STRONY

piątek, 19 lipca 2013

Fotografia: Jak to się zaczęło?

Witam! ;)
Dzisiaj kilka słów o mnie, o cudownej fotografii i o tym kiedy i jak to wszystko się zaczęło :)


Interesować się "pstrykaniem" zaczęłam jakoś w 2005-2006 roku. Czyli jak miałam 13-14 lat. Pamiętam, że wujek miał zwykły aparat kompaktowy firmy Sony. Pożyczałam go czasem od niego i pstrykałam fotki. Nie nazwałabym tego fotografowaniem, bo wtedy nie przykładałam do tego jakiejś specjalnej uwagi. Robiłam zdjęcia głównie rodzinie i sobie lub przy okazji jakiejś wycieczki. Po jakimś czasie pożyczanie aparatu zaczęło mnie męczyć i zapragnęłam swojego własnego aparatu. Doczekałam się go na Boże Narodzenie 2006 roku, jeżeli dobrze pamiętam. Dostałam wtedy Nikon Coolpix L10. Pierwszy mój prywatny aparat ;) Robiłam zdjęcia koleżankom, nowo narodzonej siostrze, która urodziła się na początku stycznia 2007, rodzinie, ale powoli też zaczęłam fotografować krajobrazy i jakieś kwiatki. Jednak kilka miesięcy po tym jak dostałam swój aparat, wujek też kupił sobie nowy kompakt, także Nikona tylko Coolpix S10. Dzięki temu aparatowi załapałam tego fotograficznego bakcyla. Zdjęcia miały lepszą jakość, aparat całkiem dobry zoom. Zaczęłam coraz częściej nosić przy sobie mój kompakt. Fotografować przyrodę i świat wokół mnie. Zdjęcia robiłam swoim Nikonem, ale jak tylko mogłam pożyczałam kompakt wujka. I tak do 2010 roku.



Byłam wtedy w związku ze swoją pierwszą "miłością". Na jego 18ste urodziny (w czerwcu 2010) postanowiliśmy razem kupić aparat kompaktowy Sony DSC W220. Aż do momentu kiedy dostałam swoją lustrzankę to ja głównie korzystałam z tego aparatu. Byłam ogromnie zadowolona z tego aparatu. Do dziś mogę go polecić każdemu. Ten kompakt w końcu dał mi możliwości. Nie rozstawałam się z nim. Ciągle biegałam po ogródkach i polach i robiłam zdjęcia kwiatom, zbożom, owadom, motylom, trawom itd. Zakochałam się w makrofotografii. Zdjęcia z tego aparatu były takie pełne kolorów, nasycone, wyraziste. Makro wychodziło po prostu cudne. I był bardzo cichy. Dzięki czemu mogłam przyłożyć rękę z aparatem tuż obok motyla, pszczoły lub pająka i wciskając spust migawki miałam pewność, że "model" się nie spłoszy. Tym aparatem fotografowałam do 31 lipca 2011 roku.

Tego dnia siedziałam w domu jak zwykle, aż tu nagle przyjechał mój drugi wujek, starszy brat mojej mamy. Wszedł z jakąś dużą siatką, taki tajemniczy i wszystkich zawołał do mojego pokoju. Powiedział, że obserwował moje zdjęcia, które wstawiałam na facebooku i postanowił pomóc mi trochę rozszerzyć moje możliwości. I z tymi słowami sięgnął wewnątrz siatki. Wyciągnął z niej pierwszy kartonik z body Pentax K200D, drugi kartonik z obiektywem Pentax 18-55mm i trzeci kartonik z obiektywem Sigma 70-300mm oraz fioletową torbę do aparatu. W tym momencie rozpłakałam się i rzuciłam na szyję wujkowi, dziękując i krzycząc że spełnił największe marzenie mojego życia. Bo w tamtym czasie to było moje największe marzenie. Płakałam ja, płakał wujek, mama, babcia i drugi wujek. Każdy miał jakąś łezkę w oku. Takie rodzinne wzruszenie. Bardzo chciałam mieć lustrzankę, ale przez pierwsze dwa tygodnie bałam się w ogóle robić nią zdjęcia :P Obawiałam się, że nie będą mi wychodzić, że coś popsuję itd. W sumie oswajałam się z nią dwa miesiące. I jest ze mną do dziś. Wiem, że nie jest to najnowsza lustrzanka, żaden luksus. Mam tylko dwa obiektywy. Ale radzę sobie nimi jak tylko potrafię. Zresztą prawdziwe umiejętności drzemią w człowieku, nie w sprzęcie, prawda? I aż do teraz nią fotografuję i uczę się na swoich błędach. Sama widzę postępy. Zwłaszcza w fotografowaniu ludzi.

Jednak wnioski do jakich doszłam podczas użytkowania lustrzanki są takie, że coraz bardziej waham się między kompaktem a lustrzanką. Patrząc z perspektywy upływu czasu, mały kompakt jest zdecydowanie wygodniejszy. Przede wszystkim chodzi mi o jego wielkość i wagę. O łatwość w obsłudze. O to, że kompakt zawiera w sobie mnóstwo funkcji, które chcąc uzyskać w lustrzance osiągnęłabym jedynie przez kupno kilku różnych obiektywów. Wydając przy tym kupę forsy oczywiście. O to, że dźwiganie ciężkiego aparatu i niewygodnej torby podczas kilkugodzinnego spaceru potrafi być bardzo męczące. Zwłaszcza z chorym kręgosłupem. Nie chcę zajmować się fotografią profesjonalnie. Dlatego nie potrzebuję profesjonalnej lustrzanki z gamą obiektywów. Fotografowanie ludzi jest tylko odskocznią. Największą miłością darzę przyrodę. I to jej nigdy nie przestanę fotografować. Obojętnie czy to będzie lustrzanka czy kompakt, czy nawet telefon. Najważniejszym plusem lustrzanki, a raczej obiektywu Sigma, przez który się waham, jest spory zoom. Dzięki niemu mogę z kilku metrów zrobić piękne ujęcia motyli, kiedy one nawet o tym nie wiedzą. Z kompaktem mogłoby to być kłopotliwe. Wiem na pewno, że lustrzanki nigdy nie sprzedam i nikomu nie oddam. Zawsze będzie moją pamiątką i pierwszym spełnionym marzeniem. Dzięki temu zawsze będę mogła nią fotografować. Nawet po zakupie małego kompaktu.

I tak historia o moim zamiłowaniu do fotografii kończy się wahaniami co do sprzętu ;)
Chętnie pokazałabym tutaj moje pierwsze zdjęcia robione tamtymi aparatami, niestety są uwięzione na uszkodzonym dysku zewnętrznym. Może kiedyś uda się je odzyskać. Wtedy miło będzie wrócić do wspomnień :) Wstawię jednak kilka ujęć mnie z moim obecnym cudeńkiem ;)


Kilka dni po tym jak ją dostałam. Pierwsze próby w Parku Dinozaurów w Rogowie :D Sierpień 2011



Drugi raz kiedy zabrałam ze sobą lustrzankę był parę dni po Rogowie, w Nowym ZOO w Poznaniu.




Tutaj już wrzesień i spacer na Cytadeli.




Tutaj październik :) 





Przyłapana na ślubie wujka ;) kwiecień 2012



Tutaj na mojej ukochanej Dębinie :) Zdjęcie robione przez moją 5letnią wówczas siostrę :)




Tutaj już w Berlinie (październik 2012)




Tutaj już obecny rok, czerwiec




I lipiec ;)




Wnioski do jakich doszłam po obejrzeniu tych zdjęć? Im jestem starsza tym brzydsza i grubsza -_-
Pozdrawiam serdecznie! :**

14 komentarzy:

  1. Nominowałam Cię do Liebster Award. Więcej info u mnie: http://photocell-photography.blogspot.com/2013/07/nominacje-do-liebster-award.html :) Udanej zabawy życzę ! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. świetna historia :) ja mam kompakt i w sumie jestem zadowolona, ale chyba za kilka lat sprawię sobie lustro :) zobaczymy jak to będzie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) No ja zamierzam niebawem kupić kompakt, ciekawa jestem z czym teraz będzie mi się lepiej pracowało :)

      Usuń
  3. moim pierwszym lustrem też był pentax tylko inny model "K100D super" był naprawdę super. Super blog Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja uważam, że w dobie Nikonów i Canonów, Pentax jest niedocenianą marką aparatów i cieszę się, że jest mi dane fotografować właśnie lustrzanką tej marki :) Dziękuję bardzo, również pozdrawiam! :)

      Usuń
  4. też zamierzałam napisać notkę na ten sam temat! i chyba się do tego niedługo zabiorę:)
    super historia - ja zaczynałam od zwykłej cyfrówki, do której mam duży sentyment - jednak już jej nigdy nie użyje, bo jest popsuta :I

    pozdrowienia! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak napiszesz na pewno przeczytam z ciekawością ;)
      Dziękuję, myślę że każdy będzie miał w sobie sentyment do pierwszego aparatu, pierwszych ujęć, pierwszych sesji itd :) Szkoda, że jest popsuta, ale nigdy jej nie wyrzucaj ;) Zawsze będzie Ci przypominała o początkach przygody z fotografią :)

      Miłego dnia! :))

      Usuń
  5. Nie musisz miec 11 ;d ja miałam kilkoro w znajomych, a reszte znalazłam przypadkiem ;d

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze to chyba zrobię wieczorem lub jutro taki post :) Jeśli pozwolisz, jako wzór wezmę sobie Twój post, bo kompletnie nie ogarniam jeszcze takich blogowych zabaw :D

      Usuń
  6. Całkiem fajne zdjęcia pstrykasz, będę tu zaglądał :)
    Pozdrawiam
    http://szaryburek.blox.pl/html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo, ja również będę do Ciebie zaglądać :) Dodam sobie Twój blog do odwiedzanych przeze mnie :)
      Pozdrawiam ciepło! :)

      Usuń
  7. a tam, zmienianie się jest dobre, ja sama nie mogę uwierzyć jak wizualnie się zmieniłam w ciągu liceum :)

    http://elwontor.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja może niezupełnie się zmieniłam, oprócz tego że przytyłam z 10kg i ścięłam włosy, farbując je na rudo ;)

      Zajrzałam, skomentowałam, na pewno będę zaglądać :)

      Usuń

Dziękuję za każdy komentarz i odwiedziny :)