STRONY

wtorek, 4 czerwca 2013

Bąbelki, czyli my

Hejka ;)

No i mamy czerwiec. Jak ten czas leci, dopiero co był Sylwester, a teraz już półrocze 2013 roku. Z jednej strony szybkość przemijania czasu mnie przeraża, bo jestem szczęśliwa i chcę być szczęśliwa jak najdłużej i jak najwolniej. Ale z drugiej strony tak wiele rzeczy chciałabym już przeżyć, że nie mogę się doczekać, aż już nastaną. Mam tu na myśli wymarzony ślub z moim kochanym Sercem oraz nasze mieszkanie, żeby już było, żebyśmy mieli je już pięknie urządzone. A także wycieczkę gdzieś za granicę, do Hiszpanii, albo Chorwacji, albo gdziekolwiek indziej ;) To wszystko jest dla mnie istotne i do tego dążę jak najszybciej :)

Po tym krótkim wstępie chciałabym jednak przejść do sedna :) Zacznę od filmu, który przedwczoraj oglądaliśmy:



Jeden z najpiękniejszych filmów jakie widziałam. Miło się go ogląda od samego początku do końca. Podoba mi się wspaniała historia oparta na autentycznych wydarzeniach, podobają mi się ciekawe kreacje aktorskie, a zwłaszcza tej małej dziewczynki :) Urzekają mnie przepiękne krajobrazy i cudowne zwierzęta, mieszkać w takim miejscu? Coś wspaniałego. I na sam koniec, zachwyca też muzyka. W odpowiednich momentach, odpowiednio dobrana muzyka i łzy spływały mi po policzkach. Niby film jest pozytywny, ale wiele momentów bardzo mnie wzruszyło.

A po seansie wprawiłam się w dosyć smutny nastrój, ponieważ historia pokazana w tym filmie jest taka piękna: kochające się małżeństwo, wielka miłość na całe życie, piękne dzieci, cudowne życie. I nagle choroba to wszystko zniszczyła. Piękny świat rozpadł się na kawałki. Tego się boję. To jest obawa towarzysząca mnie każdego dnia. Kiedyś jak oglądałam takie filmy lub czytałam książki, marzyłam o takiej miłości. A teraz jak znalazłam taką miłość, codziennie dopada mnie strach, że coś się stanie z którymś z nas, że to życie może być zbyt piękne i coś zburzy tę idyllę. Nigdy nie przypuszczałam, że będę kogoś tak mocno kochać. Nie przypuszczałam, że ktoś może MNIE kochać tak mocno. Jestem niewiarygodnie z Nim szczęśliwa, każdego dnia daje mi powody do uśmiechu. Mamy tyle planów na przyszłość, tyle chcemy razem przeżyć, zobaczyć. Chcemy się pobrać, chcemy mieć dwójkę dzieci, dwa koty, rybki i może małego psa, chcemy mieć ładne mieszkanko. I chcemy mieć siebie na całe życie, zawsze obok. Dlatego mój strach jest taki ogromny...

Wstawię teraz cztery nasze zdjęcia, do których mam spory sentyment :)
Pierwsze zostało zrobione 18 sierpnia 2012 roku. Był to jeden z tych czterech dni, w których po raz pierwszy zasmakowałam Berlina. Jak pisałam w poprzednim wpisie przyjechałam wtedy do znajomego, w którym byłam zauroczona. Jednak ów znajomy traktował mnie przedmiotowo, bo byłam młoda, ładna i nic więcej się we mnie nie liczyło. Nie zadał sobie trudu, żeby mnie poznać, zainteresować się mną, moją duszą i sercem. Na szczęście przez te cztery dni zasmakowałam także Bąbelka i odkąd go bliżej poznałam, zaczął przyciągać mnie do siebie jak magnes :) Od pierwszej rozmowy poczułam, że mamy wiele wspólnego. I nie patrzył tylko na mój wygląd, lecz zaglądał głębiej. Poznawał mnie. I miał coś takiego w sobie, w oczach. Ten smutek. Widziałam to w nim i zapragnęłam dać mu takie szczęście, żeby jego oczy już nigdy nie były smutne. Chciałam każdego dnia dawać mu powód do uśmiechu. I udało się. Widzę i czuję, że jest szczęśliwy. I ja także. Bardzo. Każdego dnia bardziej.


Oto nasze pierwsze zdjęcie, wyglądamy tu trochę niewyjściowo. Ale ważne jest dla mnie wspomnienie tego uczucia, które mną targnęło jak oparłam się o niego, do tego zdjęcia. Taki jakby prąd, ciepło na serduszku ;)



Drugie nasze zdjęcie zrobiliśmy dwa tygodnie po tym jak już oficjalnie stwierdziliśmy, że będziemy parą. A było to 16 września. Za początek naszego związku uznajemy 1 września 2012 roku. Tak więc wszystko potoczyło się bardzo szybko, bo jakby nie było poznaliśmy się 17 sierpnia. Czyli poznanie siebie i zakochanie się "forever" zajęło nam zaledwie 15 dni ;)



Trzecie zdjęcie zrobiliśmy 14 października, znowu w Berlinie, w dzień mojego wyjazdu do Poznania po wszystkie moje rzeczy. Wtedy podjęłam decyzję o wyprowadzce. Ta decyzja kosztowała mnie wiele emocji. Wywołała dużo radości, ale też smutku, bo zostawiałam moją wspaniałą mamę i kochaną siostrzyczkę.



I ostatnie czwarte zdjęcie zrobione w Poczdamie, 29 października. Tamta wycieczka, tamto miejsce, cały tamten dzień, bardzo zapadł mi w pamięć. Zwłaszcza pewne słowa, które Bąbelek wypowiedział idąc do tego miejsca. Nigdy tego nie zapomnę :)




Podsumowując: chociaż wszystko o sobie już wiemy, znamy swoje myśli i uczucia, a w mijających dniach nie ma już tego powiewu świeżości co na początku, jesteśmy tak samo szczęśliwi i tak samo mocno się kochamy. I teraz zdjęcia robimy już znacznie częściej, bo mamy siebie na co dzień i jest więcej okazji do fotografowania :)

1 czerwca minęło 9 miesięcy naszego wspólnego życia :) Pięknego, radosnego, szczęśliwego, pełnego miłości życia :)


Pozdrawiam! :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za każdy komentarz i odwiedziny :)