STRONY

czwartek, 31 października 2013

Viktoria Park i nie tylko (29.09.2013 i 13.10.2013)

Dzisiaj pokażę Wam zdjęcia z Viktoria Park, ale nie tylko z tego parku. Mam też parę ujęć z okolicy, w której mieszkam, także wstawię je w tym poście.

Ponieważ zwiedziłam już większość dużych i znanych berlińskich parków, szperam teraz w internecie i na mapach w poszukiwaniu tych mniej znanych. I tak trafiłam na Viktoria Park znajdujący się w dzielnicy Kreuzberg. Po rozczarowaniu parkiem Friedrichshain, byłam pełna obaw, jednak rozwiały się one kiedy dotarliśmy na miejsce. Park jest umiejscowiony na wzniesieniu, tak więc im dalej idziemy tym wyżej jesteśmy. Na samym "szczycie" znajduje się jakiś monument, niestety nie znam jego historii, i punkt widokowy, z którego widać pół Berlina. Można tam wykonać świetną panoramę miasta, jednak kiedy my tam byliśmy, większość budynków zasłaniały drzewa. Musiałabym spróbować zimą. Przez środek parku, przez całą długość jest wodospad, patrząc z dołu wydaje się jakby zaczynał się na dole, a kończył przy samym monumencie, takie złudzenie. Oprócz tego są alejki, zagroda ze zwierzętami, ławeczki, duża polana, w sam raz na zabawę z psem, czy piknik z dzieckiem oraz spory plac zabaw. 

Zdjęcia nie zachwycają, w rzeczywistości park wygląda o wiele ładniej. Niestety słońce było ostre, a kompakt przy ostrym świetle strasznie prześwietla mi zdjęcia, no i zmienia kolory :/



Viktoria Park - 29.09.2013



wtorek, 29 października 2013

Międzyzdroje - 5 dzień (26.08.2013)

Hejka ;)

Nadszedł czas na ostatni post z serii: "Międzyzdroje". Ostatniego dnia, pierwszą połowę spędziliśmy leżąc na plaży i opalając się, a także walcząc z silnym wiatrem :P A drugą połowę, również na plaży, ale obserwując mewy i niesamowicie piękny zachód słońca. 

Zdjęcia, które wstawiłam poniżej zrobiłam w tej drugiej części dnia. Światło do zdjęć było wspaniałe. Miałam do dyspozycji tylko kompakt, ale uważam, że poradził sobie wyśmienicie. Tylko akumulator za szybko się rozładował :/ W każdym razie zapraszam do oglądania :)



poniedziałek, 28 października 2013

Anonimy, hejterstwo i fałszywi znajomi.

Witam serdecznie!

Dzisiaj post, który dedykuję osobom z mojego bliskiego otoczenia, ludziom którzy kiedyś zapewne byli dosyć blisko oraz tym, którym radość sprawia obrażanie mnie i wytykanie mi wszystkiego, co tylko im nie pasuje w moim życiu.



piątek, 25 października 2013

Magdalena M., Park Sołacki - Poznań (18.06.2013)

Witajcie ;)
Kochani dzisiaj drugi post z kategorii: "Sesje".

Sesja, która najbardziej zapadła mi w pamięć i którą uwielbiam. Zdjęcia robione były w drugim z najładniejszych parków Poznania. Magda M., moja modelka, jest niesamowitą kobietą. Kiedy spotkałam się z nią tamtego dnia, pierwsze co mnie uderzyło to pozytywna energia promieniująca z jej osoby. Po prostu uśmiech nie znikał jej z twarzy. Zaskakiwało mnie wciąż, w miarę powstawania kolejnych ujęć, jak bardzo ona kocha życie, przyrodę, świat wokół siebie. Z jej wnętrza emanowała czysta radość i mnóstwo optymizmu. Zupełnie nie przejmowała się ludźmi wokół, była tylko ona, jej emocje i natura. Była w 100% sobą. Fotografując ją, uśmiech nie schodził również z mojej twarzy. Patrząc na nią, na to co wyczyniała i na reakcje ludzi wokół, nie sposób było się nie uśmiechać. Na tej sesji było wiele śmiechu, uważam że to najbardziej naturalna i najbardziej radosna sesja jaką miałam przyjemność wykonywać. A zdjęcia, które powstały są bardzo różnorodne. Magda raz była dziewczęca i zalotna, w innym momencie ponętna i seksowna. Kusząca, tajemnicza, łagodna. Jedyne słowo, jakie przychodzi mi na myśl, kiedy teraz oglądam te zdjęcia i patrzę na jej twarz i oczy to: dobroć. Magda jest na wskroś dobra. Nigdy przy nikim nie czułam tylu pozytywnych emocji. Czas z nią przeminął niezauważenie, a zdjęcia powstawały w niesamowitym tempie. No, ale oceńcie sami. W jednym tylko momencie zamyśliła się nad swoimi zmartwieniami, sądzę że oglądając zdjęcia domyślicie się kiedy. Jestem ciekawa czy będziecie czuli optymizm Magdy, tylko na nią patrząc. Mam nadzieję, że udało mi się uchwycić jej niesamowitą osobowość. Zdjęć będzie całkiem dużo, ale myślę, że warto uważnie przyjrzeć się każdemu po kolei. Nie ze względu na mnie, lecz ze względu na Magdę ;)

środa, 23 października 2013

Mulinowe Misie witają! ;)

Witam! :)

Dzisiaj pierwszy post z kategorii: "Mulinowe Misie". Jak wspominałam w poście: "Mulinowe Misie, grypa i Bąbelki", znalazłam blog o Mulinowych Misiach i zamówiłam dwa Bąbelkowe Misie :) Moja Misia oczywiście jest fioletowa i ma prześliczny aparacik oraz białą spódniczkę, a Miś Piotra jest niebieski, ma białą czapkę z daszkiem i okulary. No, ale przedstawię Wam nasze Misie za pomocą zdjęć.


Otrzymałam kopertę z Misiolandii oddalonej od Berlina dokładnie o 679km. Przynajmniej tak mówi google. Moją uwagę przyciągnął miś przy danych nadawcy. Świetnie to wygląda :)


poniedziałek, 21 października 2013

Wrześniowy Berlin

Hej ;)

Dzisiaj mam dla Was kilka wrześniowych ujęć, które zrobiłam przy okazji jakichś spacerów po Berlinie. Niestety tych spacerów nie było zbyt wiele, ponieważ pogoda na weekendy przeważnie była okropna. A w tygodniu mogę spacerować jedynie w samotności, a nie lubię tak. Zdjęcia wykonane kompaktem Olympus TG-620.


Mariannenplatz: Bethanien.

sobota, 19 października 2013

Zachody Słońca w Poznaniu

Witam! :)

Myślałam o tym co pokazać Wam w następnym poście. Przeglądając foldery, przypomniałam sobie o ujęciach zachodu z mojego poznańskiego mieszkania. Widok tam mam wspaniały, akurat na zachód. Uwielbiam fotografować zachody Słońca. Niby codziennie to zjawisko występuje tak samo, jednak każdy zachód jest wyjątkowy. Zdjęcia, które Wam pokażę są z 2012 roku. Niestety, ponieważ nie mieszkam już w Poznaniu, nie miałam okazji fotografować tamtych widoków w tym roku, a tutaj okna mam na południe, natomiast jedyne co widzę na wprost to drzewa i blok. Może tylko dwa razy sfotografowałam tegoroczne poznańskie zachody, kompaktem, ale nie warto nawet wstawiać tutaj tych zdjęć. W każdym razie ten widok jest kolejną rzeczą, za którą niebywale tęsknię... Za tymi zachodami i za tą przestrzenią. 

Swoją drogą ciekawe jak po wyprowadzce z rodzinnego miasta, zauważamy sentyment do tego miasta. Teraz za każdym razem jak tam przyjeżdżam, podziwiam różne miejsca i doceniam ich urok. Berlin jest piękny. Uważam nawet, że jest piękniejszy od Poznania, pod względem parków, ogrodów i tych wszystkich wspaniałych budowli, ale zawsze czegoś mi tu brak. W Poznaniu jestem u siebie. Teraz jeżdżąc tam, czuję się dumna, że stamtąd pochodzę. Trochę to pokręcone, ale to tak jak z urodą i charakterem ludzi. Berlin jest przepiękny, ale dla mnie pusty w środku. Natomiast Poznań jest mniej atrakcyjny, za to wnętrze ma wspaniałe. Nie wyobrażam sobie tam nie przyjeżdżać i nie tęsknić za znajomymi miejscami.

piątek, 18 października 2013

Spaghetti bolognese

Dzień Dobry! ;)

Dzisiaj rozpoczynam nową kategorię postów pt: "Kuchnia Bąbelkowej". Ponieważ lubię gotować, postanowiłam co jakiś czas wstawić tutaj przepisy na ulubione potrawy, które przyrządzam najczęściej. Dla niektórych może będzie to całkiem zwyczajna kuchnia, nic wybornego. I właściwie tak jest, moje potrawy są zwyczajne, to domowe obiady. Jednak sama znam kobiety, które nawet jajecznicy nie potrafią zrobić :P A moim zdaniem każda kobieta powinna choć trochę umieć gotować. W końcu każda z nas zostanie kiedyś panią domu, mamą i żoną :) Dlatego mam nadzieję, że posty w tej kategorii pomogą niektórym przyrządzić coś dobrego, na zwykły, domowy obiad.

Mnie gotowanie sprawia naprawdę sporą przyjemność, a jeszcze większą, kiedy widzę, że innym smakuje to co przyrządzam. Prawdopodobnie przyrządzałabym więcej ciekawych potraw, gdybym miała lepszą kuchnię, ale na to na razie muszę jeszcze poczekać. Podejrzewam, że w nowym mieszkaniu, w nowej kuchni z lepszym sprzętem, będę mogła zdziałać więcej i uczyć się nowych przepisów. Zdjęcia także będą lepsze, kiedy otoczenie będzie ładniejsze, a zamiast kompaktu - lustrzanka. Na razie jednak muszę radzić sobie tym co posiadam.

środa, 16 października 2013

TAG: Tematyczne fakty



Hej ;)
Dzisiaj post z pomysłem, który podpatrzyłam na innym blogu: http://kaala-photography.blogspot.de/2013/10/tematyczne-fakty.html Bardzo mi się to spodobało i postanowiłam zrobić coś podobnego ;) Ponieważ i tak mam mnóstwo czasu, a lubię pisać, pomyślałam "Czemu nie? Napiszę swoje fakty ;)". Zmieniłam trochę kategorie, ale nadal jest ich pięć i chcę w każdej napisać 10 faktów. Ciekawe czy mi się uda :P

poniedziałek, 14 października 2013

Międzyzdroje - 4 dzień (25.08.2013)

Witam! ;)
Wracam do serii "Międzyzdroje". To przedostatni post z tych wakacji.

W czwarty dzień wybraliśmy się na wycieczkę do Świnoujścia. Najpierw byliśmy na latarni morskiej, z której szczytu można było podziwiać wspaniałe widoki. Mnie dopadł jednak lęk wysokości i zrobiłam tylko kilka zdjęć. Po zwiedzeniu latarni pojechaliśmy na przeprawę promową. Ponieważ do Świnoujścia prowadzi tylko droga promem samochodowym. Byliśmy na samym końcu plaży w Świnoujściu, gdzie znajduje się mały wiatrak, którego właściwa nazwa to: "Stawa Młyny". Jest on powszechnie wykorzystywany na pocztówkach i innych pamiątkach. Poza tym "młynem" i dużą plażą, nie dostrzegłam żadnych plusów tego miasta. Byłam bardzo zawiedziona. Główna promenada jest bardzo "zniemczona". Rozumiem, że to miasto tuż przy granicy, ale to chyba lekka przesada, żeby w polskiej restauracji, na polskiej ziemi ceny były w euro, a właściciele tylko taką walutę przyjmowali od rodaków?! Niemcy to Niemcy, Polska to Polska. I tak powinno być. W Świnoujściu nie zabawiliśmy długo. Szybko postanowiliśmy wracać, jednak nie pojechaliśmy prosto do naszej willi. Udaliśmy się do Wolińskiego Parku Narodowego. Nie mieliśmy jednak za dużo czasu, żeby tam spacerować, więc ograniczyliśmy się tylko do wejścia na punkt widokowy. A wieczorem wybraliśmy się na kolejny zachód i plażowe piwko ;) No, ale bez zbędnego pisania, zapraszam do oglądania zdjęć. Wszystkie wykonane kompaktem.

środa, 9 października 2013

Magdalena B., Dębina - Poznań (17.10.2012)

Witam!
Dzisiaj chciałabym pokazać Wam po raz pierwszy fotografię portretową. Ponieważ większość innych zdjęć już Wam pokazałam, nadszedł czas na podzielenie się z Wami amatorskimi sesjami, które miałam okazję wykonywać.

Jak wiecie, największą miłością darzę fotografię przyrodniczą, jednak ludzi również chętnie i z sympatią fotografuję. Wiem, że popełniam błędy. Jednak uczę się na tych błędach i wyciągam z nich wnioski. Dlatego sama widzę, że fotografowanie ludzi idzie mi coraz lepiej, a także pewniej się czuję trzymając aparat w dłoniach, kiedy przede mną stoi moja modelka. Wiem, że robię całkiem dobre zdjęcia. I nikt mi nie wmówi, że one są złe lub że mam do dupy aparat. Uprzedzając czepialskich zazdrośników - nie jestem egoistką. Po prostu zamiast mówić sobie jaka to ja jestem do dupy i nieustannie się krytykować, wolę szukać pozytywnych cech w tym co robię i jak robię. Docenienie swojej pracy i dostrzeżenie jej piękna daje większą motywację do dalszego tworzenia. Potwierdzeniem moich słów jest ogromne zainteresowanie sesjami u mnie, sprzed kilku miesięcy. Nawet nie wiecie jak wielką dumę czułam kiedy zgłosiło się do mnie tak wiele osób zainteresowanych sesją u mnie, po tym jak napisałam na facebooku, że przyjeżdżam do Poznania i szukam chętnych osób na sesje. Czułam, że te wszystkie kobiety i dziewczyny wierzą we mnie, w moją pasję i mój ukryty talent, że doceniają i uznają moje zdjęcia. To mi dało sporego kopa ;) W czerwcu przyjechałam na kilka dni i miałam ręce pełne roboty. Wykonałam kilka ciekawych sesji. Później miałam przyjechać w lipcu ponownie na sesje, było jeszcze więcej chętnych, jednak niestety musiałam zrezygnować z przyjazdu do Polski. Teraz mam niesprawną lustrzankę, jednak powiedziałam sobie, że w przyszłym roku będę przyjeżdżała do Polski, rzadziej, ale na dłużej. I za każdym razem postaram się umówić z kilkoma osobami. Ufając, że nadal znajdą się chętni :P

niedziela, 6 października 2013

Kilka słów z ostatnich dni

Witajcie kochani! :)

Zaczynając od tego, że źle się czuję, boli mnie głowa, jest okropnie zimno i bardzo tęsknię za Bąbelkiem, chciałabym napisać co tam u mnie słychać.

We wtorek wieczorem wyjechaliśmy z Berlina do Poznania. Mieliśmy małą przygodę na autostradzie i w efekcie końcowym u mojej mamy wylądowaliśmy o 2:30 w nocy! 5 dni minęło bardzo szybko, jednak nie wróciliśmy razem do domu. Bąbelek pojechał sam, bo ja musiałam zostać...


W środę od rana zajadałam się gwiazdkami Milky Way, rozpakowałam Mulinowe Misie, o których zrobię osobny post, a po południu razem z mamą i siostrą, odwiedziliśmy mojego pradziadka i byliśmy na cmentarzu, a w drodze powrotnej zajrzeliśmy do KFC ♥ Uwielbiam KFC! Niestety w Berlinie nie jest tak dobre jak w Polsce. Cały czas robiliśmy sobie mnóstwo zdjęć. A wieczorem pożegnałam rudy kolor włosów...