STRONY

środa, 25 września 2013

Marzenia, ach marzenia...

Dzisiaj piszę post ku pokrzepieniu własnego serca, ale może pocieszę i kogoś jeszcze? Natchnęło mnie na post o marzeniach.



Chyba każdy człowiek na świecie ma marzenia prawda? Jedne mniejsze, drugie większe. Takie nierealne, prawie nie do spełnienia oraz te prostsze w realizacji. Marzenia błahe, poważne, zabawne i skryte. Marzenia dotyczące naszego życia, przedmiotów które chcielibyśmy posiadać oraz miejsc, które chcielibyśmy zobaczyć. Marzenia spełnione i niespełnione. Marzenia, którymi dzielimy się z innymi, a także takie które ukrywamy wewnątrz siebie. Marząc nie zastanawiamy się nad tym co będzie jak już nasze marzenie się spełni. Nie wiemy jak się będziemy czuli, czy będziemy usatysfakcjonowani czy będziemy mieli niedosyt, czy pojawi się kolejne marzenie w miejsce tamtego. Myślę, że chyba nie ma człowieka w świecie, który przestał marzyć. Każdy czegoś pragnie. Zawsze. Przez całe życie.


Moje spełnione marzenia:
  • kiedy byłam mała, zawsze chciałam mieć rodzeństwo. Trochę musiałam czekać, ale mam siostrę. (Szkoda, że młodszą o 14 lat :P)
  • zawsze chciałam mieć swój własny pokój, bardzo tego pragnęłam. W wieku 18 lat to pragnienie się spełniło.
  • podczas szkolnych czasów marzyłam, żeby szkoła w końcu się skończyła, no i przeleciało tak, że aż mnie to dziwi.
  • kiedy zaczęłam interesować się fotografią, marzyłam o lustrzance. W lipcu 2011 roku dostałam lustrzankę w prezencie.
  • przez całe nastoletnie życie, od kiedy zaczęłam czytać romanse i oglądać romantyczne filmy, marzyłam o mężczyźnie dla którego mój świat oszaleje, ja oszaleję. O mężczyźnie, który będzie nosił mnie na rękach, przynosił kwiaty bez okazji, dla którego będę najważniejsza i który każdego dnia będzie pokazywał mi jak bardzo mnie kocha. To marzenie spełniło się w sierpniu 2012 roku.
  • kiedy byłam coraz starsza marzyłam o wyprowadzce z domu, no i wyprowadziłam się w październiku 2012 roku.

Moje obecne marzenia (kolejność przypadkowa):
  • mieć piękne mieszkanie, z cudowną fioletową sypialnią i dobrze wyposażoną kuchnią
  • mieć auto, które oboje z Bąbelkiem sobie wymarzyliśmy (Audi A6 - kombi)
  • mieć jeszcze jednego, albo dwa kotki
  • mieć piękny ślub, z cudowną białą sukienką
  • mieć ślubną sesję w Parku Sanssouci
  • zrobić prawo jazdy
  • zmienić pracę Bąbelka na lepszą
  • kupić więcej fioletowych ubrań
  • mieć córkę i syna
  • mieć znowu długie włosy
  • rozwiązać wszystkie problemy Bąbelka
  • posługiwać się językiem niemieckim w stopniu zaawansowanym
  • kupić nową lustrzankę, obiektyw makro
  • pojechać w góry
  • polecieć samolotem
  • zwiedzić całą Polskę i całe Niemcy
  • zwiedzić Anglię, Francję, Hiszpanię, Grecję, Włochy, Szwecję i Norwegię
  • wybrać się w podróż do USA ♥ po wszystkich stanach
  • kupić wszystkie książki z mojej listy i stworzyć swoją małą biblioteczkę
  • wywołać wszystkie ważne zdjęcia, byłoby ich kilka tysięcy
  • zacząć ćwiczyć z Chodakowską :D
  • zrobić kilka tatuaży
  • mieć mamę i siostrę bliżej siebie
  • mieć dom wolno-stojący, z pięknym ogrodem, w którym latałoby mnóstwo motyli, z garażem, w którym Bąbelek mógłby dłubać w autach, z psami biegającymi po podwórku i kotami wylegującymi się na kanapie, z dziećmi bawiącymi się na swoim własnym placu zabaw (fantazja, nie do spełnienia)


Niektóre z tych marzeń mogą się nigdy nie spełnić. Inne mogą być spełnione, ale dopiero za parę lat. Inne wymagają pieniędzy, ale żeby je spełnić potrzeba jedynie być sumiennym i co miesiąc odkładać jakąś kwotę. Spełnienie kilku będzie wymagać ode mnie samozaparcia, mobilizacji i zawziętości. Wychodzę z takiego założenia, że mam dopiero 21 lat. I jeśli teraz nic się nie dzieje, nie znaczy to, że za kilka lat też tak będzie. Pisząc tę listę zauważyłam, że nasze marzenia zmieniają się wraz z wiekiem. Będąc dziewczynką, a później nastolatką miałam niewiele marzeń, a teraz kiedy podjęłam już dorosłe życie tych marzeń jest coraz więcej. Myślę, że im starszy człowiek tym więcej chce osiągnąć, tym lepsze chce mieć życie. Stąd wynikają marzenia. Wiem, że wiele moich marzeń wiąże się z drugimi, żeby spełnić jedno, muszę najpierw spełnić dwa inne. Wierzę, że kiedy spełnimy w pierwszej kolejności te marzenia napisane pogrubioną czcionką, wtedy łatwiej będzie robić cokolwiek innego.






Trzeba wierzyć w swoje marzenia. One pomagają nam przetrwać te gorsze okresy w życiu, te szare, nudne, nijakie momenty. Jednak nie możemy siedzieć bezczynnie i czekać, aż same się spełnią. Trzeba do nich dążyć, wyciągać ręce, walczyć o ich spełnienie. Najpierw zrobić i osiągnąć to co najważniejsze, a potem iść dalej, aż do osiągnięcia wyznaczonych celów. Życzę tego sobie, a także Wam drodzy czytelnicy! :)


No właśnie, to mnie motywuje do życia ;)


Pozdrawiam serdecznie! :*

14 komentarzy:

  1. podobno plan to połowa sukcesu ;)

    ps. misie gotowe! (email)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To u mnie ta połowa na pewno jest mocna, bo planów mam mnóstwo ;)

      Super! Bardzo się cieszymy, odpisałam :)

      Usuń
  2. Kochana, najważniejsze żeby marzyć! Trzymam kciuki aby wszystko Ci się pospełniało i żebyś zawsze miała do tego motywacje! :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najważniejsza jest ta motywacja, bo czasami zupełnie mi jej brak... :*

      Usuń
    2. Każdy z nas ma gorsze dni, ale po nich zawsze przychodzą wspaniałe, więc myślę, że nie ma co się spieszyć, powoli dązyć do celów! :*

      Usuń
    3. Masz rację :** Pierwsze marzenie powoli wchodzi w realizację. Na razie czeka nas spotkanie w poniedziałek. Proszę trzymaj kciuki! :))

      Usuń
  3. Fajnie tutaj:) zagoszczę tu na dłużej, buziaki dla Ciebie Zuzka :*

    OdpowiedzUsuń
  4. zacząć ćwiczyć z Chodakowską- też o tym marzę ..........:-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Dzięki za natchnienie ♥ Zacznę tu zaglądać ;3

    http://sisters-of-the-case.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz i odwiedziny :)