STRONY

poniedziałek, 2 września 2013

Ponure myśli

Nie da się ukryć, że wakacje się skończyły, a lato zbliża się ku końcowi, by wpuścić na swoje miejsce jesień. Za oknem zimny wiatr targa bezbronnymi liśćmi, słońce zostało uwięzione za ciężkimi, szarymi chmurami, a cała okolica została osnuta ponurą, ciemną szarością. W takie dni człowieka opuszczają wszelakie siły życiowe. Nie pomaga nawet spory zapas różnych czekoladowych produktów i kubek gorącej, ulubionej kawy. W kuchni piętrzy się stos brudnych naczyń, a w pokoju na kanapie góra czystego prania, czekająca na poskładanie i ulokowanie na swoim miejscu w szafie. W taki szary dzień człowiek nie ma na nic ochoty. Najlepiej wygodnie ułożyć się na łóżku pod kocem, włączyć ciekawy film lub otworzyć książkę, zagłębić się w opowiadanej historii i zapomnieć o otaczającym nas świecie. Niestety obowiązki wzywają, czas otrząsnąć się z apatii i zabrać do roboty. I pomyśleć, że w kalendarzu nadal trwa lato, a prawdziwa szara jesień zacznie się za miesiąc. Strach pomyśleć o tych zbliżających się, ponurych miesiącach i depresji, w którą ludzie zazwyczaj wpadają w tej porze roku.



Jeśli o mnie chodzi mam powody do depresji i już teraz czuję, że zbliżające się jesień i zima, nie będą dla mnie łatwe. Mam skłonności do rozmyślania o tym co niedobre i co mi nie wychodzi. A w takie szare dni, ponure myśli jeszcze bardziej i głębiej wdzierają się w głowę. Niestety ostatni miesiąc przyniósł jakieś okropne fatum na nasze życie i boję się co jeszcze nas spotka. Najpierw nas okradli, potem wróciły sprawy z przeszłości Piotra, która dała o sobie znać jak bumerang wyrzucony w dal. A uporanie się z tymi sprawami wcale nie będzie takie proste i szybkie. Ze znalezieniem mieszkania też nie jest łatwo. Tyle razy upatrzyłam sobie już idealne i za każdym razem coś idzie nie tak. Prawo niemieckie uległo zmianie i teraz trudniej jest wszystko uzyskać. Możliwe jest, że wraz ze zmianami w kraju nas także czekają zmiany na gorsze. W dodatku na wakacjach popsuła mi się ukochana lustrzanka i odezwały się moje nawracające kobiece problemy. Niestety jestem wrażliwa na wszelakie wirusy, bakterie i inne, i każda z nimi styczność kończy się problemami. Cierpi przy tym moje samopoczucie psychiczne. Żadna kobieta chyba nie czuje się z takimi problemami komfortowo. Zwłaszcza taka, która bardzo dba o swoją higienę intymną.

A byłam już pewna, że życie tak cudownie się nam układa... Jednak nigdy nie możemy być za bardzo pewni swojego szczęścia. Bo życie ciągle będzie dawało nam kolejne próby. Jednak przy tym wszystkim mamy siebie nawzajem i to jest największą pociechą dla zmartwionej duszy.

4 komentarze:

  1. Zawsze najgorsze samopoczucie mam właśnie w okresie pomiędzy końcem wakacji a początkiem grudnia. W tym roku będzie jeszcze gorzej - oświadczam, że z dniem dzisiejszym zaczęłam naukę w LO i nie wiem, czy to przeżyję :c

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jesień jeszcze jakoś znoszę, bo bywają piękne, kolorowe, słoneczne dni. Ale zimą? Najchętniej zwinęłabym się w kłębek i przespała całą jak niedźwiedzie :P
      To współczuję, ja bardzo źle zniosłam zmianę szkoły z gimnazjum na LO. Nie potrafiłam się odnaleźć w tym nowym świecie. Na szczęście szybko zleciało ;) Powodzenia! :)

      Usuń
  2. Ważne, że przez wszystko przechodzicie razem.. trzymaj sie kochana :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak dla mnie to właśnie jest najważniejsze :) Ja jestem wsparciem dla niego, a on dla mnie :))
      Pozdrowienia! :)

      Usuń

Dziękuję za każdy komentarz i odwiedziny :)