STRONY

czwartek, 21 listopada 2013

Katarzyna W., Park A. Mickiewicza - Poznań (21.06.2013)

Witam! :)

Jak obiecałam w poprzednim poście, dziś pokażę Wam sesję, którą wykonałam mojej mamie w czerwcu tego roku. Od kiedy pamiętam robiłyśmy sobie z mamą pseudo "sesyjki", a to na spacerze, a to w drodze dokądkolwiek. Jednak zdjęcia, które zobaczycie poniżej, nie powstały podczas jednej z takich sesyjek, lecz na sesji, nie profesjonalnej, ale też nie totalnie amatorskiej.

Uważam, że moja mama wyszła na tych fotografiach przepięknie. Jak taka bogini, dzięki tej sukni. Widać, że trochę niepewnie się czuła, ponieważ patrzyło na nią mnóstwo ludzi. Ja w takich klimatach czuję się jak przysłowiowa ryba w wodzie. Często spotykam się ze sporym zainteresowaniem kiedy kogoś fotografuję. Zazwyczaj nie robię tego spokojnie stojąc, tylko biegam wokół, kładę się na ziemi, dziwnie wyginam itp. Czasami ludzie przystają, komentują, pytają lub po prostu stoją i uśmiechają się. Jest mi wtedy bardzo miło.

Na ten dzień, w którym miałyśmy zrobić sesję, czekałyśmy już jakiś czas. A jak już w końcu nadszedł to standardowo pogoda zaczęła się psuć. Zrobiłybyśmy zdecydowanie więcej ujęć, jednak zaszło słońce, naszły szare, ciemne chmury i zrobiło się chłodno. Mama, która była cała mokra od wody z fontanny, zaczęła odczuwać ten chłód, dlatego musiałyśmy skończyć. Jednak mimo to i tak jestem zadowolona.

wtorek, 19 listopada 2013

Mama - Potrafię żyć, bo Ciebie mam.

Hej ;)

Uprzedzam, że dzisiaj będzie sporo do czytania, więc jeśli nie lubisz dużo czytać, a takie posty Ciebie nudzą od razu możesz stąd iść. Innych serdecznie zapraszam do czytania :)

Pomysł na dzisiejszy post pojawił się już jakiś czas temu, kiedy przeczytałam podobny u Klaudii ;) Dlaczego piszę go akurat dzisiaj? Ponieważ dostałam natchnienie pod wpływem długiej rozmowy z mamusią przez telefon.


sobota, 16 listopada 2013

Bąbelkowa i zakupy :)

Hej :)

Tak sobie siedzę przy tym sobotnim wieczorze i pomyślałam, że napiszę post jak za dawnych lat na photoblogu. A co mi tam :P 

Znowu jestem chora... :/ Nie wiem dlaczego, ale tak jak ostatnie kilka lat nie chorowałam wcale, tak od trzech miesięcy co chwila coś mnie łapie. Tym razem jest to zapalenie gardła. Słabo się czuję, gardło mnie boli przy każdym przełknięciu śliny. Mam nadzieję, że szybko mi to minie, bo już za 8 dni jadę do Poznania. 

Nie do wiary, że już za 38 dni będzie Wigilia! Wydaje się, że dopiero co były święta i Sylwester, a tymczasem za 1,5 miesiąca kolejne święta :O Sama nie wiem gdzie i kiedy ten czas tak ucieka. Zwłaszcza, że przecież głównie siedzę w domu, to powinien mi się dłużyć. Z jednej strony jednak cieszę się, że rok 2014 nadciąga szybkim krokiem, bo mam nadzieję, że to będzie rok zmian, sporych zmian :) Wiele ma się wydarzyć, wiele mamy planów i chciałabym żeby w następnym roku, w przeciwieństwie do 2013, te plany się spełniły. 

piątek, 15 listopada 2013

Polecane 3

Witajcie :)

Na wstępie chciałabym zaznaczyć, że pisałabym częściej takie posty, bo obejrzałam naprawdę mnóstwo filmów, a w tym wiele bardzo dobrych. Jednak większości nie pamiętam na tyle, żeby je opisywać. Musiałabym odświeżyć je sobie i przypomnieć o czym opowiadały. W ostatnim czasie obejrzeliśmy sporo filmów, co jest dosyć dziwne, bo niestety mam teraz ograniczone możliwości, gdyż posiadam tylko internet mobilny. Kiedyś jak miałam z kabla to oglądałam wszystkie filmy na bieżąco, tak jak wychodziły w kinach. No dobra, ale nie o tym miałam pisać. Oglądaliśmy następujące filmy:  "Polowanie", "Połączenie", "Szybcy i wściekli 6" (drugi raz), "Trans", "Pacific Rim" i "Oszukana" (drugi raz).

Z tych filmów chciałabym Wam polecić szczególnie "Połączenie", "Szybcy i wściekli 6" i "Oszukana".



środa, 13 listopada 2013

Listopadowe odwiedziny :)

Hejka :)

Nie pisałam jakiś czas, bo spotkały nas niespodziewane odwiedziny! Moja mama z siostrą zrobiły mi niespodziankę i przyjechały na 3 dni. Ależ się cieszyłam ♥ Przyjechały w piątek, ale już w środę mama zadzwoniła do mnie, informując mnie, że ma taki plan. No i udało jej się! :D Dwa dni, które mi dała na przygotowanie mieszkania, wykorzystałam na sprzątanie. Chociaż tu właściwie nie ma już co sprzątać :P 

W piątek w Berlinie były o 13:20, ja odebrałam je z dworca, bo Piotr był w pracy. Tak się cieszę, że poznałam Berlin na tyle dobrze, że już umiem sama dojechać komunikacją miejską w wiele miejsc. Wróciłyśmy do domu, poczekałyśmy na Bąbelka, aż wróci z pracy i pojechaliśmy razem do Kauflandu na małe zakupy. Wieczór spędziliśmy w domku, ciesząc się swoją obecnością. Nareszcie pograłam w Simsy z Wiktorią. Ona je uwielbia i ja też :) Niestety płytę do instalacji pożyczyłam od niej i jak ona jest w Polsce, a ja tutaj, to nie mogę grać, bo nie mam płyty :P Ale to się niedługo zmieni, bo planuję regularnie kupować sobie wszystkie dodatki i akcesoria. 

wtorek, 5 listopada 2013

Park Sanssouci - Potsdam (20.10.2013)

Witam ponownie w dzisiejszym dniu :)

Kilkanaście dni temu ponownie wybraliśmy się do cudownego Parku Sanssouci w Poczdamie. Pierwszy raz byliśmy tam 8 czerwca i od razu zauroczyliśmy się tym parkiem. Jak pisałam w poście "Park Sanssouci - Potsdam (08.06.2013)" zwiedziliśmy wtedy 3/4 parku, jednak pominęliśmy kościół, który znajduje się z jednej strony parku. Tym razem przeszliśmy wcześniej pominiętą część, a z resztą parku daliśmy sobie spokój. Mieliśmy w planach kolejny raz przejść tymi samymi alejkami, zobaczyć jak wyglądają jesienią. Niestety pogoda zupełnie nie dopisała. Tak bardzo chcieliśmy żeby było ładnie i słonecznie, jednak mieliśmy się rozczarować. Najpierw kilka dni wcześniej okropnie wiało, co skutkowało tym, że większość liści spadła z drzew. A na sam weekend było deszczowo i pochmurnie. Brzydka pogoda i brak słońca była powodem naszej rezygnacji ze spaceru, a także małą ilością zdjęć. Sądzę, że gdybyśmy pojechali chociaż tydzień wcześniej, byłoby o wiele ładniej. No, ale nie ma co narzekać. Najważniejsze, że zobaczyłam pominięty w czerwcu kościół, który jest naprawdę wart odwiedzenia. Koniecznie wybiorę się do tego parku jeszcze nie jeden raz. Uważam, że jest to idealne miejsce na wykonanie sesji plenerowej. Spacerując alejkami wielokrotnie tworzyłam w głowie odpowiednie kadry z udziałem modelek. Zdecydowanie jest to najpiękniejsze miejsce w jakim do tej pory byłam. Zapraszam do oglądania zdjęć.



Niezbyt fachowo zobrazowałam Wam trasę, którą przeszliśmy. Jak można się domyśleć, litera "K" oznacza kościół :P Tak jak prowadzi czerwona linia, tak spacerowaliśmy tym razem. Poprzednim razem obeszliśmy wszystkie ważniejsze punkty na mapce.




Kościół Pokoju - Friedenskirche, w różnych ujęciach.

W całej okazałości.

Fasolka po bretońsku

Hej :)

Dziś post z serii: "Kuchnia Bąbelkowej". Mam dla Was przepis na fasolkę, którą nauczyła mnie robić mama mojego byłego chłopaka. Ta fasolka to mistrzostwo! Jest po prostu przepyszna ♥ Jedna z najbardziej ulubionych przeze mnie potraw. Bardzo często ją robię i za każdym razem smakuje wybornie. 

Niestety nie zrobiłam zdjęcia produktów, których użyłam do przygotowania fasolki. Jednak w każdej następnej potrawie, którą będę przygotowywała, postaram się robić zdjęcia produktów. 


Składniki:

  • 4 duże puszki fasoli (jaś; piękny jaś) lub duża paczka, którą trzeba namoczyć we wodzie dzień wcześniej
  • około 5 kiełbas (śląska, chłopska, itp.), ja użyłam "metrówki" czosnkowo-pieprznej (dała niesamowitego smaku)
  • kawałek boczku wędzonego lub mała paczuszka gotowego, pokrojonego boczku (250g)
  • 1 duża cebula
  • duży przecier pomidorowy
  • przyprawy: sól, pieprz mielony, pieprz w ziarenkach, papryka, ziele angielskie, liść laurowy, majeranek

niedziela, 3 listopada 2013

Co słychać u Bąbelków :)

Witam weekendowo! :)

Co tam u Was? Jak mija weekend? Jaka pogoda? U nas przyjemnie, bo Bąbelek miał w końcu wolną sobotę. Byliśmy w dzielnicy Neukolln na zakupach. Czas powoli przygotowywać się na zimę. Kupiłam sobie dwie pary moich ulubionych EMU, grubsze legginsy, dwie pary grubych rajstop, brzoskwiniowe kapcie do domu i śliczny różowy sweterek. Natomiast Piotr kupił sobie tylko fantastyczną kurtkę zimową oraz również kapcie. Pozostałe rzeczy na zimę miał już skompletowane wcześniej. Ja muszę sobie kupić jeszcze kilka bluzek z długim rękawem i jedną parę butów nie przemakalnych, bo z tą zimą nigdy nic nie wiadomo. Emu są fajne i ciepłe, ale tylko na mrozy, jednak podczas chlapy i roztopów chłoną wodę jak gąbka. 

Po zakupach podjechaliśmy do McDonalda i wróciliśmy do domku. Kupiliśmy też mojemu kocurkowi laser w kształcie myszki. Idealna zabawka dla niego, biega za czerwonym punkcikiem aż miło :D Wieczorkiem obejrzeliśmy film - Hanna z 2011 roku. Ja już go widziałam, jednak Bąbelek nie. Świetny jest ten film, polecam!