorię, którą była kiedy z nią mieszkałam :) Życzę odwagi, bo w końcu w tym roku zaczyna pierwszą klasę szkoły podstawowej. I życzę (sobie) żeby przyjechała do mnie na wakacje ;)


W S Z Y S T K I E G O   N A J L E P S Z E G O ! ! ! !

12 komentarzy:

  1. A moja w lipcu skończy jedenaście. Z jednej strony cieszę się, że z każdym rokiem rozpoczyna w życiu pewien nowy etap, ale z drugiej... Tęsknię za przeszłością. Na szczęście mamy wspomnienia i miliony zdjęć :)
    Wszystkiego najlepszego, spełnienia marzeń!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję w imieniu siostry :)

      I właśnie za to kocham fotografię! Za te wszystkie zdjęcia i wspomnienia, które nasuwają się na myśl kiedy ogląda się zdjęcie za zdjęciem :) Zawsze można cofnąć się myślami wstecz, powspominać, przypomnieć, uśmiechnąć się i wrócić z powrotem :)

      Usuń
  2. piękny filmik,piękne zdjęcia...gratulacje za pomysł i wykonanie,bardzo miło się ogląda..nie sposób się nie wzruszyć :):) Robert :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, cieszę się, że filmik się podoba :) Niektóre z tych zdjęć są dla mnie bardzo dużym sentymentem :) Pozdrawiam!

      Usuń
  3. A więc Wszystkiego Najlepszego :)

    OdpowiedzUsuń
  4. super mała modeleczka. szczególnie piękne są zdjęcia na zielonym tle

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz i odwiedziny :)