STRONY

środa, 13 listopada 2013

Listopadowe odwiedziny :)

Hejka :)

Nie pisałam jakiś czas, bo spotkały nas niespodziewane odwiedziny! Moja mama z siostrą zrobiły mi niespodziankę i przyjechały na 3 dni. Ależ się cieszyłam ♥ Przyjechały w piątek, ale już w środę mama zadzwoniła do mnie, informując mnie, że ma taki plan. No i udało jej się! :D Dwa dni, które mi dała na przygotowanie mieszkania, wykorzystałam na sprzątanie. Chociaż tu właściwie nie ma już co sprzątać :P 

W piątek w Berlinie były o 13:20, ja odebrałam je z dworca, bo Piotr był w pracy. Tak się cieszę, że poznałam Berlin na tyle dobrze, że już umiem sama dojechać komunikacją miejską w wiele miejsc. Wróciłyśmy do domu, poczekałyśmy na Bąbelka, aż wróci z pracy i pojechaliśmy razem do Kauflandu na małe zakupy. Wieczór spędziliśmy w domku, ciesząc się swoją obecnością. Nareszcie pograłam w Simsy z Wiktorią. Ona je uwielbia i ja też :) Niestety płytę do instalacji pożyczyłam od niej i jak ona jest w Polsce, a ja tutaj, to nie mogę grać, bo nie mam płyty :P Ale to się niedługo zmieni, bo planuję regularnie kupować sobie wszystkie dodatki i akcesoria. 


W sobotę zabrałam moje dziewczyny na Neukolln. Nie przepadam za tą dzielnicą. Mieszkają tam głównie Turki, na ulicach jest syf, mnóstwo penerów itd. Po prostu jest nieprzyjemnie. Zdecydowanie bardziej lubię nasz Spandau, gdzie jest cisza, spokój i porządek. No, ale na Neukolln jest dużo fajnych sklepików, coś jak Półwiejska w Poznaniu, tylko w gorszym wydaniu. Pochodziłyśmy po tych sklepach, a po 14 skierowałyśmy się do stacji u-bahn. Jako potwierdzenie moich słów, mogę dać mały przykład. Schodzimy na stację, a na dole podejrzana ekipa, osnuta smrodem zielska i taniego alkoholu. Fuuj. Minęłyśmy tych ludzi i chwilę poczekałyśmy na u-bahn. Miałyśmy do przejechania cały Berlin, aż 25 stacji. To była najdłuższa moja podróż pod ziemią. Nie lubię u-bahnów. Ale dzięki mamie było śmiesznie. Nie było osoby, która nie patrzyłaby się na nas :D Śmiechy, zwały i wygłupy, jak za dawnych lat. 

W domu chwilę poczekałyśmy na Bąbelka. My zabraliśmy Wiktorię do sklepu, a mama została i zrobiła obiad. Jak wróciliśmy to go zjedliśmy. Piotr się położył, bo go jakieś choróbsko złapało, ja pograłam z Wiki, a mama siedziała na necie. Wieczorem popijałyśmy sobie naszego ulubionego Baileysa, oczywiście przy akompaniamencie wygłupów :D

W niedzielę pogoda była kiepska, więc zostaliśmy w domu. Mama ponownie robiła obiad, stęskniłam się za jej gotowaniem ♥ Zrobiła pyszny sosik z kurczaka. Około 17 pojechaliśmy na Plac Poczdamski. Uważam, że każdy kto zwiedza Berlin, powinien udać się tam, po zmroku. W środku dnia nie ma tam takiego efektu. Na miejscu okazało się, że rozstawiono już Weihnachtsmarkt, czyli świąteczny jarmark. W Berlinie są one na każdym kroku, w każdej dzielnicy. Można tam kupić różne rzeczy, słodycze, potrawy, wypić grzane wino itd. Spacerowaliśmy na Placu Poczdamskim około godzinę, ale postanowiliśmy wracać, bo było okropnie zimno. Wjechaliśmy do McDonalda i zrobiliśmy sobie prawdziwą fastfoodową ucztę! :D Niestety mamę też zaczęła łapać jakaś choroba, więc jak wróciliśmy do domu to położyła się do łóżka. 

W poniedziałek rano wszyscy wstaliśmy wcześnie i zaczęliśmy się szykować. Mama z Wiki miały o 9:37 pociąg do Poznania. Odwieźliśmy je na dworzec, zrobiliśmy ostatnie fotki, no i pojechały :( Dzielnie walczyłam ze łzami. Na zewnątrz starałam się nie pokazywać ogarniającego mnie smutku. Chyba mi się udało :P Chciałabym, żeby częściej do mnie przyjeżdżały. Jednak taki wypad nie jest tani. Same bilety pociągowe są okropnie drogie :/ Jak już odjechały, my skierowaliśmy się do lekarza. Bąbelek miał okropny kaszel. Dostał antybiotyk i miał poleżeć w domu przynajmniej 2 dni. Dzięki jego chorobie zyskałam jeszcze jeden miły dzień :P Dzisiaj jest już w pracy, dlatego mam okazję do napisania co się u mnie działo przez ostatni tydzień :)

W ostatnich kilku dniach obejrzeliśmy parę ciekawych filmów, ale to temat na inny post. Teraz zapraszam do obejrzenia zdjęć z ostatniego tygodnia :)


3.11., niedziela. Rzeczy, o których wspominałam kilka postów temu :)

Tutaj już 8.11, kilka "samojebek" przed pojechaniem na dworzec.


Z moją cudowną mamunią w s-bahnie. Sobota (9.11), w drodze na Neukolln.

Moja siostrzyczka ♥


Nasze sobotnie drinkowanie :)

Hahaha mina mamy bezcenna :D

(10.11) Weihnachtsmarkt na Potsdamer Platz




Nasza trójca :P

Przy pozostałościach muru berlińskiego.

Moje trzy najważniejsze istoty ♥ W Sony Center.

Imponujący dach Sony Center.
To właśnie dla niego warto wybrać się na Plac Poczdamski wieczorem.
Dach zmienia kolory, jednak jak już pewnie wiecie, ten jest moim ulubionym :D

Świecące ławki.



Buzi buzi :*:*:*

(11.11.) Poniedziałkowy poranek na dworcu.

Moje ulubione zdjęcie ♥

Siostry ♥


Teraz ja wybieram się do Poznania, już za 11 dni! ♥ Znowu czekają mnie spotkania z moimi dziewuszkami ♥ Magdą B., Magdą M., Aniulką, Basią, Martyną, a także z Asią. Muszę też jechać na kontrolę do lekarza, ginekologa. Tak bardzo chciałabym, żeby to co mam, nie było czymś poważnym. Znajoma miała taką samą "czarną plamę" w macicy, widoczną na USG. I okazało się, że to endometrioza. To jest do usunięcia operacyjnie. A jak tego nie zrobię, mogę być bezpłodna. Już teraz strasznie się denerwuję. No, ale zobaczymy co pokaże czas. I wyniki badań.

Jak będę w Poznaniu muszę też jechać do dwóch urzędów. Znowu będę biegać każdego dnia :P No i nie mogę odmówić sobie wizyty w kinie! Tym razem długo i niecierpliwie wyczekiwany film ♥ ♥ ♥ "W pierścieniu ognia"! :D Nie mogę się już doczekać ♥ Obejrzę go kilka dni po premierze, jednak i tak jestem szczęśliwa, że w ogóle zobaczę go w kinie, z moim Bąbelkiem :)

A w grudniu spędzę w Poznaniu, aż 11 dni ♥ Święta i Sylwester razem z moją rodzinką :)


Pozdrawiam serdecznie! :)

18 komentarzy:

  1. Ale jesteście podobne do siebie z mamą :) btw. wyglądacie jak siostry! :) Zdrówka życzę :* No i śliczny sweterek masz na pierwszym zdjęciu :) 3majcie się ciepło :) pozdrawiam ! :) :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że widać podobieństwo :) Wszyscy nam mówią, że bardziej jak siostry :P Dziękuję w imieniu Piotra oraz mamy, ja na razie zdrowa, tylko gardło mnie boli :P
      Dziękuję, sweterek bardzo ciepły jest. Pozdrawiamy cieplutko! :*:*

      Usuń
    2. Kotek niestety został przejechany przez samochód, więc wzięliśmy biedaka do domu (teraz mamy już 4 koty). Weterynarz próbował mu to wsadzadz w gips itd, ale nic to nie daje, bo ma uszkodzone nerwy i łapka już nie będzie zdrowa :<

      Ale świetnie sobie radzi :) Skacze, biega i niesamowity z niej pieszczoch :)

      Usuń
    3. Biedny maluszek :( Dobrze, że trafił do Ciebie :) Wow, to masz małą kocią, wesołą gromadkę :) Ja kocham kocurki ♥

      Usuń
  2. he.. mina Twojej mamy na jednym ze zdjęć jest rzeczywiście bezcenna:D
    co do drapaka jest faktycznie drogi trzeba ok. 50 euro dać za taki większy..

    OdpowiedzUsuń
  3. my kupiliśmy przez neta za niecałe 60 http://www.amazon.de/gp/product/B00ALWJF9Y/ref=oh_details_o00_s00_i00?ie=UTF8&psc=1

    OdpowiedzUsuń
  4. Takiego drinka to sam bym się napił :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Fajny post, taki ciepły i rodzinny. A te Twoje piękne oczyska zdominowały zdjęcia :) Ściskam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło mi, że post się spodobał :) Dziękuję bardzo, moje oczy dominują mnie samą :P Buziaki :*

      Usuń
  6. widzę, że weekend miałaś udany ;)
    Oby takich jak najczęściej ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ty i Twoja Mama wyglądacie jak siostry! Naprawdę świetne zdjęcia ;) iii strasznie miła niespodzianka, ahh! :)
    PS. JAKIE TY MASZ PIĘKNE I DUŻO OCZY :O !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy :) Tak to była bardzo miła niespodzianka :))
      Dziękuję bardzo kochana! Oczy są moją dumą ;)

      Usuń

Dziękuję za każdy komentarz i odwiedziny :)