STRONY

czwartek, 19 grudnia 2013

Idealne i nieidealne Święta Bożego Narodzenia - moje zdanie.

Witajcie kochani! :)

Dostałam natchnienie do napisania tego posta po przeczytaniu pewnego artykułu na Onecie. Właściwie nie tylko ten artykuł skłonił mnie do przemyśleń. Młoda Polka swoim postem również przyczyniła się do tego co poniżej wyjdzie z mojej głowy, za pomocą palców energicznie stukających po klawiaturze laptopa. 

Święta Bożego Narodzenia. Podobno jest to czas spokoju, radości, miłości. Czas pełen rodzinnego ciepła, wspólnych przygotowań i słodkiego lenistwa. Ale czy na pewno???

Zdjęcie, które zrobiłam w zeszłym roku, jeszcze lustrzanką.



IDEALNOŚĆ

W większości przypadków kobiety dostają na głowę. Dosłownie! Wielkie sprzątanie. Tak jakby przez cały rok mieszkanie/dom zarastał brudem i kurzem. Wielkie przygotowania. Wszystko musi być idealnie, dopięte na ostatni guzik. Idealna choinka, idealny świąteczny stół, idealne potrawy. Obrusy wyprasowane, absolutnie bez jednego zagięcia, płytki błyszczące, podłogi wypolerowane, firany wyprane, okna wypucowane, łazienki wyszorowane... Wielki krzyk! Bo dopiero co posprzątano pokoje i korytarz, a tu dziecko rozrzuca zabawki i dostało ochotę na malowanie farbkami. Bo kuchnia to królestwo kobiety, matki, babki, ciotki. Nie DZIECKA! Bo pierniczki, ciasteczka, placki muszą być idealne, a dziecko popsuje tę idealność. Bo tyle jest gotowania, tyle potraw, że nie ma czasu na bawienie przeszkadzającego dziecka. Bo choinka musi być przecież ubrana według określonych wzorców, a dziecko chce robić wszystko po swojemu, nie idealnie, nie harmonijnie. Bo podczas kolacji wigilijnej dziecko MUSI jeść to co jest na stole. A co jak nie lubi ryb? Jak nie lubi grzybów? Musi i koniec! Bo to WIGILIA. Bo to też musi być idealnie. A gdzie w tym wszystkim mężczyzna? Ucieka w popłochu, bo jeszcze jemu się dostanie. W końcu to do kobiet należą wszystkie przygotowania.

Wiecie co? Jestem kobietą i mam gdzieś takie podejście do świąt. Pytam: Gdzie ten spokój, radość i miłość? Gdzie te rodzinne ciepło, wspólne przygotowania i słodkie lenistwo? Gdzie ta cała magia i nastrój świąteczny? Po namyśle stwierdzam, że wszystko gdzieś po drodze zginęło śmiercią naturalną.

Kobiety są dziwne. Zarazem to one są paniami domu i to dzięki nim wszystko funkcjonuje. Jednocześnie jednak są matkami, żonami, córkami, siostrami, ciociami, babciami. I podczas tych wszystkich przygotowań świątecznych zamiast konkurować między sobą o tytuł Perfekcyjnej Pani Domu, powinny pamiętać o tym co najważniejsze. O swoich bliskich. O dzieciach, które przecież powinny czerpać radość nie tylko z otwierania prezentów. Dzieciaki powinny czuć, że też przyczyniły się do powstania tych ciastek na stole, i tej sałatki w półmisku. Powinny być dumne, że choinka pod którą znajdują się prezenty została ubrana przy pomocy ich małych, niezdarnych rączek. Co z tego, że ciastka są nierówne, co z tego, że warzywa w sałatce nie są pokrojone w idealne kosteczki, co z tego, że przy ubieraniu choinki zbiło się kilka bombek? To są dzieci! Nie idealnie zaprogramowane, małe robociki. Ty jesteś ich mamą, ciocią, babcią i Ty musisz im pokazywać, uczyć je i pozwolić udzielać się w świątecznych przygotowaniach. 

I po raz kolejny zadaję pytanie: gdzie w tym wszystkim jest mężczyzna? Nie wiadomo. Dlaczego? W większości przypadków, tych nawiedzonych sprzątaniem i idealnością kobiet, mężczyzna albo jeździ po zakupy, albo jest w pracy, albo, po długich namowach, zabiera gdzieś to przeszkadzające dziecko, albo jest gdziekolwiek tylko nie w centrum dowodzenia kobiety. Dlaczego tak jest? Kobiety generalizują. Uważają, że mężczyźni, tak samo jak dzieci, nie potrafią czegoś zrobić. One robią wszystko. Co z tego, że potem słaniają się na nogach, że są zmęczone i psioczą na te "cholerne" święta, że nikt im nie pomaga, że wszystko muszą same itd. Kobiety uważają, że nikt nie zrobi tego lepiej. I już.


ŚWIĄTECZNE WYDATKI

Poza nawiedzonym sprzątaniem pozostaje jeszcze druga kwestia. Kwestia pieniędzy, wydatków, kosztów. Kwestia prezentów. Kolejny powód, który psuje ten świąteczny "spokój i radość". Krew mnie zalewa jak widzę/słyszę/czytam o tym ile i jakie prezenty dostają dzieci. Tak, te właśnie dzieci, które są przecież takie nieznośne, przeszkadzające i nieusłuchane. Do tego jeszcze innym członkom rodziny trzeba pokupować prezenty. Jednak przecież nie byle jakie, bo co powie ciotka Ania lub wujek Zdzisiek. No i pojawia się nerwówka i pytanie: "Skąd brać na to wszystko pieniądze?!". Krzyk, płacz i zgrzytanie zębów. Jakby nie można dziecku podarować dwóch prezentów, z których szczerze się ucieszy, zamiast tych dziesięciu wielkich, drogich pakunków, które po rozpakowaniu kolejny rok będą leżeć w kącie i zbierać kurz, aż do następnych świąt i kolejnych dziesięciu, nowych, niepotrzebnych zabawek. Jakby nie można było obdarować babcię, dziadka, mamę, tatę, siostrę, brata, ciocię, wujka małym, skromnym upominkiem od serca. I czy stół naprawdę musi uginać się od znajdujących się na nim potraw? Jak to napisała pani Zawadzka, podczas świąt członkowie rodzin konkurują ze sobą. Kto podał lepsze jedzenie, kto jest lepiej ubrany, kto podarował komu droższy prezent, kto wydał więcej pieniędzy. To jest nienormalne

Oczywiście nie uważam, że tak jest w każdej rodzinie. Jednak z pewnością takich przypadków jakie opisałam powyżej, jest zdecydowanie za dużo. Niektórzy pomyślą sobie: "Co ona tam wie? Nie ma dzieci, jest jeszcze młoda. Jakim prawem wygłasza takie opinie". Takim prawem, że obserwowałam takie zachowania. Sama nawet krzyczałam na kuzynów i siostrę w wigilijne popołudnie, bo byli nieznośni, bo się psocili. A dlaczego? Bo nikt nie poświęcał im uwagi, bo byli odtrącani, odsuwani na bok. Tak nie może być. Wiem, że popełniłam wtedy błąd. I mam nadzieję, że kiedy będę miała już swoje dzieci, nigdy nie będę taka na siłę idealna, perfekcyjna


MOJE "nieIDEALNE" ŚWIĘTA

Kiedy sama zostanę mamą, a moje dzieci będą miały na przykład: 3 latka i 5 lat, chcę żeby moje święta odzwierciedlały definicję, którą napisałam powyżej: "Święta Bożego Narodzenia to czas spokoju, radości, miłości. Czas pełen rodzinnego ciepła, wspólnych przygotowań i słodkiego lenistwa".

Wyobrażam sobie siebie, Piotra i nasze dzieci. RAZEM przygotowujemy wszystko do zbliżających się świąt. Razem ubieramy choinkę, razem pieczemy pierniki, razem sprzątamy. Dzieciaki po swojemu, my po swojemu. Bez określonych reguł i zasad. Bez krzyków i stresu. Obdarowujemy siebie skromnymi upominkami i uczymy dzieci, że święta to nie tylko drogie zabawki, ale co najważniejsze: rodzina, wspólnie spędzony czas i radość z efektów, które powstały dzięki współpracy wszystkich członków rodziny. Pozwalamy dzieciom uczyć się na swoich błędach, pozwalamy stłuc bombkę, krzywo wyciąć pierniczka, "pokaleczyć" marchewkę zamiast jej pokroić, pobrudzić świeżo umytą podłogę czy wyprany, wyprasowany obrus. Pozwalamy dzieciom być dziećmi. Tylko tyle i AŻ tyle

Nie dajmy się zwariować! Nie pozwólmy, żeby narzucane zewsząd wzorce zdominowały pragnienia nasze i naszych bliskich. Usiądźmy wspólnie, porozmawiajmy, pozwólmy sobie nawzajem pomagać. Nie traćmy zdrowego rozsądku. Bądźmy dla siebie i ze sobą, a nie przeciw sobie i osobno. Nie krzyczmy, nie bądźmy tacy idealni. Świat nie skończy się jeśli nie wszystko będzie posprzątane, nie wszystko przygotowane. Jak to napisała Młoda Polka: "Święta i tak będą!". Niezależnie od porządków, przygotowanych potraw i wydanych pieniędzy. Pamiętajcie! To od każdego z nas zależy jakie będziemy mieli wspomnienia z minionych świąt! Sprawmy, żeby to były wspomnienia pełne spokoju i rodzinnej radości.


Bardzo proszę o komentarze dotyczące tego posta! Chciałabym poznać Wasze zdanie na ten temat :)

Pozdrawiam serdecznie!

16 komentarzy:

  1. Dla mnie najważniejsze by być razem z rodziną posiedzieć powspominać pogadać napić się bawić najeść, a potem z pełnymi brzuchami oglądać Kevina. Sprzątać i gotować z umiarem ważne by być razem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie ważne by być razem i nie stresować się niepotrzebnie :)

      Usuń
  2. Według mnie narzucanie sobie, że podczas Świąt (zwłaszcza Wigilii) wszystko musi być jak z obrazka prowadzi tylko i wyłącznie do bezsensownego stresu, co najczęściej kończy się psuciem świątecznej atmosfery. Przecież nie chodzi o to, żeby na stole była jak największa ilość perfekcyjnie przygotowanych i podanych dań czy o dekoracje i wystrój mieszkania jak z bożonarodzeniowej ulotki jakiegoś dyskontu. Cała magia Gwiazdki polega na spędzeniu jej wspólnie; na wzajemnym cieszeniu się tym, co mamy. I tak jak napisałaś, nie ma co niepotrzebnie przeżywać np. rozkompletowaną zastawę stołową. Ważniejsze, by zasiąść do stołu razem :)
    Pozdrawiam, do Świąt zostało już (tylko!) pięć dni :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I otóż to. Nic dodać, nic ująć w Twojej wypowiedzi :)
      Pozdrawiam serdecznie! :)

      Usuń
  3. Zgadzam się z Tobą. Ja, także chciałabym, aby święta w moim domu były magicznym czasem dla moich dzieci, a tym samym dla mnie samej. Nie chce popaść w ten cały komercjalizm, który jest wszędzie i to on determinuje to jak mają wyglądać moje święta. Temu stanowczo mówię nie! Tak jak piszesz nie musi być wszystko idealne bo to właśnie z tych nieidealnych świąt zachowamy najwspanialsze wspomnienia...:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "bo to właśnie z tych nieidealnych świąt zachowamy najwspanialsze wspomnienia" - wspaniale ujęte! Zdecydowanie masz rację :) Pozdrawiam! :)

      Usuń
  4. Mądrze napisane :) u mnie w domu na szczęście nikt nie stara się być aż nadto perfekcyjnym :)

    OdpowiedzUsuń
  5. świetny blog <3
    Obserwujemy ? jak tak to zacznij i napisz u mnie , odwdziecze sie :)
    http://warrior-14.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Masz rację, niektórzy naprawdę traktuję święta jak zawody...
    Sama staram się nie popadać w paranoję i podchodzić do świąt bez zbędnego stresu. Porządki jak najbardziej, jednak gdyż starałam się je robić systematycznie, nie zajmują mi one zbyt wiele czasu w tym przedświątecznym okresie. Jeśli chodzi o jedzenie to też nie szaleję, oczywiście przygotowuje potrawy, jednak niektóre rzeczy kupuję gotowe i jakoś nie mam z tego powodu wyrzutów sumienie...
    Święta są po to aby odpocząć i się zrelaksować, a nie regenerować siły po gorączce przedświątecznej...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i masz bardzo dobre podejście do świąt :) Dziękuję za opinię :)

      Usuń
  7. Trudno wypowiedzieć mi się w tym temacie, tak do końca, bo nigdy nie spotkałam się z takim naciskiem na "idealność" świąt. U mnie zawsze wszystko działo się spokojnie, bez szału - oczywiście wiadomo przygotowania potraw od rana, ale często wspólne, jak byłam młodsza to pomagałam np. kroić warzywa do sałatek, albo ozdabiałam stół na wieczerzę. Potem wspólne szamanie, otwieranie prezentów i siedzenie do późna, gadanie przy stole. Co do udziału mężczyzn w przygotowaniach nie mogę się wypowiedzieć, bo nie pamiętam wigilii z ojcem. Natomiast jak będę sama ją urządzać, to na pewno wykorzystam Łukcia do różnych spraw xD On zdecydowanie lepiej gotuje niż ja :P
    Teraz gdy też chodzę na wigilię do rodziny Łukasza, to również nie ma tam takiego nacisku, teściowa owszem wpada w szał gotowania, ale ona taka jest xD Dzieci u nich pod dostatkiem i nie są odrzucane, ludzi tam dużo mieszka więc każdy ma jakieś swoje zajęcie ;) Spokojna kolacja, a potem pogadanki :)
    Sama na pewno też nie będę robić z siebie "perfekcyjnej pani domu" w święta, to chore. Jak mówisz, najważniejsza jest atmosfera. Bez tego będzie to sztywna impreza rodzinna, na którą trzeba przyjść, a tak być nie powinno. Niech świecą choinki, pruszy śnieg, z domu niech unosi się zapach świątecznych potraw, a ludzie niech cieszą się, radują i miło spędzają czas z rodziną. No i oczywiście niech cieszą się z otrzymywania i darowania prezentów :) Amen! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świetnie to napisałaś kochana! :) Ja niektóre z przykładów spotkałam osobiście, a o innych czytałam w necie. Zebrałam wszystko w całość, może trochę podkoloryzowałam, ponieważ chciałam żeby wywiązała się mała dyskusja w komentarzach :) Myślę, że mi się udało, bo dość dużo osób zabrało głos :)

      Twoje święta w takim razie zdecydowanie są nieidealne, ale za to bardzo przyjemne i miłe :)

      Usuń
  8. A ja lubię idealnie posprzątane mieszkanie, pięknie ustrojoną choinkę, doskonale wyprasowany obrus. Ale mam teraz urwisa i muszę się dwoić i troić żeby to wszystko ogarnąć.Nie złoszczę się na nabałaganienie bo i po co. Mąż się zajmuje dzieckiem a ja z babcią i mamą pichcimy. Chłopaki maja możliwość pobycia razem a my jesteśmy w swoim żywiole. W święta nie jest sztywno ale ja lubię mieć w głowie plan. Często ulega modyfikacjom ale wiem kto będzie mikołajem, kiedy zaczynamy, co najpierw podam a co na końcu itp. Sobota -ostateczne sprzątanie, niedziela- mięsa, poniedziałek -ciasta, wtorek -wigilijne potrawy. W tą wigilię będzie u nas 12 osób wiec muszę panować nad tym wszystkim .Tak mam :-) Ale nie krzyczę, nie kłócę się. Ale będzie fajnie tyle osób jeszcze u mnie nie było!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najważniejsze to, żeby we wszystkich przygotowaniach nie utracić tego co najważniejsze :) Ty, jak widzę, panujesz nie tylko nad porządkiem, ale również nad tym, żeby nie popadać w paranoję przygotowań :) To rzeczywiście niesamowita wigilia, też nigdy nie brałam udziału w tak licznej :)

      Usuń

Dziękuję za każdy komentarz i odwiedziny :)