STRONY

niedziela, 6 października 2013

Kilka słów z ostatnich dni

Witajcie kochani! :)

Zaczynając od tego, że źle się czuję, boli mnie głowa, jest okropnie zimno i bardzo tęsknię za Bąbelkiem, chciałabym napisać co tam u mnie słychać.

We wtorek wieczorem wyjechaliśmy z Berlina do Poznania. Mieliśmy małą przygodę na autostradzie i w efekcie końcowym u mojej mamy wylądowaliśmy o 2:30 w nocy! 5 dni minęło bardzo szybko, jednak nie wróciliśmy razem do domu. Bąbelek pojechał sam, bo ja musiałam zostać...


W środę od rana zajadałam się gwiazdkami Milky Way, rozpakowałam Mulinowe Misie, o których zrobię osobny post, a po południu razem z mamą i siostrą, odwiedziliśmy mojego pradziadka i byliśmy na cmentarzu, a w drodze powrotnej zajrzeliśmy do KFC ♥ Uwielbiam KFC! Niestety w Berlinie nie jest tak dobre jak w Polsce. Cały czas robiliśmy sobie mnóstwo zdjęć. A wieczorem pożegnałam rudy kolor włosów...



Moje ulubione gwiazdeczki ♥ czekały na mnie :P


W czwartek wybrałam się sama z mamą do miasta, gdzie przelałam pieniążki na bezdomne kotki, a potem po Wiki do szkoły. Bąbelek w tym czasie odpoczywał. Ogólnie dzień spędziliśmy w domu.




W piątek, w południe, zabraliśmy Wiktorię na Dębinę ♥ Nareszcie byłam w moim ukochanym parku ♥ Jak bardzo jest on dla mnie ważny pisałam już w poście: "Moje poznańskie azyle". Zrobiłam sporo zdjęć, jednak tylko kompaktem, więc jakością nie powalają. Tak bardzo byłam szczęśliwa przechadzając się po znajomych ścieżkach, obserwując każde znane drzewo, każdą ławeczkę, czując znajome zapachy i słuchając charakterystycznych dźwięków. Po południu natomiast odwiedziłam moją Martynę i jej malutkiego szkraba Kacperka. Później pojechałam do lekarza, a wieczorem wybraliśmy się do kina na film "Labirynt". Na filmwebie nazwany jest thrillerem, ale ja bardziej sklasyfikowałabym go jako dramat psychologiczny/thriller. Ciężko określić czy ten film mi się podobał czy nie. Na pewno jest trudny i trzeba go oglądać w skupieniu. W kilku momentach trzyma w napięciu, a w kilku innych znowu przynudza. Kurde, nie dość, że teraz chodzę do kina tylko raz na pół roku, to muszę trafiać na nieciekawe filmy... I pomyśleć, że kiedyś chodziłam raz, a nawet dwa razy, w miesiącu do kina. Przynajmniej nażarłam się popcornu! :D



Wczoraj siedziałam w domu, wieczorem przyjechała do nas nasza kochana Ania ♥ Nie widziałyśmy się kilka miesięcy. Nie mogłyśmy się nagadać po tak długiej rozłące. Ania bardzo polubiła Bąbelka :) I cieszyła się z tego, że jestem z nim taka szczęśliwa. Piłyśmy przepyszne alkohole. Malibu każdy zna, ale likier Baileys chyba nie wszyscy. Po prostu przepyszny! Polecam każdej kobiecie. Zdecydowanie przebił mojego ulubionego Sheridana. Ogólnie nie lubię pić alkoholu i rzadko to robię, ale te trzy trunki obowiązkowo muszę mieć w barku. Siedziałyśmy do nocy, w międzyczasie zajadając frytki i chrupiące skrzydełka.



Dzisiaj natomiast o 12:00 pożegnałam się z Bąbelkiem i kotem, i zostałam sama. Muszę być tu jeszcze co najmniej tydzień. Dobrze, bo spędzę trochę czasu z rodziną, za którą zwykle tęsknię. Niedobrze dlatego że, po pierwsze, tęsknię teraz za moim Sercem, po drugie, powód dla którego zostałam nie jest wesoły. Gdzieś tam wyżej napisałam, że w piątek byłam u lekarza, ginekologa. Tak więc USG pokazało coś czego nie powinno być. Dużą zmianę w macicy. Teraz muszę czekać na wynik badania laboratoryjnego i pójść ponownie do lekarza, żeby zdecydował co dalej. Bardzo się martwię tym co to jest i boję się, że będę miała problem z zajściem w ciążę :( W ogóle nie wyobrażam sobie wcale nie mieć dzieci. Nie potrafiłabym tak żyć. Piszę to kochani, bo pomaga mi takie "wygadanie się" w internecie. Muszę być dobrej myśli. Przecież życie nie może ciągle kopać Bąbelków, co nie? Zasługujemy na to, żeby być szczęśliwi. Bąbelek swoje wycierpiał, ja także. Odnaleźliśmy siebie w tym całym syfie i połączyła nas miłość tak cudowna, że większość z Was sobie nawet nie wyobraża. Dlatego właśnie zasługujemy na to, żeby żyć w zdrowiu, szczęściu i bez problemów. Zasłużyliśmy na to. On zwłaszcza. W każdym razie wynik będzie za kilka dni, wizyta u lekarza prawdopodobnie w piątek. I zobaczymy co dalej. We wtorek Bąbelek jedzie złożyć wniosek o nasze mieszkanko. Oby te dwie sprawy rozwiązały się pozytywnie. Pragnę tego z całego serca i trzymam kciuki samej sobie. I Wy też możecie trzymać, albo chociaż być myślami z nami ;) Wsparcie Was, ludzi z internetu, zawsze było dla mnie tak samo ważne, jak tych znajomych, bliskich.

Tak wyglądałam pisząc ten post... Troszkę smutna...

A później przyjechała rodzina i ożywiłam się trochę :) Moi dwaj kuzyni Artur i Adrian oraz mała kuzynka Justysia ♥


Pozdrawiam Was serdecznie! :*:*

4 komentarze:

  1. Mam nadzieję, że wszystko się ułoży :*

    OdpowiedzUsuń
  2. ajjj Ty niedobra szczujesz mnie Malibu :(( xd

    a tak to wierze, że będzie dobrze :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha, biedula :P jak już będziesz mogła spróbuj sobie Baileys, polecam!

      :*:*:*

      Usuń

Dziękuję za każdy komentarz i odwiedziny :)