STRONY

sobota, 28 września 2013

Altruizm*, dobroć*, bezinteresowność* - czyli pomoc innym.



Na początku chciałam, żeby ten post miał tytuł: "Zwierzę to też człowiek". Ale zmieniłam zdanie, bo ten post nie będzie tylko o zwierzętach.

"Dzielenie się z innym to kolejny składnik altruizmu. Wszyscy jesteśmy zaborczy. Instynkt każe nam chronić i zatrzymywać dla siebie to, co mamy. Dzielenia trzeba się zatem nauczyć – to cały kompleks zachowań." (Jep Hostetler)




Uwielbiam muzykę z tej piosenki. Pasuje mi do tego postu.



Od kilku tygodni przepełnia mnie przeraźliwie silna chęć niesienia pomocy. Na facebooku mam polubione kilka stron fundacji, w których jako założycielki albo członkinie, udzielają się znajome mojej babci. Fundacje dla kotów, a także psów. Nie zdajecie sobie sprawy jak bardzo boli mnie serce i jak często uronię kilka łez, czytając kolejne apele o pomoc. To samo dotyczy ludzi. Biednych ludzi. Kiedy widzę kolejną prośbę o pomoc, o zbiórkę odzieży, jedzenia, środków chemicznych. Boli mnie to, że nie mam jak pomóc. Chciałabym jednak opisać wszystko od początku, bo wmawianie mi, że zainteresowałam się pomocą bezdomnym kotom, dlatego że jakaś idiotka to zrobiła, delikatnie mówiąc mnie wkurwiło. 

Od zawsze kochałam koty. Tę miłość prawdopodobnie odziedziczyłam po mojej babci Izabeli. Kiedy przyszłam na świat w mieszkaniu były trzy koty. Można powiedzieć, że wychowywałam się wśród nich. Dorastałam w miłości do drugiego stworzenia. Dla mnie kot jest jak człowiek. Zasługuje na tyle samo uwagi, szacunku i godności. Kiedy miałam 7-8 lat umarł najstarszy z nich, mój ulubiony kocur "Facet". Strasznie przeżyłam jego śmierć, ale mama nie chciała się zgodzić na kolejne koty. Dlatego przez następnych 5 lat dokarmiałam koty na moim osiedlu. Same nie miałyśmy pieniędzy, nie było łatwo, ale prosiłam mamę żeby dawała mi pieniążki na karmę dla kotów. Często sobie nic nie kupowałam, żebym mogła kupić kilka saszetek. Najgorzej było zimą. Siedząc przy płocie i mówiąc do kotów, płakałam nad ich losem. Chociaż aż tak źle im nie było. Miały domek pod balkonem i tam kryły się w największą zawieruchę. Bardzo cierpiałam kiedy mama kotków zginęła na ulicy, gdzie przebiegała z pól, niosąc myszki dla swoich dzieci. Równocześnie do tych zdarzeń, kiedy były jakiekolwiek zbiórki w szkole dla schronisk, zawsze przynosiłam jakieś koce, suchą karmę, cokolwiek. 

Wychowywałam się z niepełnosprawnym kuzynem i być może dzięki niemu, albo po prostu taka moja natura, nauczyłam się tolerancji i zrozumienia dla słabszych w społeczeństwie, dla tych chorych, odrzuconych. Broniłam go zaciekle przed głupimi słowami rzucanymi zbyt pochopnie przez dzieciaki na osiedlu. Kiedy były zbiórki w sklepach dla powodzian i nie tylko dla nich, zawsze kupowałyśmy z mamą kilka opakowań makaronu, mąki, cukru. Może to niewiele, ale zawsze coś. Kiedy robiłam porządki w szafie nigdy nie zdarzyło mi się wyrzucić jakiejkolwiek sztuki ubrania. Zawsze przekazywałam cioci, która zanosiła te rzeczy biedniejszym od nas. Albo mama zawoziła do swoich znajomych. Kiedy otrzymywałyśmy dary z kościoła, zawsze dzieliłyśmy się z innymi. To straszne kiedy człowiek nie ma co jeść. 

Nie piszę tego, żeby się wychwalać, nie jestem też dumna. Raczej czuję, że się marnuję, bo tak bardzo chciałabym coś robić, a aktualnie nie robię nic. Wiem, że jak poukładamy nasze życie z Bąbelkiem, to chociaż raz w miesiącu będę się starać komuś pomóc. Szalę przeważyły trzy epizody: post "Młodej Polki" pt: "Kasia", post pewnej Pani na facebooku o jej biednej rodzinie, która nie posiada dosłownie nic oraz wczorajszy apel o pomoc 20 kociętom i ciężarnym kotkom z Poznania. Możecie mieć o mnie dziwne zdanie, kiedy napiszę, że moje serce bliższe jest cierpieniu zwierząt. Uważam po prostu, że ludzie ludziom pomagają chętniej. Natomiast zwierzęta częściej są pozostawiane same sobie. To jest bolesne. Stąd moje hasło przewodnie: "Zwierzę to też człowiek". Każda żywa istota zasługuje na godne, dobre życie. 

Zastanawia mnie skąd w Polsce jest tyle zła... Piszę tu o Polsce, bo nie jestem nawet w stanie zajmować swoich myśli innymi miejscami w świecie. Dlaczego każdego dnia, przeglądając wiadomości, czytam o kolejnym skatowanym dziecku? Ludzie biją, katują, mordują swoje własne dzieci! Gdzie podziało się człowieczeństwo? Co dzieje się z naszym krajem? Tracę wiarę w nasz rząd, tracę nadzieję w to państwo. Jak to wczoraj napisałam na facebooku: "Państwo ludziom nie pomaga, a co dopiero zwierzętom". Taka jest smutna prawda. Każdy zdany jest na łaskę własnego losu. Prywatne fundacje, ledwo wiążące koniec z końcem muszą zajmować się wyłapywaniem bezdomnych zwierząt, bo państwowe schronisko ma określoną liczbę miejsc i ma w dupie los tych, dla których miejsca nie ma. Biedne dzieci, teoretycznie objęte opieką MOPR i MOPS, umierają zagłodzone i zakatowane, a mamuśki z konkubentami hulają na prawo i lewo i robią kolejne dzieci. Co z tego, że powstało tzw. "okno życia" jak w całej Polsce do tej pory w okienku pojawiło się zaledwie niewiele ponad 50 dzieci. W całej Polsce, na przełomie kilku lat.

Ludzie opadają na dno, dno znieczulicy. Słyszą płacz dziecka i nie wtrącają się. Ile dzieci można było uratować, gdyby ktoś się wtrącił? Moja siostra od kiedy się urodziła strasznie płakała. Taka była jej natura, poza tym była chorowita. Czy ktoś kiedyś wezwał policję? Czy ktoś kiedyś zapukał i zapytał co się dzieje? Nie, sąsiedzi tylko patrzeli krzywo na moją mamę. Obie byłybyśmy szczęśliwe gdyby ktoś się tym zaciekawił, bo wtedy wiedziałybyśmy, że ludzie interesują się dobrem dziecka. Nic takiego się nie wydarzyło. Widzą bitego psa, zabiedzone, bezdomne koty, które głodują i przechodzą obojętnie obok, myśląc o tym, co przygotować na obiad. Nie zawracają sobie głowy pomocą jakimś tam kotom. Wczoraj przeczytałam: "nie żal Wam czasu na koty?". Brak mi słów na zimnych ludzi. Wiem, że gdybym mieszkała w Poznaniu zostałabym domem tymczasowym dla kociaków. Nie mogę jednak tego zrobić. Dlatego powiedziałam sobie, że jak tylko staniemy trochę na nogi, będę raz w miesiącu kupowała karmę dla kotów i zawoziła do poznańskich fundacji. A kiedy dowiem się o zbiórce żywności i środków czystości dla biednych, także zrobię zakupy i je zawiozę. Nie chcę siedzieć bezczynnie, kiedy dzieje się tyle zła. 

Tak więc zastanów się kurwa zanim zasugerujesz mi, że zainteresowałam się bezdomnymi kotami, bo zrobił to ktoś inny. Mam dobro w sercu przez cały czas, a nie tylko wtedy kiedy bezdomny kot podejdzie mi pod nogi.



Wiem, że jest wielu dobrych ludzi, czyniących dobro. Ale niestety jest tyle samo, albo i więcej, ludzi czyniących zło. I to jest straszne.


__________________________________________

*Altruizm - kierowanie się w swym postępowaniu dobrem innych, gotowość do poświęceń.
*Bezinteresowność – szlachetne postępowanie bez oczekiwania korzyści z niego wynikających.
*Dobroć – postępowanie życzliwe, niesienie komuś pomocy./ PWN

10 komentarzy:

  1. Kochana! Ta notka to mistrzostwo świata! Tak miło wiedzieć, że są jeszcze tak czułe i mądre osoby, które martwią się o innych, a nie tylko o siebie! W tych czasach o takich ludzi naprawdę ciężko. Ależ Twój partner musi być z Ciebie dumny! :)
    Też serce mi pęka jak patrze w wiadomości i słyszę, że katują swoje dzieci.. to już nie jest ludzkie, nie wiem czy bym potrafiła opanowac się w obecnosci takiej osoby. Za mało jest miłości, za wiele zła.

    Jesteś cudownie dobrym człowiekiem kochana! :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pisałam tylko z głębi serca, to co czułam :) Szczerze powiedziawszy częściej martwię się i troszczę o innych, niż o siebie. On mówi, że nigdy nie spotkał takiej kobiety jak ja i że całe życie czekał właśnie na mnie. Dopiero przy mnie zaczął zauważać wiele rzeczy, na które wcześniej nie zwracał uwagi. Ja jestem nie tyle dumna z siebie, ale z tego jak odmieniłam jego życie, uczyniłam je lepszym :) Zgadzam się kochana, ciężko byłoby się opanować w obecności takiej s*ki, która zakatowała swoje dziecko. Wiedząc, że jest wiele kobiet, które nie mogą mieć dzieci.

      Ty też jesteś dobra, to widać! :)) :*

      Usuń
  2. Kocham Cię , Zuzka

    OdpowiedzUsuń
  3. Smutne, ale prawdziwe. Tak jak napisałaś- w Polsce na pomoc dla ludzi nie ma co liczyć, a co dopiero dla zwierzaków. Każą wyżyć za najniższą krajową, opłaty wprowadzają co chwile kosmiczne, ale żeby dać jakieś pieniądze, żeby pomóc ludziom to są ostatni. Trzeba się prosić, błagać, wypisywać miliony dokumentów i czekać latami, a racje pieniężne są coraz mniejsze. Zamiast zwiększać, oni zmniejszają. Chociażby takie becikowe. Za granicą to dostaniesz normalną kwotę bez żadnych ceregieli, a u nas ewentualne 1000zł i jeszcze musisz mało zarabiać żeby coś dostać. Niedługo zrobią tak, że przysługiwać będzie tylko nielicznej grupie matek. Paranoja.
    A co do pomocy, to ludzie zawsze są zapatrzeni w siebie i nawet jak widzą, że jakaś krzywda się dzieje komuś obok to nie będą się wtrącać, żeby samemu nie mieć problemów. Mentalności ludzkiej nie zmienimy.
    Na szczęście nie wszyscy tacy są ;)

    Świetny wpis kochana :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tutaj w Niemczech zmienili trochę prawo i nie jest już tak łatwo jak było. Z tego względu, że zbyt wielu obcokrajowców zaczęło tu zjeżdżać i żyć na socjalu. Zwłaszcza z Turcji i Rumunii. Oni to całymi rodzinami żyją na socjalu i płodzą się jak króliki. W Berlinie to chyba więcej jest ich niż Niemców... Może żartuję, może nie. Ale nie przesadzam mówiąc, że jest ich tu mnóstwo. I przez to wprowadzają zmiany, też będzie wszystko trudniej uzyskać. Ale i tak jest o wiele, wiele lepiej niż w Polsce. Tutaj kraj mimo wszystko ma na celu dobro obywatela.

      Dobrze, że moja mama należy do tej grupy, która się wtrąca. Ona zawsze jak widzi lub słyszy jakąś awanturę z udziałem dziecka to się wtrąca. Dzięki niej jestem taka wrażliwa na pomoc innym.

      Dziękuję :*

      Usuń
  4. Mi też często nie chce mi się płakać, jak czytam te wszystkie apele o pomoc

    Dodaję do obserwowanych i zapraszam do siebie

    http://daariaaa.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najważniejsze, że nie jesteś obojętna widząc takie akcje. To już zawsze coś :)

      Pozdrawiam! :)

      Usuń
  5. This page truly has all the information I wanted concerning this subject and
    didn't know who to ask.

    my blog post Szkolenia pierwsza Pomoc

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz i odwiedziny :)