STRONY

czwartek, 5 września 2013

CYBERPRZEMOC



Jeszcze kilka lat temu to zjawisko nie było szerzej znane. Jednak wraz z postępem czasu i techniki, ludzi potocznie zwanych "hejterami" jest coraz więcej. Swoją własną frustrację, niezadowolenie, zły nastrój, bądź nienawiść wyładowują w internecie pod przykrywką anonimowości. Atakują przypadkowe osoby, atakują osoby z kręgu swoich znajomych, atakują także znane osobistości.

Prześladowanie w Sieci - (rozpowszechnianie w wirtualu oszczerstw pod adresem ofiary, jej zdjęć, podszywanie się pod prześladowaną osobę na portalach społecznościowych, czatach, przesyłanie wiadomości, obraźliwych komentarzy oraz tak zwanego spamu)



Jak możecie się domyślić, nie bez powodu piszę ten post. Jestem ofiarą prześladowania w sieci, cyber-przemocy, cyber-stalkingu. Ten koszmar trwa już od trzech lat. Istnieje osoba, a może kilka osób, która obsesyjnie i nieprzerwanie śledzi moje życie. Wiem już, że nawet ten blog, chociaż nie udostępniłam go nikomu, zwłaszcza na moim facebooku, jest "pod ostrzałem". Jednak nie jestem pewna kto to jest, gdyż osoba ta sprytnie wykorzystuje internetową anonimowość, ale do czasu.

Mam konto na facebooku, a także swoją stronę na facebooku, mam swój profil na photoblogu i na flogu, od kilku miesięcy także na blogspocie. W każdym z tych miejsc zablokowałam możliwość komentowania przez anonimowe osoby. Dlaczego? Dlatego, że jak tylko pozwoliłam na takie komentarze, byłam gnębiona. Pojawiały się nieprzyjemne komentarze krytykujące moją osobę, moje życie i moje istnienie w ogóle. Czepianie się o różne szczegóły i wydarzenia. Od czasu do czasu próbuję wystartować także ze stroną z pytaniami. Zawsze lubiłam quizy, testy, "złote myśli" w podstawówce. Pomyślałam sobie "to może być fajna sprawa, przecież teraz co druga osoba zajmująca się fotografią ma taką stronę". Przeliczyłam się. Zakładając stronę z pytaniami dałam "moim prześladowcom" kolejne miejsce na wylewanie swojej nienawiści do mojej osoby. Pojawiały się anonimowe pytania i wiadomości o następujących treściach:
Ha ha jednak facebook ci nie wystarcza i kolejna strona zasmiecona twoimi bzdurami zal
Jak mamusia. Też lecisz na kasę ha ha ha
Ha ty się znasz na fotografii. Obrazasz nawet amatorów
Dlaczego jestes tak pusta tak głupia
A także obszerniejsze wypowiedzi o moim życiu z Bąbelkiem, że jestem z nim tylko dla kasy, że on mnie utrzymuje. Nie pamiętam dokładnie, a nie mogę teraz wejść na stronę i skopiować dokładnie treści.

Skłamałabym pisząc, że nie bolały i nie bolą mnie takie uwagi. Bardzo przeżywam wszystkie takie przykre ataki. Jestem bardzo wrażliwa i łatwo jest mnie zranić. Nie potrafię odczytać czegoś takiego i zignorować. Przeciwnie, rozmyślam nad tym, zadręczam się myślami, smucę się i dołuję. Zwłaszcza, że wszystko to co jest wypisywane na mój temat jest nieprawdą! A ta osoba i ktoś jeszcze starają się oczernić mnie i pokazać mnie zupełnie inną niż jestem w rzeczywistości, żeby zniszczyć mój wizerunek w sieci. Pokazać, że niby jestem kłamczuchą, egoistką i materialistką.

Wirtualni prześladowcy dręczą, zawstydzają i zastraszają innych, korzystając z wiadomości tekstowych w telefonach komórkowych, poczty elektronicznej, komunikatorów internetowych, blogów oraz witryn internetowych. Prześladowanie przybiera różne formy: od rozpowszechniania fałszywych plotek oraz krępujących zdjęć innych osób po wysyłanie obraźliwych wiadomości, regularne molestowanie (czasami seksualne), śledzenie (w internecie), groźby, a nawet wymuszania.

Zablokowałam tamtą stronę z pytaniami, a przedwczoraj założyłam sobie słynnego "ask.fm" udostępniając oczywiście link na blogu, a także dyskretnie wstawiając go na stronie "Ametystowaaa" w informacjach osobistych. Nie minęło parę godzin, a już miałam anonimowe pytanie o treści: "Dlaczego ZNOWU opisujesz swoje życie?". Próbowałam udawać, że nie wiem o co chodzi, ale ta osoba szybko sama napisała, że chodzi o mój blogspot "Bąbelkowo". To skłoniło mnie do napisania dzisiejszego postu. Jak widać obojętnie gdzie założę sobie stronę, zaraz pojawiają się moi wierni "hejterzy". Jedną z tych osób znam osobiście. Jej naśladowanie i prześladowanie mnie zaczęło się już w realu, a zakończyło w internecie. Przez dwa lata czytałam o sobie różne rewelacje. Grożenie mnie i mojej rodzinie. Wyśmiewanie się z wielu rzeczy. Oczywiście byłam głupia, odpisywałam i robiłam to samo, żeby się bronić. Żałuję, że wtedy nie miałam pojęcia o "cyber-stalkingu", nie wiedziałam że jest to karalne przestępstwo. Zamiast odpowiadać tym samym zgłosiłabym to na policję. To chore maniactwo trwa nadal, a ja cały czas zbieram w sobie siły na zakończenie tego wszystkiego. Całkiem niedawno doszło jeszcze wstawianie linku do moich stron z chamskimi oszczerstwami typu: "KOPIARA" itd. Po jakichś dwóch tygodniach pisanie tego się znudziło. Na moje szczęście. Zresztą jeśli ktoś obserwowałby nas regularnie, zobaczyłby kto tak naprawdę jest kopiarą. Przez cały ten czas moim błędem było wchodzenie na stronę tej dziewczyny i czytanie tych bzdur. Jednak od miesiąca nie byłam u niej i jestem z siebie dumna ;) Jestem pewna, że wielokrotnie komentarze były jej sprawką. Jednak od dłuższego czasu podejrzewam, że jeszcze ktoś mnie nienawidzi, a upust tej nienawiści daje w internecie.

Za dokonanie przestępstwa w postaci prześladowania grozi od 3 do 10 lat pozbawienia wolności. [...] Warto przerwać zmowę milczenia, gdy mamy choć cień obawy o bycie ofiarą cyber – przemocy i podjąć odpowiednie kroki prawne. Fakt, że przestępstwo ma miejsce w świecie wirtualnym, nie oznacza, że umniejsza to jego rangę.

Tak więc niniejszym chciałam dać znać wszystkim tym, którym tak wspaniale się mnie dręczy, że nie pozwolę sobie dłużej na prześladowanie, naśladowanie i dręczenie anonimowymi wiadomościami. Mam prawo do swojego życia obojętnie jak bardzo nie byłoby ono dla niektórych nudne. Mam prawo do wyrażania własnego zdania o MOIM życiu na MOIM blogu. Mam prawo pisać o sobie i o rzeczach tylko dla MNIE ważnych. Żyjemy w takich czasach, że blogowanie to coś normalnego. Czy ja mam wprowadzony jakiś zakaz na użytkowanie takich przywilejów? NIE. Zgadzam się, że Wy, czytelnicy macie prawo komentować to co piszę. Jednak istnieje granica między komentowaniem a ubliżaniem. Kilkakrotnie kasowałam swoje strony z powodu prześladowania, żałując tego potem ogromnie. Założyłam Bąbelkowo, mając nadzieję, że te osoby tu nie trafią. Niestety przeliczyłam się. Jednak teraz się nie poddam, będę dalej prowadziła tego bloga i każdą inną stronę. Dla mnie blogowanie jest ściśle związane z fotografią, nie potrafię zajmować się jednym bez drugiego. Tak więc możecie nienawidzić mnie dalej, naśladować, prześladować, obserwować. Istnieje takie prawo dzięki, któremu to się skończy. I nieważne, że niektóre epizody wydarzyły się trzy lata temu, a inne dzisiaj. W każdej chwili mogę udać się w odpowiednie miejsce i wtedy "tabliczka" "anonimowy" spadnie z hukiem. Na odkryciu tożsamości jednak się nie skończy, bo każda z tych osób lub tylko ta jedna osoba będzie postawiona w kiepskiej sytuacji prawnej. Powiedziałam sobie DOŚĆ. I mam nadzieję, że mnie zrozumieliście.

12 komentarzy:

  1. I ja żałuję, że kiedy miałam podobną sytuację reagowałam podobnie jak Ty, czyli odpisywałam tej osobie, a to jeszcze bardziej zaostrzało sprawę.. teraz bym to zgłosiła nie wahając się nawet minutę.
    Wiem przez co przechodziłaś. Mogę jedynie współczuć :* 3maj się :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiele prześladowanych osób nie wierzy w siebie i w to, że coś osiągną. Dlatego żyją pozwalając na szykany, obelgi i groźby pod swoim adresem. Dają się zastraszyć i zgnębić. U mnie miarka nareszcie się przebrała. Jeśli znowu ktokolwiek mnie obrazi, czy coś do mnie napisze, nie będę się wahać. Przy najbliższej okazji jak tylko będę w Polsce pójdę na policję i oni się tym zajmą.

      Pozdrowienia! :*:*

      Usuń
  2. Życzę Ci powodzenia, widać że jesteś bardzo mądrą osobą! Nie daj się, niech ludzie nie czują się bezkarni! Jestem z Tobą ! :)

    http://claudiabardon.blogspot.se/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo za miłe i podnoszące na duchu słowa :)) Pozdrawiam Cię serdecznie! :)

      Usuń
    2. Dobry wieczór, to znowu ja! :)
      Kurdę, może nie uwierzysz, ale po przeczytaniu Twojego komentarza uśmiech nie schodzi mi z twarzy, strasznie mnie wzruszyłaś i dawno nie słyszałam tak pięknych słów! Naprawdę dziękuję! :) Wiesz, takie słowa dużo pomagają i wtedy wiem dlaczego zaczęłam blogować, a robię to od 2008r. Własnie dla takich chwil, kiedy możemy poznać pokrewne dusze, podzielić swoje opinie i duchowo 'popomagać sobie'! :)
      Jak Ci się żyje w Berlinie? :) Długo tam jesteś? Co do kumpeli i zarażania pozytywną energią to nawet na odległość można sobie poradzić, także wal śmiało o każdej porze kochana!

      Miłego weekendu! :)

      Usuń
    3. PS. PIĘKNY KOLOR WŁOSÓW ! :)

      Usuń
    4. Uwierzę, uwierzę. Sama wielokrotnie byłam wzruszona komentarzami otrzymanymi od osób znanych tylko w wirtualu. Zawsze ogromnie żałowałam w takich chwilach, że dzieli nas tak duża odległość. W tych momentach naprawdę cieszę się, że istnieje coś takiego jak internet :) Bo dzięki niemu można znaleźć pokrewne dusze, o których wspomniałaś ;) U mnie blogowanie też trwa jakoś od 2007-2008 roku :) Jednak dopiero tutaj na blogspocie przybrało to poważniejszy charakter :)

      Szczerze powiedziawszy pewnie żyłoby mi się lepiej gdybym była inną osobą. Niestety zawsze miałam problemy z akceptacją siebie, z brakiem wiary w siebie. Mój samokrytycyzm jest zdecydowanie za bardzo rozwinięty. W nowych, obcych miejscach, wśród obcych ludzi czuję się strasznie niepewnie. Byłam nawet na terapii u psychologa z tego powodu. I tak mój problem uległ poprawie. Niestety przeprowadzka do obcego kraju była dla mnie mocnym przeżyciem, które spowodowało nawrót mojej fobii społecznej. Wiesz to straszne. Mieszkam tu już rok, a nikogo nie poznałam, za wyjątkiem znajomych Piotra, mojego faceta. Nie potrafię przełamać w sobie tej bariery i wyjść do ludzi. Nienawidzę siebie za to. Dlatego tak podziwiam Ciebie, Twoje życie i Twojego bloga. Widać, że dobrze się czujesz w obcym kraju, masz tam znajomych, płynnie porozumiewasz się w języku szwedzkim. Zawsze marzyłam o tym, żeby być taką dziewczyną. Wycofałam się już dawno. Kiedy dzieciaki w podstawówce zaszufladkowały mnie jako gorszą, biedniejszą, półsierotę, którą niewartą zawracać sobie głowy. Od tamtego czasu trzymałam się raczej z dala od ludzi, mając jedną czy dwie koleżanki. Poza moimi problemami uważam, że Berlin na swój sposób jest piękny. Bardzo lubię jeździć w różne jego części i fotografować nowe miejsca. Jednak jest też dla mnie zbyt ogromny. Zbyt... miejski. W Poznaniu mieszkałam już raczej na obrzeżach miasta, na przyjemnym osiedlu, w którym miałam mnóstwo przestrzeni, a za blokiem od razu pola. Tutaj wszystko jest raczej ciaśniej. Drugą sprawą jest ogromna tęsknota za mamą i siostrą i tymi nielicznymi znajomymi, których w Polsce zostawiłam. Trochę mi ciężko, dlatego ten blog i internet w ogóle jest moim zbawieniem. Ale widzisz tak wybrało moje serce. Zakochałam się i nie zważając na nic, rzuciłam wszystko i wyjechałam za NIM :) I mimo tych wszystkich minusów nie zmieniłabym swojej decyzji o wyprowadzce. Tak więc jak sama się już pewnie przekonałaś, po prostu potrzeba mi kogoś takiego jak Ty :P Mojego przeciwieństwa jeśli chodzi o relacje międzyludzkie.

      P.S. Dziękuję bardzo :) Rudy to mój ulubiony kolor włosów ♥

      Usuń
    5. Widać, że jesteś bardzo wrażliwą osobą i dużo przeszłaś, pamiętaj też o tym, że każde bolące przeżycie wiele nas uczy, więc mimo bólu, stajemy się silniejszymi ludźmi. Powiem Ci, że może i wydaję się być osobą wiecznie szczęśliwą i bez problemową, ale to jest taka 'gra'. Moje życie w Polsce wcale nie było takie fajne.. Mieszkałam w bloku o jednym pokoju razem z mamą i babcią. Nie byłam zbyt ładna, miałam jedną koleżankę, chociaż trudno stwierdzić czy była prawdziwa. Strasznie lubiałam się uczyć, bo miałam okres zły kiedy moi rodzice się rozwiedli. Wszystko wkładałam w nauke, każdy żal. Niestety wiesz jak to dzieci, też byłam wyśmiewanym 'kujonem'. Potem zaczęło się gimnazjum i to był mój najtrudniejszy w życiu okres. Zmarła mi najważniejsza osoba w moim życiu, Babcia. Z nikim nie miałam takiego dobrego kontaktu jak z nią.. Mama w tych czasach jeździła do Niemiec do pracy. A potem, zostałyśmy same. I to zrodziło we mnie dziwna zmiane. Z ułożonej wzorowej dziewczyny, powstał jakiś nieogarnięty 'debil'. Oceny poszły na dno, wagary się zaczęły i nagle tony fałszywych znajomych. Zaczęłam palić papierosy i mieć w dupie wszystko. Moja mama wtedy była już w Szwecji, w pracy, bo wiadomo, że było cieżko nam sobie dać radę. Podziwiam ją do dzisiaj, jak to zniosła. Zmarli jej rodzice, córka nieposłuszna, a praca bardzo cieżka. Po gimnazjum zdecydowałam wyjechać razem z nią, bo bywałam w tym kraju kilka razy na wakacje i podobało mi się. Wiedziałam, że moim sensem życia jest mama i że nikt inny nie kocha mnie tak jak ona. Nie było mi szkoda zostawić tamtego życia, wiesz czemu? Przyjechałam tu i po miesiącu nie miałam ani jednego znajomego który zapytałby chociaż co u mnie. Nikogo. Było cieżko zacząć tu chodzić do szkoły i do pracy. Wszędzie szłam sama, na głęboką wodę. Wiele mnie to stresu kosztowało.. Ale, teraz jestem dumna z tego, że wytrwałam. Język mój wcale nie jest płynny! Ale sama chyba wiesz, że obcokrajowcy są tolerancyjni i lepiej nauczają, od Polaków.

      Hmmm, powiem Ci, że kluczem do tego szczęścia nie są inni ludzie, których spotykamy na ulicy itd. Klucz tkwi w nas samych. Powinniśmy kochać siebie, mieć w sobie przyjaciół, móc czuć się kochanym, a ty się czujesz na pewno skoro wykonałaś tak piękny gest dla Twojego partnera! On ma przy sobie piękną, inteligentną i wrażliwą kobietę i to jest to sacrum. Nie musisz się zmieniać! Jeśli czujesz potrzebę poznawania innych osób, to można to robić małymi krokami. Nie da się tego zaplanować. Trudno znaleźć osoby bezinteresowne i szczere w tych czasach więc może i lepiej żeby trzymać jakiś dystans.

      Tak się cieszę, że trafiłam na taką osobę jak Ty ;)
      Jesteś świetna i bardzo Cię podziwiam! :***
      Buziaki ! :*

      Usuń
    6. Oj kochana, Ciebie również życie bardzo doświadczyło. Widać, że przez to stałaś się silniejsza. Można powiedzieć, że dostałaś "kopa od życia" i to Cię wybiło. Widzisz jak to jest z ludźmi w tych czasach... Dobrze się uczysz, lubisz się uczyć to Cię dręczą i wyśmiewają. A jak zawalasz szkołę i wagarujesz jesteś coś warta, masz nagle tyyylu "przyjaciół". Do czasu, bo kiedy chcesz wydostać się z problemów, nie ma nikogo kto zechciałby okazać jakiekolwiek zainteresowanie. Brak mi słów... Najważniejsze, że masz wspaniałą mamę, która jest przy Tobie :) to było najlepsze co mogłaś zrobić, że do niej wyjechałaś :) Nie dziwię się, że wyjechałaś. Po tych doświadczeniach i przy braku przyjaciół, nie miałaś nic do stracenia, za to wiele do zyskania. Podziwiam Ciebie ogromnie. Ja na Twoim miejscu bałabym się odrzucenia. Bez znajomości języka pójść do szkoły, do pracy... Tak obcokrajowcy wykazują duże zrozumienie przy słabej znajomości języka :) W sklepie, w aptece, u lekarza czy gdziekolwiek.

      Bardzo dziękuję Tobie za każde słowo z drugiego akapitu! Jesteś taka mądra w tych zdaniach. Niezwykle miło jest mi czytać coś takiego :) "Trudno znaleźć osoby bezinteresowne i szczere w tych czasach, więc może i lepiej żeby trzymać jakiś dystans". Szczera prawda. Jak dobrze przeczytać takie pokrzepiające słowa :**

      I ja się cieszę, że zajrzałaś na mojego bloga, dzięki temu możemy nawiązać ciekawą i miłą wirtualną znajomość :) Ja również Ciebie podziwiam :) Buziaki! :*:*

      Usuń
    7. To prawda, balam sie bardzo, moze nie odrzucenia, ale takiego z mojej strony buntu.. NA szczescie jest coraz lepiej. Tesknie za Polska, a raczej za jezykiem ktorego nie moge uzywac na codzien, a jest moim ulubionym i to boli bardzo.
      Nie dziekuj mi za te slowa, podobno za prawde sie nie dziekuje! :) Staralam sie pokazac Ci, ze jestes wartosciowa kobieta, ktora powinna zawsze dazyc do celow i nie potrzebujesz do tego nic poza soba. :*

      Milego dnia Ci zycze, buziaki :*

      Usuń
  3. hej. to Twoje zdjęcia w nagłówku?
    są przepiękne!

    co do tematu...
    tak. wiem coś o tym. hejterzy są wszędzie i w sumie to nie wiem po co oni to robią. normalnie ludzie to przecież wiedzą np, jaka jesteś, podziwiają Cię, Twoje prace.. ich zdanie się nie liczy i to tylko kilka znaków wystukanych w klawiaturę komputera/laptopa. Niepotrzebnie tylko zaśmiecają nam bloga, facebooka czy inne portale. Ale grunt to się nie przejmować i robić to co się uważa za stosowne, co się lubi. Przecież nie każdemu się wszystko podoba "Jeszcze się taki nie urodził co by wszystkim dogodził." Więc się nie przejmuj.
    Całe szczęście mam bloga/konto i mogę u Ciebie komentować ;)
    ale żeby takie rzeczy wypisywać?? o osobie, której się w ogóle nie zna?? to jakaś paranoja..

    podobno teraz mają być ułatwienia co do odszukania osoby wypisującej złośliwe, obraźliwe komentarze...
    ale wiesz... tak czytam co piszesz i w sumie dzięki tym hejterom stajesz się sławna. w końcu kto jak nie oni nabijają Ci liczniki odwiedzin? a to dziś wyznacznikiem jest popularności ;)

    pozdrawiam i życzę wszystkiego dobrego w prowadzeniu bloga i innych stron :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj :) Tak wszystkie zdjęcia na tym blogu są mojego autorstwa :) Dziękuję!

      Niestety takie rzeczy wypisują osoby, które mnie znają. Zwłaszcza taka jedna. Tak mnie nienawidzi, że takie rzeczy wypisuje. Już się nie przejmuję. Powiedziałam sobie, że jak jeszcze tylko jeden raz ktoś coś mi napisze, pójdę z tym na policję i oni się tym zajmą.

      Hehe można i tak na to spojrzeć, chociaż wolałabym żeby normalni ludzie nabijali mi ten licznik :P

      Również pozdrawiam Cię serdecznie! :))

      Usuń

Dziękuję za każdy komentarz i odwiedziny :)